A+ A A-

Intensywne działania powietrzno-morskie sił koalicji spowodowały, że do 2 lutego większość irackich okrętów została zatopiona lub uszkodzona i w ten sposób flota Iraku przestała się liczyć jako realna siła bojowa zdolna wpływać na dalszy przebieg działań wojennych. Sporadyczne starcia powietrzno-morskie zdarzały się oczywiście nadal. Dnia 7 lutego samolot A-6 uszkodził dwa irackie patrolowce w pobliżu półwyspu Al-Faw.

Lotnictwo z lotniskowca Theodore Roosevelt (CVN-71) brało aktywny udział w likwidacji resztek floty irackiej. / Zdjęcie: Erwin Sieche

Cofając się nieco w czasie, bitwa o Ras Al-Khafji spowodowała „wzrost zainteresowania” jednostkami irackiej armii zgrupowanymi w rejonie granicy kuwejcko-saudyjskiej. W rezultacie siły te zostały w dniach 4-6 luty kilkakrotnie ostrzelane przez okręt liniowy Missouri którego następnie na pozycji ogniowej zmienił Wisconsin, ten zaś prowadził ostrzał w dniach 6-8 luty.

Dnia 8 lutego podczas ataku na Al-Zubayr samoloty A-6 uszkodziły pociskami AGM-123 fregatę Ibn Khaldum oraz kuter typu TNC-45.

Siły koalicji cały czas prowadziły aktywne działania przeciwminowe. Dnia 17 lutego, w trakcie poszukiwania min w rejonie wyspy Faylaka jednostki te zostały opromieniowane przez brzegową stację radiolokacyjną. Obawiając się ataku rakietowego okręty natychmiast wycofały się na pełne morze, zaś nieprzyjacielski radar zbombardowały samoloty. W międzyczasie śmigłowiec SH-60 marynarki zaobserwował na wyspie Faylaka wyrzutnię rakiet „Silkworm”, drogą radiową wezwano armijne OH-58 które zniszczyły ją pociskami „Hellfire”. Tego samego dnia inny śmigłowiec SH-60 wykrył iracki statek i patrolowiec. W eter poszedł meldunek dzięki czemu kuwejcki kuter rakietowy Istiqlal przechwycił i ciężko uszkodził nieprzyjacielski patrolowiec pociskiem „Exocet” a następnie dobił go ogniem działa 76 mm. Wracając do działań minowych, to po wyeliminowaniu zagrożenia rakietowego jednostki koalicji ponownie przystąpiły do usuwania min. Prace kontynuowano po zapadnięciu ciemności. Nad ranem następnego dnia, a więc już 18 lutego Tripoli wszedł na kotwiczną minę kontaktową i został uszkodzony. Poniżej linii wodnej powstało przebicie o wymiarach ok. 5 na 6 m. Ironią losu był fakt, że na pokładzie Tripoli zaokrętowany był amerykański sztab operacji przeciwminowych. Zgodnie z przysłowiem mówiącym że nieszczęścia chodzą parami o godz. 07.15 krążownik Princeton, zapewniający siłom przeciwminowym obronę plot., został uszkodzony przez wybuch miny akustycznej typu „Manta” (siła wybuchu tej miny spowodowała wybuch drugiej ok. 300 m od jednostki). Okręt odniósł szereg uszkodzeń: pęknięcia i deformacje kadłuba, pokładu i nadbudówki; uszkodzenia wałów napędowych śrub i steru; pęknięcie zbiorników z paliwem (do wnętrza okrętu zaczęła napływać nie tylko woda ale i własne paliwo) oraz uszkodzenie instalacji elektrycznej – w wyniku zwarć wybuchło kilka pożarów. Dzięki energicznej akcji ratunkowej sytuację udało się opanować. Oba uszkodzone okręty zostały w asyście innych jednostek wyprowadzone z niebezpiecznego akwenu.

Iracka flota, co odnotowano już wcześniej, została praktycznie „wymieciona” ale Amerykanom poszczęściło się 20 lutego. Tego dnia samolot S-3 z eskadry VS-24 z lotniskowca Theodor Roosevelt zatopił dwiema bombami Mk-82 iracką kanonierkę w pobliżu wyspy Bubiyan. Był to pierwszy przypadek zatopienia nieprzyjacielskiej jednostki nawodnej przez samolot typu S-3.

Okręty liniowe ponownie weszły do walki 21 lutego ostrzeliwując zajęte przez przeciwnika wybrzeże Kuwejtu. Wkrótce jeden z nich miał uczestniczyć w starciu z iracką obronę wybrzeża. Dnia 23 i 24 lutego okręt liniowy Missouri, eskortowany przez niszczyciel Gloucester oraz fregatę Jarrett, ostrzeliwał zajęte przez nieprzyjaciela wybrzeże. Działanie to, wraz z innymi: trałowanie wód przybrzeżnych przez brytyjskie okręty, loty amerykańskich śmigłowców transportowych, akcje sił specjalnych, miały utwierdzić Irakijczyków w przekonaniu, że siły koalicji planują desant morski. Wreszcie Irakijczycy dali się sprowokować i rankiem 25 stycznia odpalili z wyrzutni brzegowych dwa pociski „Silkworm” do okrętu liniowego. Jeden z nich został zestrzelony przez dwie rakiety plot. „Sea Dart” odpalone z niszczyciela Gloucester, przy czym przechwycenie i eksplozja pocisku miała miejsce stosunkowo blisko Herald, okrętu dowodzenia brytyjskich sił przeciwminowych. Obyło się bez uszkodzeń czy strat w ludziach ale wszyscy na pokładzie odczuli bliskość wybuchu. Natomiast drugi pocisk spadł do morza między Missouri a Jarrett zmylony dipolami odpalonymi przez obie jednostki. Epilogiem całej akcji było zrzucenie na irackie wyrzutnie bomb kasetowych „Rockeye” przez samoloty A-6. Na marginesie Irakijczycy źle wybrali obiekt ataku. Prawdopodobieństwo trafienia w silnie uzbrojony i na dodatek eskortowany okręt było niewielkie. Natomiast znacznie bliżej brzegu znajdowały się cztery brytyjskie niszczyciele min. Z ich pokładów widziano lot obu irackich pocisków, dodać warto, że jednostki te nie dysponowały skutecznymi systemami obrony przeciwrakietowej. W tym czasie również drugi okręt liniowy Wisconsin, eskortowany przez fregatę McInerney, ostrzeliwał zajęte przez nieprzyjaciela wybrzeże, jego działaniom nie towarzyszyły jednak tak dramatyczne okoliczności.

Wkrótce obydwa wielkie okręty wspólnie udzieliły wsparcia ogniowego 1 Dywizji Piechoty Morskiej podczas walk o międzynarodowy port lotniczy na przedmieściach Kuwejt City, miało to miejsce 26 lutego.

Wojna z Irakiem zmierzała do zakończonego sukcesem finału, ale jeszcze 27 lutego miały miejsce pojedyncze akcje. Tego dnia samolot S-3 zatopił bombami patrolowiec typu Zhuk, jeden z ostatnich niedobitków irackiej floty. Kontynuowano też działania przeciwminowe; Avenger wykrył za pomocą sonaru minę denną typu „Manta”, którą następnie zniszczyli ładunkami wybuchowymi płetwonurkowie bojowi. Były to już ostatnie działania morskie podczas operacji „Pustynna Burza”.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież