A+ A A-
  • Kategoria: Wywiady
  • Odsłony: 1064

Z kapitanem marynarki, Katarzyną Bober, oficerem flagowym Dywizjonu Okrętów Bojowych rozmawia Tomasz Gos.

Kapitan Katarzyna Bober. / Zdjęcie: Tomasz Gos
Artykuł zamieszczony dzięki
uprzejmości czasopisma Bandera

Zawsze chciała Pani służyć w armii?

Marzyłam o tym, żeby zostać żołnierzem, jeszcze jako dziecko. Dziadek był żołnierzem „z krwi i kości”. Walczył w czasie II wojny światowej. Dużo opowiadał mi o tym, jak wygląda służba wojskowa. Jego marzeniem było, abym ja, jako pierwsza jego wnuczka, poszła do wojska. W czasach, kiedy byłam dzieckiem kobiety nie mogły niestety być żołnierzami. Przynajmniej w Polsce tak było. Mój dziadek miał jednak nadzieję, że kiedyś będzie to możliwe.

Później, będąc nastolatką zapomniałam o wojsku. Chciałam zostać informatykiem. Pewnego dnia usłyszałam w mediach informację, że Polska wstąpiła do NATO i w związku z tym przyjmują do wojska kobiety. Postanowiłam spróbować. Dostałam się do Akademii Marynarki Wojennej. Zawsze lubiłam żeglować, więc wybór tej uczelni wojskowej wydawał się oczywisty.

Na czym polega Pani praca? To jest bardzo trudne pytanie. Znajomy śmieją się „że moja praca jest tak tajna, że pewnie nawet ja nie wiem czym się zajmuję”. Ale tak na poważnie, to planowaniem działań, organizacją i koordynacją gotowości bojowej dywizjonu oraz organizacją kontaktów zagranicznych.

Czy Pani mąż też jest żołnierzem?

Nie. Mój mąż jest architektem. Jego praca bardzo różni się od mojej. W domu staramy się nie poruszać tematów zawodowych.

Kto gotuje obiady?

Mąż musiał pogodzić się z tym, że rzadko będzie na niego czekał obiad po powrocie z pracy. Wiedział z kim się żeni i że służba w Marynarce Wojennej jest jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu. Zresztą na początku służby bardzo często wychodziłam okrętami na morze i rzadko bywałam w domu.

Lubi Pani pływać na okrętach?

Tak. Staram się wychodzić w morze tak często, jak to jest możliwe.

Na okręcie zdecydowaną większość załogi stanowią mężczyźni. Czy nie powoduje to krępujących sytuacji, związanych na przykład z korzystaniem z prysznica?

Nie. Toaleta i prysznice są dla każdego takie same. Załoga jest jak rodzina i nie da się na okręcie oddzielić jednej osoby od pozostałych członków załogi. Trzeba sobie radzić i wzajemnie się szanować. Poza tym, zamontowanie w drzwiach toalety zasuwki nie stanowi problemu.

Jakie było Pani największe przeżycie związane ze służbą na okręcie?

W takim rodzaju sił zbrojnych, jakim jest Marynarka Wojenna, trudno narzekać na nudę. Codziennie dzieje się coś ciekawego. Szczególnie w pamięci utkwił mi rejs do Indii na pokładzie OPR „Wodnik”. Często też wspominam pierwszy okręt, na którym miałam zaszczyt służyć, czyli ORP „Kopernik”.

Ile kobiet służy w Dywizjonie Okrętów Bojowych?

Ponad trzydzieści. Jest to obecnie dywizjon, w którym służy najwięcej kobiet. 

Na jakich stanowiskach najczęściej służą?

Kobiety pracują na prawie wszystkich szczeblach hierarchii dywizjonu. Służą jako dowódcy BCI, dowódcy działów, specjaliści, łącznościowcy, artylerzyści, mechanicy… Nie ma tylko kobiety dowódcy okrętu, co mam nadzieję niedługo się zmieni.

Najwięcej kobiet służy w najbardziej bojowym dywizjonie…

Nie oznacza to jednak, że kobiety są bardziej bojowe od mężczyzn. Powiedziałabym raczej, że są bardziej świadome.

To znaczy?

Mężczyźni czasami nie do końca wiedzą czym jest wojsko. Nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że służba w armii wiąże się z poświęceniem części swojego życia cywilnego na rzecz wojska. Kobiety, które decydują się na służbę w armii z reguły mają świadomość tego, jak ta służba wygląda i że będzie się odbywać częściowo kosztem życia rodzinnego. Decyzja kobiet o służbie w wojsku jest często bardziej przemyślana, niż taka sama decyzja podejmowana przez mężczyzn.

Interesuje się Pani również fotografią. Ma Pani jakieś osiągnięcia w tej dziedzinie?

Zdjęcia robię głownie do domowego archiwum. Udało mi się zdobyć wyróżnienie w konkursie organizowanym przez MW. Dwa moje reportaże znalazły się także na wystawach organizowanych przez Kronikę Studencką przy Politechnice Gdańskiej.

Czy jest różnica między kapitan marynarki Katarzyną Bober a kobietą Katarzyną Bober?

Nie ma różnicy. Jestem kobietą i żołnierzem 24 godziny na dobę. Bardziej zauważalna jest zmiana, jaka nastąpiła we mnie po wstąpieniu do wojska. Jestem teraz bardziej pewna siebie, potrafię radzić sobie ze stresem i przeciwnościami, a co najważniejsze - nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych.

 Tomasz Gos
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Kpt. mar. Katarzyna BOBER urodziła się 15 czerwca 1980 roku w Gdańsku. W latach 1999-2003 studiowała w Akademii Marynarki Wojennej na wydziale Nawigacji i Uzbrojenia Okrętowego. Po ukończeniu studiów rozpoczęła służbę w dywizjonie Zabezpieczenia Hydrograficznego, gdzie objęła obowiązki oficera ds. społeczno-wychowawczych na ORP „Kopernik”. Rok później, na tym samym okręcie została wyznaczona na stanowisko dowódcy działu nawigacyjnego, następnie w 2005 roku objęła obowiązki na ORP „Arctowski”. W latach 2007-2010 związała się z dywizjonem Okrętów Rakietowych, gdzie służyła na stanowisku oficera wychowawczego. W 2010 roku została wyznaczona na stanowisko oficera operacyjnego w nowo tworzonym dywizjonie Okrętów Bojowych. Ukończyła studia uzupełniające w Akademii Marynarki Wojennej na kierunku nawigacji. Obecnie rozpoczęła studia podyplomowe na kierunku dyplomacja. Jej pasją są książki, fotografia i grafika komputerowa.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież