A+ A A-
  • Kategoria: Wywiady
  • Odsłony: 1004

Wywiad z Kmdr Dariuszem Kolatorem dowódcą Dywizjonu Zabezpieczenia Hydrograficznego Marynarki Wojennej rozmawia Witold Rychter.

Kmdr Dariusz Kolator dowódca okręty
hydrograficznego Marynarki Wojennej RP
ORP Arctowski.
 
ORP Arctowski to okręt hydrograficzny wchodzący w skład Dywizjonu Zabezpieczenia Hydrograficznego Marynarki Wojennej - dla laika to brzmi zapewne niezrozumiale - czym zajmuje się Dywizjon Zabezpieczenia Hydrograficznego MW, a w szczególności jakie są zadania okrętu i jak wygląda codzienna służba na ORP Arctowski?

Kmdr Dariusz KOLATOR: Dywizjon wykonuje zadania z zakresu nawigacyjno-hydrograficznego zabezpieczenia działań sił Marynarki Wojennej zgodnie ze standardami NATO i Międzynarodowej Organizacji Hydrograficznej (IHO) w ścisłej współpracy z Biurem Hydrograficznym Marynarki Wojennej.

ORP Arctowski jest jednostką projektu 874, wybudowaną w Stoczni Północnej im. Bohaterów Westerplatte w Gdańsku. Głównym projektantem jest inż. Roman Buńko. Stępkę położono 01 czerwca 1981 roku. Jednostkę wodowano w dniu 20 listopada 1981 roku. Uroczyste podniesienie bandery Marynarki Wojennej na okręcie nastąpiło 27 listopada 1982 roku. Tego samego dnia nastąpiło wcielenie jednostki do Oddziału Zabezpieczenia Hydrograficznego w Gdyni (od 1987 r. Dywizjon Zabezpieczenia Hydrograficznego).

Podstawowym zadaniem okrętu jest wykonywanie wszelkiego rodzaju prac hydrograficznych. Od wykonywania sondaży morskich i brzegowych, poprzez badanie próbek dna i analizę właściwości wody morskiej, do badania powierzchniowych i przydennych prądów morskich. Niejednokrotnie w historii okrętu dochodziło do współpracy jednostki z instytucjami cywilnymi, takimi jak Polska Akademia Nauk, Instytut Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego czy Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, czego efektem były wspólne rejsy badawcze (Antarktyda, Spitsbergen).

Codzienna służba na okręcie obejmuje:

- szkolenie kadry i marynarzy w celu utrzymania wysokiej gotowości załogi do wykonania podstawowych zadań z zakresu obsługi i eksploatacji posiadanego sprzętu;
- szkolenie z zakresu likwidacji skutków pożarów i przebić wodnych (tzw: OPA - Obrona Przeciwawaryjna Okrętu);
- przygotowanie materiałów hydrograficznych (analiza danych z lat ubiegłych) przed wyjściem na kolejne pomiary w morzu (zależnie od rejonu prac).

OPS: Jaka była reakcja załogi na wiadomość o odnalezieniu przez Petrobaltic wraku niemieckiego lotniskowca Graf Zeppelin.

Kmdr Dariusz KOLATOR: Odnalezienie słynnego lotniskowca było naszym kolejnym celem po odnalezieniu STEUBENA znanego liniowca (Maj 2004), który w okresie wojny transportował uchodźców z Królewca do Niemiec (zginęło tam według różnych źródeł ok. 4.000 osób). Tak więc nasza reakcja - szkoda, że nie my. Jednak weryfikacja, która przypadła nam w udziale to również duże wyróżnienie i medialnie wyszło wspaniale. Tak naprawdę jest to sukces wszystkich ludzi, których celem było jego odnalezienie a obecnie odsłona jego prawdziwych losów u schyłku pływania.

OPS: Do kogo należy odnaleziony wrak? Okręt był niemiecki, po wojnie przejęli go Rosjanie a wrak odnaleźli Polacy...

Kmdr Dariusz KOLATOR: Myślę, że w tej kwestii powinni wypowiedzieć się znawcy prawa wojennego oraz międzynarodowego, jednak na podstawie znanych faktów oraz poddając analizie posiadane informacje można pokusić się o następujące stwierdzenia:

Prawo własności określa iż własność to - nieograniczone prawo rzeczowe; prawnie zagwarantowana możliwość pełnego rozporządzania jakąś rzeczą. W szczególności właściciel względem rzeczy ma uprawnienia do jej posiadania, używania, pobierania pożytków i innych dochodów z rzeczy, zbycia, przetworzenia, zużycia lub zniszczenia.

Pierwotne sposoby nabycia własności: 1) zawłaszczenie (przez zabór - co do ruchomości, 2) zawłaszczenie zdobyczy wojennej;

I tak w wyniku zawłaszczenia zdobyczy wojennej Rosjanie w 1945 stali się właścicielami tego okrętu i mieli prawo dysponowania tą własnością i jak widać prawo to w pełni wykorzystali. Dodatkowo należy wspomnieć, iż w wyniku postanowień Konferencji trzech zwycięskich mocarstw, zwanej poczdamskiej (lipiec 1945r.) podzielono zdatne do użytku okręty nawodne i OP pomiędzy tymi mocarstwami, a reszta zostanie zniszczona. Specjalnie wyznaczona (trójstronna komisja) podzieliła pozostałą flotę niemiecką, dokonując rozdziału na trzy grupy A, B i C. Graf Zeppelin trafił do grupy C - tzn. okrętów zatopionych, uszkodzonych lub nieukończonych, których doprowadzenie do stanu używalności siłami stoczni zajęłoby ponad 6 miesięcy. Trójstronna komisja wypracowała decyzję iż okręty zakwalifikowane do grupy "C" w ustalonych terminach podlegały zatopieniu na dużych głębokościach lub złomowaniu.

W związku z powyższym odpowiedź nasuwa się sama, że Rosjanie jako prawowici właściciele mieli prawo a nawet obowiązek (postanowienie Komisji) zatopienia Grafa, i tak też postąpili poddając go ostatniej próbie ognia oceniając jego odporność bojową na bomby lotnicze i torpedy.

Obecnie wrak zalega w polskiej EEZ (Wyłącznej Strefie Ekonomicznej) i jakiekolwiek badania wymagają zgody administracji polskiej (właściwy Urząd Morski i Centralne Muzeum Morskie (zależnie od wieku zalegającego wraka).

OPS: Czy położenie wraku (głębokość, prądy morskie, itp) umożliwia podwodną explorację tego okrętu (np. wykorzystanie podwodnych pojazdów mogących dotrzeć do wnętrza okrętu)?

Kmdr Dariusz KOLATOR: Trudne pytanie. Nie można jednoznacznie powiedzieć, czy jest to możliwe. Podwodna eksploracja wraków to bardzo kosztowne przedsięwzięcia. Związane jest to przede wszystkim ze środowiskiem w jakim przychodzi człowiekowi prowadzić prace i sprzętem specjalistycznym którego ceny są bardzo wysokie. Wrak zalega na 87 metrach przy dnie (ok. 60 metrów najmniejsza głębokość nad wrakiem) , w rejonie nie zaobserwowaliśmy prądów podwodnych, jednak wrak pokryty jest dużą ilością sieci, które skutecznie mogą ograniczać penetrację z wykorzystaniem pojazdów podwodnych (ROV ? Remotely Operated Vehicle).

OPS: Czy planuje się jakieś wyprawy do wraku?

Kmdr Dariusz KOLATOR: Jeśli chodzi o pomiary naszego Dywizjonu to należy uznać je za zakończone, jeśli chodzi o Marynarkę Wojenną to nie jestem kompetentny udzielić odpowiedzi na te pytanie.

OPS: Dlaczego Petrobaltic nie podjęło się identyfikacji wraku tylko zwróciło się z tym do Marynarki Wojennej RP?

Kmdr Dariusz KOLATOR: To pytanie proszę kierować do firmy Petrobaltic ale sądzę, że weryfikacja obiektów podwodnych nie leży w ich statutowej działalności. Zgodnie z istniejącym prawem odkrywca zgłasza znalezisko odpowiedniej instytucji zawiadującej danym obszarem, która następnie decyduje o dalszych jego losach, w tym przypadku jest nią Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej RP.

OPS: Jakimi urządzeniami dysponuje ORP Arctowski, które umożliwiły identyfikację wraku?

Kmdr Dariusz KOLATOR: Arctowski posiada sondę wielowiązkową, sonar burtowy (zamontowany w kadłubie), sonar holowany pod wodą za rufą okrętu (dużej rozdzielczości), sondy pionowe (3 rodzaje o różnych częstotliwościach) i pojazd podwodny wykorzystywany w ramach współpracy z Akademią Marynarki Wojennej (ich własność).

OPS: Czy mógłby Pan nam zdradzić, w jaki sposób działają te urządzenia?

Kmdr Dariusz KOLATOR: Sonda wielowiązkowa to jakby kilka sond pionowych, które wykorzystują fale akustyczną rozchodzącą się w wodzie, a która to po odbiciu od dna bądź obiektu podwodnego (przeszkody lub wraka) powraca do odbiornika. W wyniku znanej prędkości rozchodzenia się fali dźwiękowej w wodzie (pomiar przed rozpoczęciem pracy z wykorzystaniem sondy oceanograficznej CTD (Conductivity-Temperature-Depth) sonda pionowa (patrz wielowiązkowa również) dokonuje pomiaru czasu (emisja i powrót fali akustycznej) co po przekształceniu daje nam głębokość. W przypadku sondy wielowiązkowej takich pomiarów jednocześnie jest ok. 250 z częstotliwością zależną od głębokości (im płycej tym częściej - 10 razy w ciągu sekundy).

Jeśli chodzi o sonar to:

Wyraz SONAR (z ang. SONAR - SOund NAvigation and Ranking) jest amerykańskim terminem po raz pierwszy użytym podczas II wojny światowej.1

Sonary mogą mieć różnorodne zastosowanie. Wykorzystuje się je między innymi do sprawdzenia czystości dna (mórz, oceanów, jezior), lokalizowania i identyfikacji wraków samolotów, statków, okrętów a także do wykrywania niezliczonych zatopionych obiektów podwodnych stanowiących przeszkodę nawigacyjną dla jednostek pływających.

Podstawowe elementy systemu sonarowego to urządzenie rejestrujące, urządzenie sonarowe z przetwornikami oraz kabel łączący wymienione elementy.

W chwili obecnej na rynku światowym istnieje ogromna różnorodność klasyfikacji sonarów. Jedną z nich jest podział sonarów w zależności od sposobu emisji wiązki sondującej. W tej grupie wyróżnia się między innymi sonary boczne, sonary z wiązką sektorową czy też sonary opuszczane z głowicą obrotową (obserwacją dookrężną).

Sonary boczne z kolei można podzielić na (rys. 1):
- sonary, których przetworniki montowane są w kadłubie okrętu,
- sonary, których przetworniki montowane są pojeździe holowanym przez okręt (z ang. Towfish ? holowana rybka).

Rys. 1 Przykład sonaru holowanego za statkiem (A) oraz tzw. sonaru burtowego (B).

Sonar boczny jest urządzeniem wysyłającym impulsy do wody w postaci wiązki o szerokiej charakterystyce kątowej w płaszczyźnie pionowej i wąskiej charakterystyce w płaszczyźnie poziomej (rys. 2).

Rys. 2 Kształt i szerokości wiązki akustycznej sonaru bocznego (w płaszczyźnie pionowej i poziomej).

Zasada działania sonaru przypomina pod wieloma względami pracę radaru. Sonar czerpie swą informację na podstawie odbitej energii akustycznej Przetworniki sonaru zamontowane są w obudowanej konstrukcji holowanej za burtą jednostki sondującej generują wysokiej mocy, krótkotrwałe impulsy sondujące, niezbędne do określania i rozróżniania małych obiektów oraz zobrazowania dna. Impulsy emitowane są pod pewnym kątem w postaci wąskiej wiązki, z obu burt, w płaszczyźnie prostopadłej do ogólnego kierunku ruchu (rys. 3).

Rys.3 Sonar boczny emitujący wiązkę akustyczną.

Sonar taki rejestruje czas przebiegu sygnału dźwiękowego oraz amplitudę sygnału odbiorczego. Natężenie hydroakustycznego sygnału odbiorczego zależy w głównej mierze od zróżnicowania i budowy dna morskiego. Siła powracających odbić jest miarą siły rozpraszania wstecznego lub chropowatości materiału dna morskiego. Energia odbita od dna morskiego czy też obiektów znajdujących się na nim jest odbierana przez ten sam zestaw przetworników, wzmacniana, zamieniana na sygnał cyfrowy przesyłany do komputera na pokładzie statku holującego. Obiekty podwodne, wystające ponad dno rzucają tzw. cień akustyczny, będący pierwszym sygnałem, że wykryty został dany obiekt (rys. 4).

Rys. 4 Obraz generowany przez holowany sonar boczny.

Współczesne sonary hydroakustyczne dostarczają obrazy o wysokiej rozdzielczości. Potrafią "zobaczyć" wszystko to co znajduje się setki a nawet tysiące metrów pod powierzchnią mórz i oceanów. Stanowią bardzo cenne urządzenia wykorzystywane w szerokim zakresie i w różnych dziedzinach zarówno militarnych jak i cywilnych.

Sonary jako urządzenia wykorzystujące zjawisko rozchodzenia się dźwięku mają niebagatelne zastosowania we współczesnej medycynie.

OPS: Czy wiadomo Panu, czy wcześniej podejmowano próby odnalezienia Graf Zeppelina?

Kmdr Dariusz KOLATOR: Próby odnalezienia to przede wszystkim analiza informacji, studiowanie dostępnej literatury oraz pojawiających się publikacji - to próbowali wszyscy, dla których wyjaśnienie tajemnic historycznych było nieobce.

OPS: Zatonięcie tego okrętu nie jest do dzisiaj jednoznacznie wyjaśnione. Czy badania okrętu z wykorzystaniem urządzeń dostępnych na ORP Arctowski mogą pomóc wyjaśnić tę zagadkę?

Kmdr Dariusz KOLATOR: Mogłyby to wyjaśnić na pewno wnikliwe badania wraku, ale są to badania dość kosztowne bo rozciągnięte w czasie, uzależnione od warunków meteorologicznych i bazujące przede wszystkim na inspekcji nurkowej oraz z wykorzystaniem pojazdów ROV.

OPS: Identyfikacja i badanie lotniskowca Graf Zeppelin to nie jedyny sukces załogi ORP Arctowski - w 2004 roku udało się odnaleźć długo poszukiwany wrak Steubena. Co sprawia że poszukiwanie zatopionych okrętów jest takie trudne? Co w głównej mierze decyduje o odnalezieniu wraku okrętu - odpowiednie przygotowanie na pewno - a jaką rolę odgrywa szczęście, przypadek czy przebywanie akurat w odpowiednim miejscu?

Kmdr Dariusz KOLATOR: Myślę, że właśnie szczęście plus zebrane materiały historyczne mogące podpowiedzieć, że to jest to miejsce czy też okolice gdzie warto przez chwilę popracować dłużej wykorzystując posiadany sprzęt i potencjał ludzki, bo tak naprawdę ten drugi jest bardziej istotny. Steuben - to rutynowe pomiary określonego obszaru morza, które w wyniku systematycznego pokrycia profilami zaowocowały odnalezieniem - dodam - niejednego wraka a kilku, ale tylko ten był tak spektakularnym odkryciem. Trudność odnalezienia obiektu podwodnego i pełnego określenia jego charakterystycznych cech związana jest z pracochłonnością tego typy przedsięwzięć, zarówno w trakcie pomiarów, jak i długo po, w tzw. post-processingu. Tak właśnie się dzieje z Zeppelinem gdzie najładniejsze ujęcia odkrywamy właśnie obecnie analizując zebrane materiały.

OPS: Identyfikacja Graf Zeppelina oraz szczególnie Steubena rozsławiło ORP Arctowski. Czy takie sukcesy wpływają w jakiś szczególny sposób na przebieg służby okrętu i całej załogi?

Kmdr Dariusz KOLATOR: Tak naprawdę, oprócz interesujących publikacji w magazynie NURKOWANIE , wydaniu National Geographic (edycja amerykańska i polska) oraz udziału w XIV Międzynarodowej Konferencji Naukowo-Technicznej gdzie zdobyliśmy nagrodę za najlepsze słowne wystąpienie to załoga specjalnie tego nie odczuła i nie wpłynęło to w znaczący sposób na nasz rytm dnia codziennego.

OPS: Czy w Morzu Bałtyckim są nadal nieodnalezione ciekawe okręty np. z okresu II wojny światowej?

Kmdr Dariusz KOLATOR: Tak są na pewno, zwłaszcza z II wojny światowej. Kolejnym poszukiwanym okrętem jest wrak okrętu podwodnego niemieckiej Krigsmarine - więcej nie mogę powiedzieć.

OPS: Nawiązując do tematu przewodniego naszej witryny - istnieje stowarzyszenie mające za cel odnalezienie wraku polskiego okrętu podwodnego ORP Orzeł - czy uważa Pan, że to możliwe? Weźmy pod uwagę choćby rozmiary okrętu (o ileż większy jest Graf Zeppelin) lub znajomość miejsca zatonięcia (przykład Titanica - teoretycznie było znane miejsce katastrofy a mimo to poszukiwania nie były łatwe)...

Kmdr Dariusz KOLATOR: ORP ORZEŁ to całkiem inna historia i odnalezienie tego wraka przez Polaków byłoby wspaniałym osiągnięciem. Nasz Dywizjon już miał epizod w poszukiwaniu tego okrętu. Na przełomie marca i kwietnia bieżącego roku ORP Heweliusz tj. jednostka bliźniacza, wspólnie z holenderskim okrętem hydrograficznym HNLMS SNELLIUS prowadził poszukiwanie O-13 i ORP Orzeł na Morzu Północnym, okrętów które przebywały na patrolach morskich w tym samym czasie (zmieniały się wzajemnie na wyznaczonej linii dozorowej) i które zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach.

OPS: Czy możliwa byłaby pomoc ORP Arctowski w tym przedsięwzięciu? Czy urządzenia hydrolokacyjne okrętu sprawdziłyby się na większych głębokościach niż bałtyckie?

Kmdr Dariusz KOLATOR: Taką pomoc udzielił już nasz Dywizjon jak wspominałem uprzednio.

OPS: I na koniec dwa pytania dla młodych czytelników - czy istnieje możliwość odwiedzenia ORP Arctowski przez "zwykłych śmiertelników"?

Kmdr Dariusz KOLATOR: Tak oczywiście, z miłą chęcią powitamy osoby zainteresowane naszą pracą i przybliżymy im tajniki naszej codzienności. W naszym dywizjonie istnieje komórka do spraw kontaktów: Oficer prasowy: (0-58) 626-68-43. Link do naszej strony: www.dzh.mw.mil.pl.

OPS: Jakie wymagania trzeba spełnić aby pełnić służbę na ORP Arctowski?

Kmdr Dariusz KOLATOR: ORP Arctowski jest okrętem Marynarki Wojennej RP i jego załoga składa się z kadry pełniącej służbę zawodowo (kontraktowo) oraz marynarzy służby zasadniczej pełniących tę służbę w ramach ustawowego obowiązku oraz marynarzy nadterminowych (dobrowolnie wyrażających chęć służby po naszej uprzedniej opinii z akceptacją co do dalszej służby). Kadra okrętowa to oficerowie, którzy kończyli Akademię Marynarki Wojennej (odpowiednio na Wydziale Nawigacji bądź Wydziale Mechaniczno-Elektrycznym).

OPS: Dziękujemy bardzo za poświęcony czas i życzymy wiele sukcesów całej załodze okrętu.

Witold Rychter i Sebastian Węglarczyk

--------------------
1Brytyjczycy używali również terminu ASDIC będącym skrótem od Anti-Submarine Detection Investigation Committee.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież