A+ A A-

Atomowa flota podwodna była niegdyś wielką chlubą radzieckiej armii, mało jednak osób wie że przez wiele lat porzucone w bazach morskich okręty mogły stać się drugim Czarnobylem. Przez wiele lat Rosjanie całkowicie ignorowali problem utylizacji wycofanych ze służby atomowych okrętów podwodnych. Gdyby nie pomoc Stanów Zjednoczonych, Japonii, Niemiec, Kanady, Norwegii i Wielkiej Brytanii okręty te nadal by stały u nabrzeży strasząc możliwością skażenia promieniotwórczego.

W czasie transformacji ustrojowej radziecka flota z powodu drastycznych cięć finansowych została pozbawiona funduszy na bieżącą działalność, która znacznie odbiła się na kondycji okrętów podwodnych. Jednostki ulegały awarią, nie były remontowane a w konsekwencji wycofywano je ze służby gdyż nie nadawały się do wyjścia w rejs.

Problem zaczął narastać latami i nikt nie zaprzątał sobie głowy by go rozwiązać, lepiej było nie dostrzegać tego problemu. W latach 70-tych XX wieku ZSRR rozpoczął bardzo ambitny plan budowy „potęgi morskiej państwa”. Według admirała Siergieja Groszkowa flota ZSRR miała zagrozić dominacji morskiej USA. Plan nie został jednak zrealizowany, lecz zbudowano ogromna flotę okrętów podwodnych o napędzie atomowym.

Rosyjski okręt podwodny posłany "na żyletki".

W sumie od początku lat 50-tych do upadku ZSRR w radzieckich stoczniach powstało 235 okrętów podwodnych z napędem atomowym, a dla porównania USA zbudowały 150, Wielka Brytania 18, Chiny 10 a Francja 9 takich okrętów. Związek Radziecki posiadał więc więcej atomowych okrętów podwodnych niż wszystkie państwa.

Pierestrojka i Głasnost

Czasy Michaiła Gorbaczowa, który wprowadził Pierestrojkę i Głasnost doprowadziły do rozkładu floty rosyjskiej. Zaangażowanie się Moskwy w konflikt afgański doprowadziło do zapaści gospodarczej a nowe realia ekonomiczne spowodowały upadek oraz fatalny stan techniczny poszczególnych flot w tym największej Floty Północnej.

Na Półwyspie Kola, gdzie Rosjanie zbudowali pięć baz marynarki wojennej: Zapadnaja Lica, Widiajewo, Gadżijewo, Siewieromorsk z braku funduszy pozostawiono wiele uszkodzonych okrętów do połowy zatopionych na płytkich wodach zatoki. Tylko w samym Siewieromorsku znajdowały się 52 złomowane okręty podwodne ze 101 reaktorami atomowymi. Niektóre okręty były „uziemione” z powodu braku nowych baterii, na które nie było wtedy pieniędzy. Brakowało nawet funduszy na wypłynięcie sprawnych okrętów na dłuższe patrole bojowe.

Wycofanie okrętów ze służby unaoczniły kompletny brak przygotowania Rosjan do tego kosztownego procesu z którym łączyły się kwestie przechowywania odpadów radioaktywnych oraz paliwa nuklearnego.

Ogromny kryzys wewnętrzny w latach 90-tych sprawił iż wyłącznie dzięki pomocy zagranicznej udało się Rosji demontować okręty. Płynąca pomoc z zagranicy umożliwiła tylko utylizację zaledwie kilku okrętów rocznie, co było niestety zdecydowanie nieadekwatne do skali problemu. Powolne tempo „czyszczenia” rosyjskich doków znacząco zwiększyło prawdopodobieństwo ewentualnej katastrofy. Prowadząc do absurdalnej sytuacji w której, okręty podwodne z paliwem nuklearnym w reaktorach, oczekiwały na demontaż od 10 do 15 lat.

Wielkim problemem dla Rosjan były nie tylko same okręty, ale również paliwo i odpady nuklearne, które powstają na każdym etapie eksploatacji atomu, praktycznie od momentu wydobycia go w kopalni. Odpady takie są niezniszczalne i nie podlegają procesowi utylizacji. Muszą być przechowywane w odpowiednich warunkach tak by nie doszło do skażenia środowiska.

  • K-159 przed zatonięciem
  • Radziecki podwodny złom
  • Radziecki podwodny złom
  • Radziecki podwodny złom
  • Radziecki podwodny złom
  • Radziecki podwodny złom
  • Radziecki podwodny złom
  • Radziecki podwodny złom
  • Radziecki podwodny złom
  • Radziecki podwodny złom
  • Radziecki podwodny złom
  • Radziecki podwodny złom

Najbardziej przerażające jest to iż w kilku bazach takich miejsc do przechowywania stałych i ciekłych odpadów radioaktywnych nigdy nie wybudowano. Według norweskiej organizacji „Bellona”, zajmującej się badaniem środowiska naturalnego zdegradowanego przez rosyjską flotę odpady i paliwo nuklearne przechowywano bez jakiegokolwiek zabezpieczenia niemal gdzie popadło. Tak złą sytuację zmienił dopiero prezydent Jelcyn, podpisując odpowiedni dekret, który wyznaczał jednostki mające być odpowiedzialne za monitorowanie radiacji w bazach marynarki wojennej.

Odpady płynne Rosjanie przetrzymywali w specjalnych zbiornikach pływających, zbiornikach znajdujących się na lądzie oraz na statkach pomocniczych. Natomiast odpady stałe zaczęto gromadzić w specjalnych betonowych pomieszczeniach, na innych okrętach oraz na wolnym powietrzu. Duży problem stanowiło zużyte paliwo nuklearne, które zaczęto gromadzić w wewnątrz wycofanych ze służby okrętach podwodnych.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież