A+ A A-
  • Kategoria: Wywiady
  • Odsłony: 1504

Z kmdr. por. Maciejem Osiką, komendantem Ośrodka Szkolenia Żeglarskiego Marynarki Wojennej rozmawia Tomasz Gos.

kmdr. por. Maciej Osika, komendant Ośrodka
Szkolenia Żeglarskiego Marynarki Wojennej
Czy umiejętność pływania na żaglowcu jest potrzebna współczesnym marynarzom?
Artykuł zamieszczony dzięki
uprzejmości czasopisma Bandera

Mottem patrona 3. Flotylli Okrętów komandora Bolesława Romanowskiego, w której skład wchodzi OSŻ MW, było twierdzenie, że marynarz powinien umieć pływać i żeglować na wszystkim, co unosi się na wodzie. Sam komandor Romanowski był przecież zapalonym żeglarzem. Na wniosek Kwatery
Głównej Związku Harcerstwa Polskiego od 1961 roku. był oddelegowany na kapitana „Zawiszy Czarnego”, flagowego żaglowca szkolnego ZHP, należącego do Centrum Wychowania Morskiego ZHP. W latach 1961 - 1963 dowodził nim w czasie 12 rejsów bałtyckich i na Morze Północne. Stanowisko to odpowiadało jego predyspozycjom i doświadczeniu. Żeglarstwo było jego pasją.

Chodzi tutaj o rodzaj sprawdzenia się w warunkach ekstremalnych?

Posiadamy jachty o długości od 8 do 15 metrów. Pływając na nich bardzo szybko można zweryfikować kto w ekstremalnych warunkach pogodowych jest w stanie sprostać powierzonym zadaniom szkoleniowym. Często w czasie rejsów dochodzi do sytuacji, podczas których trzeba poradzić sobie z wyjściem na otwarty, zalewany falami pokład i przy bardzo dużych przechyłach dokonać korekty ożaglowania. Wykonywanie tego typu zadań kształtuje hart ducha. Ponadto funkcjonowanie kilku osób na tak małej powierzchni jaką jest jacht uczy współpracy.

Dlatego szkolicie nie tylko marynarzy...

Szkolimy żołnierzy wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych. Ale według mnie, najważniejsze zadanie szkoleniowe i wychowawcze jakie wykonujemy, to prowadzenie praktyk dla podchorążych AMW. To oni będą w przyszłości stanowić trzon Marynarki Wojennej. To właśnie na pokładach jachtów każdy z młodych adeptów trudnej sztuki marynarskiej może stwierdzić, czy jego wyobrażenie o pracy na morzu, które kształtowało się pod wpływem różnych lektur i filmów odpowiada rzeczywistości. Czasami zdarza się, że ktoś po dwutygodniowym rejsie decyduje się nie wiązać swojej przyszłości ze służbą na morzu.

Praca Ośrodka, to jednak nie tylko szkolenie żeglarskie.

Nasze szkolenia odbywają się dwóch kierunkach: żeglarskim i motorowodnym. W tym drugim przypadku szkolimy kadrę, która na okrętach wykonuje zadania związane z obsługą szybkich łodzi motorowych. Jesteśmy jedynym miejscem, gdzie mogą oni zdobywać takie uprawnienia na potrzeby służby w Marynarce Wojennej.

Jaka jest najważniejsza różnica między żeglarstwem śródlądowym a morskim?

Żeglarze śródlądowi praktycznie przez cały czas mają kontakt wzrokowy z lądem. Inaczej jest podczas wyjście jachtem na pełne morze. Można powiedzieć, że w tym drugim przypadku pępowina łącząca jacht z lądem zostaje odcięta. Moment wyjścia na morze pod pełnymi żaglami, wsłuchanie się w śpiew wiatru w takielunku pozwala nam wrócić do czasów, kiedy człowiek dopiero uczył się zdobywać morza i oceany. Pod żaglami człowiek zdany jest na kaprysy matki natury, a jego los zależy głównie od jego umiejętności.

Jaka jest Pana najciekawsza przygoda żeglarska?

Po rozpoczęciu nauki w AMW pierwszym moim zetknięciem z żaglami była praktyka na żaglowcu szkolnym ORP „Iskra”. Po pierwszym roku studiów wyszliśmy w rejs w ramach „Operacji Żagiel” dookoła Wysp Brytyjskich. Moim stanowiskiem bojowym była bombramreja, najwyższa reja fokmasztu. Nigdy nie zapomnę uczucia euforii, gdy po raz pierwszy znalazłem się 32 metry nad powierzchnią pokładu. Był to jednak tylko przedsmak „elektryzującej” przygody. Tuż po wyjściu z Kanału Angielskiego w burtę „Iskry” uderzył potężny szkwał przechylając ją o blisko 50 stopni . Musieliśmy wejść z kilkoma
innymi członkami załogi po wantach na reje, żeby zrzucić żagle i doprowadzić do wyprostowania okrętu. Kiedy po wykonaniu zadania przechodziłem z bombramrei na wanty, jakieś trzy metry ode mnie w top masztu uderzył piorun. Potężny rozbłysk, huk pioruna i wszechobecny zapach ozonu skutecznie
zmobilizował mnie do opuszczenia masztu. Po zejściu na pokład dowódca fokmasztu powiedział, że to było najszybsze zejście z foka, jakie widział w życiu. Musiałem mu wierzyć na słowo, gdyż sam do dzisiaj pamiętam tylko, zbiegające ze mną po takielunku ładunki elektryczne, w marynarskich opowieściach nazywane ogniami świętego Elma.

Ośrodek Szkolenia Żeglarskiego Marynarki Wojennej to instytucja z dużymi tradycjami...

OSŻ MW przejął tradycje szkolenia żeglarskiego po przedwojennym Oficerskim Yacht Klubie. Po wojnie został powołany do życia Morski Ośrodek Sportów Wodnych, który przez szereg lat prowadził szkolenia żeglarskie, przygotowując kadrę MW do prowadzenia jachtów i pogłębiania wiedzy związanej z nawigacją. Jesteśmy dumnymi spadkobiercami tradycji tego ośrodka.

Na początku kwietnia odbyła się w OSŻ MW niecodzienna uroczystość, podczas której załoga miała okazję spotkać się z żywą historią – z budowniczym tego ośrodka – komandorem inżynierem rezerwy Czesławem Cześnikiem. Zaprosiliśmy pana komandora do ośrodka w dniu jego dziewięćdziesiątych urodzin. Nie spodziewał się takiego zaproszenia. Był zaskoczony i bardzo wzruszony, gdy w uznaniu jego zasług dla rozwoju żeglarstwa w Wojsku Polskim wręczyłem mu szablę oficerską MW, ufundowaną przez załogę Ośrodka. Historia jest dla nas bardzo ważna i o twórcach tej historii należy pamiętać.

Tomasz Gos
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Kmdr por. MACIEJ OSIKA urodził się 4 lipca 1969 roku w Opolu. Studia na Wydziale Nawigacji i Uzbrojenia Okrętowego w Akademii Marynarki Wojennej rozpoczął w 1990 roku. W 1995 roku, po ukończeniu AMW został skierowany do 3. Flotylli Okrętów, gdzie objął pierwsze stanowisko służbowe – dowódcy działu rakietowo - artyleryjskiego na ORP „Puck” w 1. dywizjonie Okrętów Rakietowych. W 1997 roku został wyznaczony na stanowisko zastępcy dowódcy okrętu na ORP „Władysławowo”, a w 1999 roku objął dowodzenie tą jednostką. W 2006 roku objął stanowisko starszego oficera flagowego w dywizjonie okrętów rakietowych. Po dwóch latach (2008) został zastępcą dowódcy fregaty rakietowej ORP „Gen. T. Kościuszko”. 19 grudnia 2013 roku objął stanowisko komendanta Ośrodka Szkolenia Żeglarskiego Marynarki Wojennej. Kmdr por. Maciej Osika jest żonaty i ma dwóch synów w wieku szkolnym. Interesuje się żeglarstwem, turystyką górską i literaturą fantastyczną. Czas wolny od zajęć i obowiązków domowych spędza na rowerze.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież