A+ A A-

Niedawno zakończona wojna w Iraku skłania do przypomnienia działań morskich podczas poprzedniej wojny z Irakiem w 1991 r. Autor uważa, że tło tych wydarzeń jest ogólnie na tyle dobrze znane iż można się obejść bez długiego wprowadzenia i od razu przejść do meritum. Uściślając autor pragnie też zaznaczyć, że opis działań będzie się ograniczał do aspektu stricte morskiego – udział sił lotnictwa morskiego w kampanii powietrznej i inne działania zostaną tylko krótko opisane pod kątem istotnych wydarzeń.

Irak – siły i środki

Artykuł zamieszczony dzięki
uprzejmości czasopisma
Okręty Wojenne

Marynarka Wojenna Iraku dysponowała ponad 60 jednostkami nawodnymi (okrętów podwodnych nie posiadano) różnych typów, w tym jedną fregatą Ibn Khaldum pozbawioną wszakże większej wartości bojowej i pełniącą rolę jednostki szkolnej. Trzon sił morskich stanowiły radzieckiej budowy kutry rakietowych Osa (proj. 205) – 7 jednostek, których istotnym wzmocnieniem było 5 kutrów typu TNC-45 i 1 typu FPB-57 (zdobyte w Kuwejcie) z pociskami „Exocet”. W składzie floty znajdowały się radz. trałowce typu T-43 (proj. 254) i typu Nestin (jugosłowiańskiej budowy), radz. patrolowce typu Zhuk (proj. 1400), okręty desantowe typu Polnocny (polskiej budowy), nadto liczne niewielkie jednostki uzbrojone w lekkie działka i ciężkie karabiny maszynowe, które trudno jednoznacznie sklasyfikować, najczęściej określane mianem kanonierek lub patrolowców. Całość uzupełniały brytyjskiej budowy poduszkowce typu Winchester, holowniki, zbiornikowce, niewielkie transportowce (takich samych typów jak jednostki używane w rejonie Zatoki Perskiej przez cywilne firmy do zaopatrywania platform wiertniczych) i inne jednostki.

Amerykański okręt liniowy Wisconsin (BB-64) był jednym z aktywniejszych uczestników operacji „Desert Storm”. / Zdjęcie: zbiory Arthur D. Baker III

Wiele jednostek, w tym pomocniczych, było przystosowanych do stawiania min. Irak posiadał duże zapasy min morskich (ok. 2 000 sztuk) produkcji radzieckiej, zachodniej (przede wszystkim włoskiej) oraz własnej; zarówno kontaktowych kotwicznych (typu M-08, LUGM-145) jak i dennych akustycznych i magnetycznych (typu „Manta”, KMD, UDM, „Sigeel”). Obronie wybrzeża służyły liczne baterie pocisków przeciwokrętowych chińskiej produkcji typu HY-2 „Silkworm” (CSS-C-3). Iracka marynarka nie posiadała organicznego lotnictwa morskiego ale siły powietrzne dysponowały samolotami F-1 „Mirage” i śmigłowcami „Super Frelon” zdolnymi do przenoszenia pocisków „Exocet” oraz bombowcami B-6 (oznaczonymi też H-6 chińska bezlicencyjna kopia radz. Tu-16) zdolnymi do przenoszenia pocisków C-601. Bazy znajdowały się w Umm Qasr i Basrze ich wadą było to, że wyjście z nich na pełne morze prowadziło przez stosunkowo wąskie i długie tory wodne oraz na półwyspie Al Faw i w opanowanym Kuwejcie. Przygotowując się do wojny Irakijczycy intensywnie stawiali miny zarówno jako zapory (w linii) celem ochrony wybrzeża i przybrzeżnych linii komunikacyjnych, jak i zwarte pola (łachy) minowe mające uniemożliwić manewrowanie okrętów przeciwnika na zaminowanych akwenach. Ponadto puszczano na wody Zatoki Perskiej miny z dryfem, dodatkowe niebezpieczeństwo stwarzały przypadkowo zerwane miny kotwiczne. Irakijczycy rozbudowali obronę brzegową rozmieszczając liczne baterie rakiet „Silkworm”, minując plaże i podejścia do nich, wznosząc przeszkody przeciwdesantowe, budując stanowiska ogniowe dla sprzętu ciężkiego i piechoty (w rejonie wybrzeża irackiego i kuwejckiego rozmieszczono znaczne siły wojsk lądowych) przygotowania te czyniono licząc się z ewentualnością desantu morskiego przeciwnika. Zorganizowano sieć posterunków obserwacyjnych, w tym wysuniętych na małych wysepkach i platformach wiertniczych. Siły irackie miały liczne słabości. Koalicja antypiracka miała przewagę techniczną i liczebną, większość irackich pocisków przeciwokrętowych (produkcji radz. i chińskiej) było przestarzałych, a co za tym idzie stosunkowo łatwych do zestrzelenia przez środki OPL lub zmylenia przez środki WRE. Należy też wziąć pod uwagę, że w warunkach przewagi powietrznej przeciwnika (a taka sytuacja miała miejsce), możliwości działania okrętów nawodnych i lotnictwa były nader ograniczone.

Siły koalicji

Trzon sił morskich koalicji stanowiły amerykańskie lotniskowce których w rejonie znalazło się sześć: Midway, Ranger, Theodore Roosevelt (w Zatoce Perskiej), John F. Kennedy, Saratoga i America (na Morzu Czerwonym i innych akwenach bliskich teatrowi działań wojennych, America przeszła następnie na wody Zatoki Perskiej). Oprócz jednostek amerykańskich w siłach morskich koalicji znalazły się okręty Wielkiej Brytanii, Arabii Saudyjskiej i Kuwejtu (brały udział w bezpośrednich działaniach bojowych) oraz Francji, Australii, Kanady, Danii, WΠoch, Norwegi, Holandii, Hiszpanii, Belgi, Argentyny i Polski (okręty tych państw nie brały bezpośredniego udziału w działaniach bojowych, jedynie belgijski niszczyciele min uczestniczyły już po zakończeniu wojny w usuwaniu min, podobnie jak płetwonurkowie australijskiej MW). Siły morskie koalicji miały w swoim składzie wymienione lotniskowce a także okręty liniowe, krążowniki, niszczyciele, fregaty, okręty podwodne, jednostki desantowe (w tym wielkie lotniskowce desantowe amerykańskiej marynarki), okręty przeciwminowe (małe lecz ważne dla bezpiecznego przebiegu operacji) oraz wiele jednostek pomocniczych. Skalę koncentracji sił morskich niech uzmysłowi fakt, że w rejonie przyszłych działań wojennych samych tylko okrętów amerykańskich znalazło się ponad 165. Okręty koalicji, przede wszystkim amerykańskie i brytyjskie, były wyposażone w nowoczesne systemy uzbrojenia, urządzenia walki radioelektronicznej, środki obserwacji technicznej i łączności. Istotnym elementem sił koalicji było lotnictwo morskie, odegrało ono też dużą rolę w działaniach bojowych. Dlatego warto je przybliżyć.

Jednostka transportowa Algol (T-AKR 287) mogła przewieźć jednorazowo w rejon Zatoki Perskiej 25 500 t ładunku,
lub 183 czołgi typu M1 „Abrams”. / Zdjęcie: Leo van Ginderen

Na lotniskowcach, pokładach innych większych okrętów nawodnych oraz w bazach lądowych stacjonowały liczne samoloty i śmigłowce amerykańskiej marynarki: F-14 „Tomcat” (myśliwiec), F/A-18 „Hornet” (maszyna wielozadaniowa), A-6 „Intruder” (samolot uderzeniowy), EA-6 „Prowler” (samolot walki radioelektronicznej), E-2 „Hawkeye” AWACS (samolot wczesnego ostrzegania – latające stanowisko dowodzenia), P-3 „Orion” (samolot patrolowy), S-3 „Viking” (maszyna ZOP, używana też czasem jako uderzeniowa ) oraz inne w tym np. śmigłowce MH-53 przystosowane do trałowania min. Wymienione maszyny mogły przenosić szeroką gamę środków rażenia: pociski przeciwokrętowe AGM-84 „Harpoon” (na jego bazie opracowano pocisk służący atakowaniu celów lądowych SLAM), pociski przeciwokrętowe AGM-123 „Skipper”, pociski przeciwradiolokacyjne HARM, różnego typu bomby zarówno tradycyjne jak i kierowane oraz inne rodzaje uzbrojenia np. bomby kasetowe, miny. Podczas działań wojennych współpracowano też z samolotami sił powietrznych i śmigłowcami armii, szczególnie OH-58 „Kiowa” (rozpoznawcze, obserwacyjne, wskazywania celów; mogły być uzbrojone, w tym w naprowadzane laserowo pociski przeciwpancerne AGM-114 „Hellfire”). Na pokładach brytyjskich niszczycieli i fregat bazowały śmigłowce „Lynx” uzbrojenie między innymi w pociski „Sea Skua” (bardzo skuteczne w zwalczaniu małych i średnich okrętów). Natomiast z baz lądowych działały brytyjskie samoloty patrolowe „Nimrod”. Nie można zapomnieć o amerykańskim Korpusie Piechoty Morskiej (Marines). W rejonie konfliktu znalazły się znaczne siły tej formacji wraz ze sprzętem ciężkim i własnym wsparciem lotniczym (samoloty wielozadaniowe F/A-18 „Hornet”, samoloty pionowego/skróconego startu i lądowania AV-8 „Harrier”, śmigłowce szturmowe AH-1 „Cobra”, i inne typy maszyn bojowych oraz transportowych). Na koniec wydaje się słusznym wspomnieć o jednostkach specjalnych amerykańskiej marynarki SEAL, które też przerzucono nad Zatokę Perską. Siły morskie koalicji miały znaczny potencjał bojowy zarówno ofensywny (dzięki uderzeniowym samolotom pokładowym i odpalanym z innych amerykańskich okrętów bojowych pociskom manewrującym/samosterującym BGM-109 „Tomahawk”) jak i defensywny – znów ważnym „aktorem” w tej roli było lotnictwo morskie, nie można też zapomnieć o organicznych środkach poszczególnych okrętów (chociażby amerykański system obrony przeciwlotniczej/przeciwrakietowej AEGIS). Podsumowując należy stwierdzić, że koalicjanci dysponowali ogromnymi siłami o szerokim wachlarzu możliwości bojowych.


 

Uwertura do wojny

Dobrą ilustracją znaczenia jakie dla przebiegu działań wojennych miało morze jest fakt, że 95% ogólnej masy ładunków jakie potrzebne były siłom koalicji do przygotowania się do wojny zostało dostarczonych drogą morską. Na dzień 5 grudnia 1990 r. w przerzut sił i środków w rejon Zatoki Perskiej było zaangażowanych 173 statki amerykańskie oraz 49 z innych krajów. Cały czas trwała koncentracja sił morskich koalicji. Większość okrętów sama przypłynęła w rejon przyszłych działań, tylko nieliczne małe jednostki przetransportowano na pokładach tak zwanych „ciężarowców” (specjalne jednostki przeznaczone do transportu ładunków wielkogabarytowych). Okręty koalicji, szczególnie amerykańskie i brytyjskie, przeprowadzały liczne ćwiczenia przygotowując si´ do działań wojennych. Przy tym unikano podchodzenia zbyt blisko wybrzeża irackiego i kuwejckiego, by uniknąć nieporządanych incydentów z siłami irackimi. Jednak w tym okresie nie tylko zajmowano się transportem i ćwiczeniami. Ochraniano też operacje przerzutu sił i patrolowano własne wody. O tym, że sytuacja jest poważna, utwierdzały takie wypadki jak ten z 21 grudnia 1990, gdy saudyjskie siły przeciwminowe unieszkodliwiły iracką minę dryfującą w rejonie pola naftowego Zuluf. Należy też przypomnieć, że po zajęciu Kuwejtu na Irak nałożono sankcje. Niezbędne więc były działania blokadowe prowadzone przez jednostki nawodne przy współdziałaniu lotnictwa. Dla przykładu francuska grupa bojowa której trzon stanowił lotniskowiec Clemenceau (uprzednio wykorzystany jako transportowiec lotniczy, na jego pokładzie dostarczono w rejon Zatoki Perskiej śmigłowce francuskich wojsk lądowych) kontrolowała Cieśninę Ormuz sprawdzając 160 statków różnych bander, z czego 4 zatrzymano. Działania blokadowe nie były spektakularne, raczej monotonne, ale za to skuteczne – rezultatem blokady był spadek dochodów Iraku o połowę.

Morski wymiar „Pustynnej Burzy”

Siły morskie państw koalicji – szczególnie amerykańskie – miały swój udział w działaniach bojowych już pierwszego dnia operacji. Z lotniskowców wystartowały samoloty które uderzyły na obiekty na lądzie, cele na terytorium przeciwnika raziły też pociski „Tomahawk” odpalone z okrętów nawodnych i podwodnych. Pierwszy pocisk wystrzelił krążownik Bunker Hill, wkrótce dołączyły do niego inne okręty: San Jacinto, Missouri i Wisconsin. W sumie pociski „Tomahawk” odpalane były z dwóch okrętów liniowych, jedenastu krążowników i pięciu niszczycieli oraz z dwóch okrętów podwodnych (pierwsze odpalenie dnia 19 stycznia z Louisville).

Samolot szturmowy A-6 „Intruder”. / Zdjęcie: „World Military Aviation”

Pierwsze starcie powietrzno-morskie miało miejsce 18 stycznia gdy samoloty z lotniskowców Ranger i Midway uszkodziły kuter typu TNC-45, zaopatrzeniowiec typu Sawahil oraz trzecią jednostkę nieznanego typu. Samoloty z Ranger zablokowały też kanały wiodące do głównych irackich baz przy pomocy min typu Mark 36 „Destructor”. Podczas wykonywania tego zadania utracono jeden samolot typu A-6 „Intruder” z eskadry VA-155, stanowiący jego załogę porucznicy Charles Turner i William Costen zginęli. Tego samego dnia samoloty koalicji zostały ostrzelane z platform wiertniczych w rejonie Al-Dawrah (kompleks jedenastu platform rozlokowanych ok. 40 mil morskich od kuwejckiego brzegu). Likwidacje zagrożenia powierzono amerykańskiej fregacie Nicholas oraz kuwejckiemu kutrowi rakietowemu Istiqlal (P 5702) wspartym przez śmigłowce „Lynx” brytyjskiej marynarki oraz śmigłowce OH-58 amerykańskiej armii. W pierwszej fazie prowadzonej po zapadnięciu ciemności operacji platformy zostały zaatakowane przez śmigłowce pociskami rakietowymi, w rezultacie czego na jednej z nich nastąpił wybuch składu amunicji. Następnie obiekty zostały ostrzelane z dział przez okręty koalicji. Istiqlal zatrzymał łódź motorową i wziął do niewoli sześciu Irakijczyków którzy próbowali nią uciec – byli to pierwsi iraccy jeńcy wzięci do niewoli przez siły koalicji podczas operacji „Pustynna Burza”. Gdy stało się jasnym, że Irakijczycy nie są zdolni do stawiania oporu okr´ty koalicji podeszły do platform wysadzając na nie grupę komandosów SEAL w sile plutonu, zaś na pokłady okrętów przyjęto 23 Irakijczyków którzy poddali się bez walki.

Nocą z 22 na 23 stycznia amerykański samolot patrolowy typu P-3 wykrył iracki zbiornikowiec i poduszkowiec. Samoloty A-6 z Midway zaatakowały obie jednostki w pobliżu terminalu naftowego Mina Al-Bakr. Zbiornikowiec Al-Oadisiva został ciężko uszkodzony pociskiem AGM-123 zaś poduszkowiec zatonął w wyniku ataku przy użyciu bomb kasetowych typu „Rockeye”. Już po nadejściu dnia, 23 stycznia, iracka flota została uszczuplona o patrolowiec typu Zhuk zatopiony przez samolot typu A-6 pociskiem AGM-123.

Intensywne działania powietrzno-morskie prowadzono 24 stycznia. Rankiem tego dnia samoloty A-6 z lotniskowca Theodore Roosevelt zatopiły pociskami AGM-123 iracki stawiacz min oraz patrolowiec typu Zhuk, natomiast iracki trałowiec gwałtownie manewrując celem uniknięcia ataków z powietrza wszedł na własne pole minowe i zatonął! Akcja ta miała ciekawy dalszy ciąg. Śmigłowiec z fregaty Curts próbował przyjść z pomocą pływającym w wodzie Irakijczykom z zatopionego trałowca ale został ostrzelany z wyspy Qaruh. Wobec takiego rozwoju sytuacji Curts podszedł do wyspy i ostrzelał ją z działa. Wkrótce potem na wyspie lądowali komandosi SEAL wysadzeni przez śmigłowce. Do niewoli wzięto 67 Irakijczyków a następnie podniesiono kuwejcką flagę. Wyspa Qaruh był pierwszym odzyskanym fragmentem kuwejckiego terytorium. Tymczasem lotnictwo pokładowe atakowało Umm Qasr. Samoloty A-6 uszkodziΠy tam pociskami AGM-123 dwa statki, taka sama liczba jednostek padła łupem F/A-18 uzbrojonych w bomby Mk-82. Również Irakijczycy podjęli próbę ataku powietrznego (jak się okazało jedyną w ciągu całej wojny). Dwa samoloty F-1 „Mirage” uzbrojone w pociski „Exocet” miały zaatakować jednostki koalicji. Zostały jednak wykryte przez samolot AWACS który naprowadził na nie myśliwiec F-15 z 13 dywizjony Saudyjskich Królewskich Sił Powietrznych. Jego pilot kpt. Ayhed Salah Al-Shamrani zestrzelił oba nieprzyjacielskie samoloty pociskami „Sidewinder”. Złośliwi twierdzili, że zestrzelenie „podarowano” suadyjskiemu pilotowi, by równie˝ arabscy członkowie koalicji mieli jakiś powód do chwały. Trudno w to jednak uwierzyć bowiem „Mirage” uzbrojone w pociski „Exocet” stanowiły duże niebezpieczeństwo (o czym Amerykanie mieli już okazje się przekonać - patrz „OW” nr 59). Mało więc prawdopodobne by w obliczu realnego zagrożenia „bawiono się” w kurtuazyjne gesty. Tego samego dnia saudyjski kuter rakietowy Faisal (517) odpalił pocisk „Harpoon” w kierunku irackiej jednostki, niestety nie udało się ustalić rezultatu tego ataku. Było to jedno z niewielu starć między jednostkami nawodnymi podczas operacji „Pustynna Burza”.

Brytyjski niszczyciel rakietowy Cardiff (D 108). / Zdjęcie: Leo van Ginderen

Dnia 29 stycznia marynarka iracka wykorzystując okręty desantowe oraz jednostki innego typu podjęła próbę wsparcia sił lądowych walczących w rejonie Ras Al-Khafji (była to jedyna operacja ofensywna podjęta prze iracką armię). Ruchy irackich okrętów zostały wykryte przez samoloty patrolowe które „ściągnęły” na nie uderzenia lotnictwa. Szczególnie aktywne były śmigłowce „Lynx” z niszczycieli GloucesterCardiff i fregaty Brazen które dokonały istnego pogromu zatapiając pociskami „Sea Skua” dziewięć i uszkadzając dalsze trzy niewielkie jednostki przeciwnika. Wybiegając nieco w przyszłość, następnego dnia w tym samym rejonie, brytyjski samolot typu „Jaguar” zatopił niekierowanymi pociskami rakietowymi okręt desantowy typu Polnocny, uprzednio zlokalizowany przez samolot patrolowy typu „Nimrod”.

Brytyjski śmigłowiec pokładowy „Lynx” 4 z rakietami „Sea Skua”. / Zdjęcie: „World Military Aviaton”

Również siły koalicji podjęły 29 stycznia działania desantowe. Już od kilku dni planowano wysadzić desant piechoty morskiej na wyspie Al-Maradim, był on jednak z różnych przyczyn kilkakrotnie odkładany. Gdy wreszcie śmigłowce transportowe, wsparte prze samoloty A-6 marynarki i śmigłowce „Cobra” Korpusu Piechoty Morskiej, wysadziły na wyspie kompanie Marines okazało się, że nie ma na niej ani jednego Irakijczyka! Desant szybko wycofano.

Tymczasem, widząc jak własne jednostki niszczone są niemal bezkarnie jeden po drugim, wowództwo irackiej floty podjęło decyzję o ewakuacji okrętów do Iranu. Grupę czterech jednostek płynących w kierunku irańskich wód terytorialnych wykrył nocą z 29 na 30 stycznia samolot A-6 wykonujący zadanie patrolowe. Dowodzenie nad akcją przejął samolot E-2 „Hawkeye” wykonujący w tym samy rejonie zadanie obserwacji przestrzeni powietrznej. Po zidentyfikowaniu jednostek jako nieprzyjacielskich, A-6 trafił jedną z nich bombą kierowaną laserowo. Reszta irackich okrętów rozproszyła się, lecz nie na wiele się to zdało, bowiem E-2 „ściągnął kolejne maszyny koalicji. Wkrótce dwie dalsze jednostki zostały trafione bombami zrzuconymi przez amerykańskie samoloty A-6 i F/A-18, które zużyły w ten sposób całe posiadane uzbrojenie. Dlatego też z pokładu AWACS wezwano dwa CF-18 wykonujące bojowy patrol powietrzny. Maszyny te były jednak z uwagi na pierwotnie wykonywane zadanie uzbrojone tylko w rakiety powietrze – powietrze i dlatego jedynie ostrzelały czwartą jednostkę z działek pokładowych. Z nastaniem dnia wyłonił się taki obraz sytuacji: trzy zbombardowane jednostki, w tym jeden kuter typu TNC-45, przewróciły się do góry dnem, natomiast jeden kuter rakietowy typu Osa został zlokalizowany już w obrębie irańskich wód terytorialnych, przy czym zauważono na nim wyraźne ślady uszkodzeń od ognia z działek.

Niepomni bolesnych doświadczeń poprzedniej nocy, Irakijczycy ponownie próbowali uciec na wody irańskie 30 stycznia. Duży zespół irackich okrętów został wykryty przez samolot patrolowy P-3. Jak łatwo przewidzieć szybko zostały wezwane samoloty uderzeniowe które nawiązały kontakt bojowy z przeciwnikiem w pobliżu wyspy Bubiyan. W efekcie kilku ataków pociskami AGM-123 przeprowadzonych przez A-6, którym z pomocą przyszły F/A-18 uzbrojone w bomby MK-82, zatopione lub ciężko uszkodzone zostały co najmniej po jednym kutrze typu TNC-45 i FPB-57, trzy kutry rakietowe typu Osa, jeden trałowiec typu T-43 oraz dwa okręty desantowe typu Polnocny. Tylko dwie uszkodzone jednostki: kuter rakietowy typu Osa i okręt desantowy typu Polnocny dotarły na wody irańskie.

Owocnym dniem dla brytyjskich śmigłowców „Lynx” był 31 stycznia. Pociskami „Sea Skua” trafiono okręt desantowy typu Polnocny. Płonącą i pozbawioną możliwości ruchu jednostkę opuściło 20 członków załogi którzy dopłynęli do terminalu naftowego Mina Al-Bakr. Z tamtąd zostali podjęci (zarazem wzięci do niewoli) przez amerykańskie śmigłowce HS-12. Próbujący interweniować kuter typu TNC-45 „zainkasował” pocisk „Sea Skua” odpalony przez brytyjskiego „Lynxa”.

Amerykański samolot ZOP typu S-3 „Viking”. / Zdjęcie: „World Military Aviation”

Intensywne działania powietrzno-morskie sił koalicji spowodowały, że do 2 lutego większość irackich okrętów została zatopiona lub uszkodzona i w ten sposób flota Iraku przestała się liczyć jako realna siła bojowa zdolna wpływać na dalszy przebieg działań wojennych. Sporadyczne starcia powietrzno-morskie zdarzały się oczywiście nadal. Dnia 7 lutego samolot A-6 uszkodził dwa irackie patrolowce w pobliżu półwyspu Al-Faw.

Lotnictwo z lotniskowca Theodore Roosevelt (CVN-71) brało aktywny udział w likwidacji resztek floty irackiej. / Zdjęcie: Erwin Sieche

Cofając się nieco w czasie, bitwa o Ras Al-Khafji spowodowała „wzrost zainteresowania” jednostkami irackiej armii zgrupowanymi w rejonie granicy kuwejcko-saudyjskiej. W rezultacie siły te zostały w dniach 4-6 luty kilkakrotnie ostrzelane przez okręt liniowy Missouri którego następnie na pozycji ogniowej zmienił Wisconsin, ten zaś prowadził ostrzał w dniach 6-8 luty.

Dnia 8 lutego podczas ataku na Al-Zubayr samoloty A-6 uszkodziły pociskami AGM-123 fregatę Ibn Khaldum oraz kuter typu TNC-45.

Siły koalicji cały czas prowadziły aktywne działania przeciwminowe. Dnia 17 lutego, w trakcie poszukiwania min w rejonie wyspy Faylaka jednostki te zostały opromieniowane przez brzegową stację radiolokacyjną. Obawiając się ataku rakietowego okręty natychmiast wycofały się na pełne morze, zaś nieprzyjacielski radar zbombardowały samoloty. W międzyczasie śmigłowiec SH-60 marynarki zaobserwował na wyspie Faylaka wyrzutnię rakiet „Silkworm”, drogą radiową wezwano armijne OH-58 które zniszczyły ją pociskami „Hellfire”. Tego samego dnia inny śmigłowiec SH-60 wykrył iracki statek i patrolowiec. W eter poszedł meldunek dzięki czemu kuwejcki kuter rakietowy Istiqlal przechwycił i ciężko uszkodził nieprzyjacielski patrolowiec pociskiem „Exocet” a następnie dobił go ogniem działa 76 mm. Wracając do działań minowych, to po wyeliminowaniu zagrożenia rakietowego jednostki koalicji ponownie przystąpiły do usuwania min. Prace kontynuowano po zapadnięciu ciemności. Nad ranem następnego dnia, a więc już 18 lutego Tripoli wszedł na kotwiczną minę kontaktową i został uszkodzony. Poniżej linii wodnej powstało przebicie o wymiarach ok. 5 na 6 m. Ironią losu był fakt, że na pokładzie Tripoli zaokrętowany był amerykański sztab operacji przeciwminowych. Zgodnie z przysłowiem mówiącym że nieszczęścia chodzą parami o godz. 07.15 krążownik Princeton, zapewniający siłom przeciwminowym obronę plot., został uszkodzony przez wybuch miny akustycznej typu „Manta” (siła wybuchu tej miny spowodowała wybuch drugiej ok. 300 m od jednostki). Okręt odniósł szereg uszkodzeń: pęknięcia i deformacje kadłuba, pokładu i nadbudówki; uszkodzenia wałów napędowych śrub i steru; pęknięcie zbiorników z paliwem (do wnętrza okrętu zaczęła napływać nie tylko woda ale i własne paliwo) oraz uszkodzenie instalacji elektrycznej – w wyniku zwarć wybuchło kilka pożarów. Dzięki energicznej akcji ratunkowej sytuację udało się opanować. Oba uszkodzone okręty zostały w asyście innych jednostek wyprowadzone z niebezpiecznego akwenu.

Iracka flota, co odnotowano już wcześniej, została praktycznie „wymieciona” ale Amerykanom poszczęściło się 20 lutego. Tego dnia samolot S-3 z eskadry VS-24 z lotniskowca Theodor Roosevelt zatopił dwiema bombami Mk-82 iracką kanonierkę w pobliżu wyspy Bubiyan. Był to pierwszy przypadek zatopienia nieprzyjacielskiej jednostki nawodnej przez samolot typu S-3.

Okręty liniowe ponownie weszły do walki 21 lutego ostrzeliwując zajęte przez przeciwnika wybrzeże Kuwejtu. Wkrótce jeden z nich miał uczestniczyć w starciu z iracką obronę wybrzeża. Dnia 23 i 24 lutego okręt liniowy Missouri, eskortowany przez niszczyciel Gloucester oraz fregatę Jarrett, ostrzeliwał zajęte przez nieprzyjaciela wybrzeże. Działanie to, wraz z innymi: trałowanie wód przybrzeżnych przez brytyjskie okręty, loty amerykańskich śmigłowców transportowych, akcje sił specjalnych, miały utwierdzić Irakijczyków w przekonaniu, że siły koalicji planują desant morski. Wreszcie Irakijczycy dali się sprowokować i rankiem 25 stycznia odpalili z wyrzutni brzegowych dwa pociski „Silkworm” do okrętu liniowego. Jeden z nich został zestrzelony przez dwie rakiety plot. „Sea Dart” odpalone z niszczyciela Gloucester, przy czym przechwycenie i eksplozja pocisku miała miejsce stosunkowo blisko Herald, okrętu dowodzenia brytyjskich sił przeciwminowych. Obyło się bez uszkodzeń czy strat w ludziach ale wszyscy na pokładzie odczuli bliskość wybuchu. Natomiast drugi pocisk spadł do morza między Missouri a Jarrett zmylony dipolami odpalonymi przez obie jednostki. Epilogiem całej akcji było zrzucenie na irackie wyrzutnie bomb kasetowych „Rockeye” przez samoloty A-6. Na marginesie Irakijczycy źle wybrali obiekt ataku. Prawdopodobieństwo trafienia w silnie uzbrojony i na dodatek eskortowany okręt było niewielkie. Natomiast znacznie bliżej brzegu znajdowały się cztery brytyjskie niszczyciele min. Z ich pokładów widziano lot obu irackich pocisków, dodać warto, że jednostki te nie dysponowały skutecznymi systemami obrony przeciwrakietowej. W tym czasie również drugi okręt liniowy Wisconsin, eskortowany przez fregatę McInerney, ostrzeliwał zajęte przez nieprzyjaciela wybrzeże, jego działaniom nie towarzyszyły jednak tak dramatyczne okoliczności.

Wkrótce obydwa wielkie okręty wspólnie udzieliły wsparcia ogniowego 1 Dywizji Piechoty Morskiej podczas walk o międzynarodowy port lotniczy na przedmieściach Kuwejt City, miało to miejsce 26 lutego.

Wojna z Irakiem zmierzała do zakończonego sukcesem finału, ale jeszcze 27 lutego miały miejsce pojedyncze akcje. Tego dnia samolot S-3 zatopił bombami patrolowiec typu Zhuk, jeden z ostatnich niedobitków irackiej floty. Kontynuowano też działania przeciwminowe; Avenger wykrył za pomocą sonaru minę denną typu „Manta”, którą następnie zniszczyli ładunkami wybuchowymi płetwonurkowie bojowi. Były to już ostatnie działania morskie podczas operacji „Pustynna Burza”.


 

Udział okrętów liniowych

Ponieważ wojna w 1991 r. była – jak wszystko na to wskazuje – ostatnim konfliktem zbrojnym w którym działania bojowe prowadziły okręty liniowe, dlatego warto poświęcić ich udziałowi w wojnie kilka słów. W akcji znalazły się dwa okręty liniowe Missouri i Wisconsin. Podstawowym zadaniem jednostek było niszczenie celów na lądzie czemu służyła potężna artyleria. W trakcie działań bojowych okręty przeprowadziły 83 strzelania artyleryjskie  podczas których wystrzeliły łącznie 1 102 (według innych danych 1 083) pociski kal. 406 mm co jest ekwiwalentem 542 lotów bojowych samolotu A-6. Przy tym w 52 przypadkach ogień korygowany był z powietrza. W tym celu współpracowano z samolotami obserwacyjnymi OV-10 oraz korzystano z zaokrętowanych bezpilotowców obserwacyjno-rozpoznawczych RPV. Jako ciekawostkę warto odnotować, że już po ogłoszeniu zawieszenia broni 28 lutego bezpilotowcowi z Wisconsin przelatującemu nad wyspą Faylak poddał się wywieszając na jego widok białe flagi, tamtejszy iracki garnizon. Był to pierwszy w historii wojen przypadek poddania się ludzi zdalnie kierowanej maszynie. Poza ostrzałem artyleryjskim irackich pozycji w rejonie wybrzeża okręty liniowe atakowały też obiekty przeciwnika w głębi jego własnego terytorium za pomocą pocisków manewrujących (samosterujących) „Tomahawk”, których łącznie wystrzeliły 52 (z tego 28 Missouri).

Okręt liniowy Missouri (BB-63), który był celem irackich rakiet „Silkworm”. / Zdjęcie: zbiory Arthur D. Baker III

Lotnicy i Marines

Startujące z pokładów lotniskowców samoloty miały istotny udział w kampanii powietrznej. Maszyny atakowały zarówno ważne obiekty o znaczeniu strategicznym jak i cele taktyczne na polu walki. Jednym z najbardziej spektakularnych ataków była misja samolotu A-6 z eskadry VA-35 przeprowadzona 19 stycznia. Maszyna skutecznie zaatakowała pociskami AGM-84 SLAM iracką elektrownię, przy czym pierwszy pocisk zburzył jedną ze ścian budynku w którym znajdowała się turbina, następnie przez powstały w ten sposób otwór do jego wnętrza wleciał drugi pocisk dopełniając działa zniszczenia. Misje nie zawsze kończyły się sukcesem i nie zawsze obywano się bez strat. Dnia 18 stycznia został zestrzelony samonaprowadzającym się na podczerwień pociskiem rakietowym samolot A-6 z eskadry VA-35. Jego załoga, porucznicy Robert Wetzel i Jeff Zaun została wzięta do niewoli, przy czym ten ostatni miał wątpliwą „przyjemność” bycia pokazanym w irackiej TV, tego samego dnia utracono też drugiego A-6 (podczas operacji minowania irackich kanałów portowych – patrz wyżej). Równie pechowy był 2 luty gdy utracono A-6 z eskadry VA-36. W zestrzelonej przez artylerię plot. maszynie zginęli komandor porucznik Barry Cook i porucznik Patrick K. Connor.

Samoloty amerykańskiego lotnictwa pokładowego miały też znaczny udział w obezwładnieniu irackiej obrony przeciwlotniczej. W trakcie działań o takim charakterze maszyny odpaliły około 500 przeciwradiolokacyjnych pocisków HARM oraz znaczną liczbę imitatorów celów powietrznych (ich zadaniem jest dezorientowanie nieprzyjacielskiej obrony plot. i „ściąganie” na siebie jej ognia).

Myśliwcom pokładowym wyznaczono zadania polegające na eskortowaniu maszyn uderzeniowych. Nie wolno im było opuszczać swoich „podopiecznych” i „polować” na samoloty wroga. Między innyni dlatego lotnicy marynarki odnieśli tylko jedno zwycięstwo powietrzne. Myśliwiec F-14 (załoga por. Donald Broce /pilot/, kmdr. Ron McElraft ) z eskadry VF-1 zestrzelił 6 lutego pociskiem AIM-9 „Sidewinder” iracki śmigłowiec typu Mi-8. Ponadto wykonywano też inne zadania np. rozpoznawcze. Właśnie podczas misji o takim charakterze został 21 stycznia zestrzelony przez baterię rakiet S-75 samolot F-14 z eskadry VF-103. Obaj członkowie załogi katapultowali się przy czym porucznik Devon Jones został ewakuowany z terytorium wroga przez śmigłowiec ratowniczy, natomiast por. Larry Slade dostał się do niewoli. Łącznie samoloty z amerykańskich lotniskowców wykonały 16 899 lotów bojowych.

Niemały udział w działaniach bojowych miały też samoloty i śmigłowce bojowe Korpusu Piechoty Morskiej, przy czym F/A-18 tej formacji uczestniczyły w niektórych z opisanych powyżej uderzeniach na irackie okręty. Część maszyny (AV-8, AH-1, śmigłowce transportowe) Marines operowała z pokładów lotniskowców desantowych Tarawa i Nassau. żołnierze Korpusu Piechoty Morskiej, z nielicznymi wyjątkami, nie brali udziału w operacjach desantowych (gdyż tych prawie w ogóle nie przeprowadzano), lecz walczyli na lądzie jako piechota zmechanizowana.

Swój udział w wojnie miały też jednostki specjalne amerykańskiej marynarki SEAL. O akcjach tej formacji wspomniano już przy okazji opisu zajmowania platform wiertniczych i innych obiektów, warto jeszcze dodać, że uczestniczyli oni w wielu misjach specjalnych o charakterze rozpoznawczym i innych; np. w przeddzień planowanego uderzenia lądowego pododział komandosów podpłynął na łodziach typu „Zodiac” do brzegu okupowanego Kuwejtu i po dotarciu wpław na plażę rozmieścił tam ładunki wybuchowe oraz markery (wyglądające tak jakby oznaczały strefę desantowania) następnie komandosi wycofali się na łodzie, skąd zdalnie odpalili ładunki i ostrzelali brzeg z broni maszynowej. Akcję tą przeprowadzono w ramach działań mających zdezorientować irackie dowództwo co do kierunku z którego przyjdzie uderzenie koalicji.

Próba podsumowania

Dysproporcja sił między przeciwnikami była tak duża, że ostateczny wynik starcia był praktycznie z góry przesądzony. Niewielkie i w większości przestarzałe irackie okręty były stosunkowo łatwo niszczone, szczególnie że sprzymierzeni bezwzględnie panowali w powietrzu. Należy się jednak zastanowić czy Irakijczycy nie mogli zrobić więcej. Wydaje się, że przynajmniej część jednostek można było próbować uchronić przed zniszczeniem poprzez rozśrodkowanie, maskowanie i rozmieszczenie wśród jednostek cywilnych. Być może z okrętów należało zdjąć wyrzutnie przeciwokrętowych pocisków rakietowych i w ten sposób wzmocnić obronę wybrzeża (jak zademonstrowali Argentyńczycy podczas wojny o Falklandy jest to wykonalne). Iracka obrona wybrzeża (szczególnie baterie rakiet przeciwokrętowych) nie stanęła na wysokości zadania i nie potrafiła skutecznie działać nawet w korzystnych z taktycznego punktu widzenia sytuacjach (słabo uzbrojone okręty przeciwminowe nieprzyjaciela operowały w niewielkiej odległości od brzegu). Jak już wspomniano przewaga sił koalicji gwarantowała im zwycięstwo, tym niemniej należy podkreślić, że sprzymierzeni potrafili umiejętnie korzystać z posiadanych środków walki, działali elastycznie, interoperacyjność, łączność i współdziałanie jednostek nawodnych i lotnictwa, należącego do różnych rodzajów broni (marynarka, siły powietrzne, piechota morska, armia) oraz różnych państw sojuszniczych (USA, Wielka Brytania i inne) zasługuje na wysoką ocenę. Podczas przygotowań do wojny zgromadzono znaczne siły i odpowiednie środki techniczne do przeprowadzenia operacji desantowej na dużą skalę. Po wojnie dowódcy koalicji wielokrotnie podkreślali, że desant nie był planowany, że była to jedynie pozoracja mająca wprowadzić Irakijczyków w błąd (co zresztą miało miejsce), jednak pojawiły się głosy, że nie do końca jest to prawdą – operacja desantowa była początkowo planowana, lecz wobec niemożności oczyszczenia podejść do plaż z min morskich musiano jej poniechać. Tutaj przechodzimy do kolejnego zagadnienia, to jest wojny minowej. Irakijczycy postawili łącznie 1 200 min morskich wszystkich typów. Do końca działań wojennych siłom koalicji udało się unieszkodliwić 191 min, doliczając te na które weszły okręty obu stron oraz pewną liczbę min kotwicznych, które się zerwały, możemy założyć, że z irackich zapór nie ubyło więcej jak 1/5 postawionych min. Jeśli dodamy, że na minach właśnie koalicja poniosła jedyne poważniejsze straty w działaniach morskich to możemy zaryzykować twierdzenie, że w wojnie minowej sprzymierzeni ponieśli jedną z niewielu w toku operacji „Pustynna Burza” porażek.

P. S. – Nie ma ciszy po burzy

Pomimo zakończenia operacji „Pustynna Burza” wody Zatoki Perskiej jeszcze długo nie były spokojnym akwenem. Utrzymanie nałożonych na Irak sankcji wymagaΠo działań blokadowych. Siły marynarki, w szczególności samoloty startujące z lotniskowców, brały udział w patrolowaniu tak zwanych stref zakazu lotu oraz w przeprowadzanych od czasu do czasu uderzeniach rakietowo-lotniczych na Irak. Ostatnio znów doszło do kolejnej wojny z Irakiem w której swoją role odegrały siły morskie, lecz to już zupełnie inna historia...

Bibliografia:
Jerzy Biziewski, Pustynna Burza, Warszawa 1994.
„World Airpower Journal” (numery różne).
Materiały ze zbiorów autora i redakcji „OW”.
Internet.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież