A+ A A-
  • Kategoria: Wywiady
  • Odsłony: 1070

Z komandorem Andrzejem Łysakowskim, Komendantem Portu Wojennego Gdynia rozmawia Tomasz Gos.

komandor Andrzej Łysakowski. / Zdjęcie: www.3fo.mw.mil.pl/

Od dawna zajmuje się Pan logistyka?
Po ukończeniu studiów operacyjno-strategicznych w Akademii Obrony Narodowej zostałem wyznaczony na stanowisko szefa Oddziału Zabezpieczenia Marynarki Wojennej, która jest jednostką logistyczną. Od tego czasu profesjonalnie zajmuję się logistyką.

Artykuł zamieszczony dzięki
uprzejmości czasopisma Bandera

Czy można mówić o specyfice logistyki w morskim rodzaju Sił Zbrojnych?
Logistyka w Marynarce Wojennej różni się od logistyki w Wojskach Lądowych czy Siłach Powietrznych. Jednostki Marynarki Wojennej najczęściej działają na morzu i bazują w porcie. Przygotowanie jednostki do działań na morzu jest dużo bardziej skomplikowane i bardziej pracochłonne niż zaopatrywanie jednostki działającej na lądzie.

Dlaczego?
Jeśli okręt wychodzi na morze na kilka dni, kilka tygodni bądź kilka miesięcy to możliwość uzupełnienia tych zapasów są ograniczone w porównaniu z możliwościami na lądzie. Można wyobrazić sobie co działoby się na okręcie gdyby zabrakło na przykład wody pitnej albo jej jakość odbiegałaby od przyjętych norm sanitarnych. Podobnie rzecz się ma z artykułami żywnościowymi i innymi środkami materiałowymi.

Co było dla Pana wyzwaniem, kiedy obejmował Pan stanowisko komendanta KPW Gdynia?
Kiedy rok temu obejmowałem dowodzenie w KPW przede mną stało zadanie związane z przejęciem przez moją jednostkę dodatkowych obowiązków. Komenda rozszerzyła przecież zakres działania o zadania wojskowego oddziału gospodarczego w rejonie odpowiedzialności. Przyjęto na zaopatrzenie kolejne 33 jednostki i instytucje. W praktyce okazało się to bardzo trudne ponieważ trzeba było zachować ciągłość wszystkich naszych dotychczasowych zadań i jednocześnie w płynny sposób przejść do wykonywania tych nowych. Myślę, że dzięki ogromnemu zaangażowaniu wszystkich osób służących i pracujących w KPW udało nam się to zadanie pomyślnie wykonać. 

Jesteście najwięksi w Wojsku Polskim... 
Jesteśmy największą jednostką w Wojsku Polskim jeśli chodzi o ilość przechowywanych pozycji materiałowych.

Ale nie chodzi tutaj o długopisy i zszywacze biurowe?
Oczywiście, że nie. Mówiąc w skrócie chodzi tutaj o ilość mienia składowanego w Komendzie Portu Wojennego Gdynia we wszystkich klasach zaopatrzenia.

To ile jest tych pozycji materiałowych?
Ponad 140 tysięcy. 

Jaki macie budżet?
Około 500 milionów złotych rocznie. Pod tym względem klasyfikujemy się na drugim miejscu w kraju. Chodzi tutaj oczywiście o jednostki wojskowe.

Czy zdarzają się problemy z firmami, które wygrywają przetarg?
Niestety czasami tak. Na przykład w zeszłym roku byliśmy zaopatrywani w żywność przez firmę, która sprzedawała częściowo przeterminowane produkty. Na opakowaniach terminy przydatności do spożycia były takie jak deklarowała firma ale w rzeczywistości różnie to bywało. W końcu firmą zajęła się prokuratura a my z dnia na dzień zostaliśmy bez zaopatrzenia. Udało nam się jednak poradzić z tym problemem. W tym przypadku sprawdza się powiedzenie, że najtaniej to nie zawsze znaczy najlepiej. No ale procedury przetargowe wymuszają zawarcie umowy z ta firma, która proponuje najniższe ceny...

Do procedur musimy się stosować. Procedury przetargowe obejmują również remonty okrętów?
Częściowo tak. Remontujemy okręty, które już weszły do służby. Są to jednak drobne remonty. Na te remonty, które wymagają by okręt stał w doku stoczni są ogłaszane przetargi.

Czy to prawda, ze w Pana gabinecie pracował kiedyś wiceadmirał Józef Unrug?
Tak. Obecny gabinet Komendanta Portu Wojennego był kiedyś gabinetem Dowódcy Floty. Do ciekawostek należy to, że w czasach wiceadmirała Unruga można było przejść z jednego końca budynku do drugiego nie wychodząc w ogóle na korytarz. W pokojach i gabinetach były przejścia, które to umożliwiały. Dzisiaj część tych przejść jest zamurowana.

Czy logistyka w wojsku jest ważna?
Jest takie powiedzenie: laicy mówią o wojnie, a generałowie o logistyce. Myślę, że sporo prawdy jest w tym powiedzeniu.

Tomasz Gos
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


KMDR ANDRZEJ ŁYSAKOWSKI urodził się 22 kwietnia 1962 roku w Rejowcu Fabrycznym (dawne woj. chełmskie). Służbę wojskowa rozpoczął w 1980 roku podejmując naukę w Szkole Chorążych Wojsk Zmechanizowanych w Elblągu. 25 października 1983 roku objał pierwsze stanowisko służbowe – dowódcy plutonu kompanii ochrony batalionu zabezpieczenia w 3 Pułku Zabezpieczenia Dowództwa Marynarki Wojennej. W 1986 roku został skierowany na dwuletnie stacjonarne studia zawodowe w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych, po ukończeniu których w 1988 roku został promowany na stopień oficerski i objął stanowisko dowódcy kompanii ochrony batalionu zabezpieczenia w 3 Pułku Zabezpieczenia DMW. W sierpniu 1990 roku został przeniesiony do 1 Składnicy Techniki Morskiej (późniejsza Centralna Składnica Marynarki Wojennej) na stanowisko inżyniera warsztatów remontowych. Z Centralna Składnica MW zwiazał sie na osiem kolejnych lat. W 1990 roku został starszym oficerem operacyjno-szkoleniowym Wydziału Administracji Ogólnej, a 7 lat później awansował na stanowisko szefa Wydziału Administracji Ogólnej – zastępcy kierownika CSMW. Na podstawie decyzji Ministra Obrony Narodowej z dniem 2 listopada 1998 roku został skierowany do 1 Morskiego Pułku Strzelców (obecny Oddział Zabezpieczenia MW) gdzie w latach 1998 – 2006 pełnił obowiązki zastępcy dowódcy pułku i szefa sztabu. Przez następny rok studiował w Akademii Obrony Narodowej w Warszawie na Wydziale Operacyjno-Strategicznym. Po powrocie do Gdyni objął dowodzenie Gdyńskim Oddziałem Zabezpieczenia MW, którym kierował do 12 września 2012 roku. Od ponad roku stoi na czele KPW Gdynia.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież