A+ A A-

Na rubieży lat 70. nadeszła druga fala "Zimnej Wojny". 15 lutego 1971 roku prezydent USA Richard Nixon wygłaszając orędzie nt. polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych A.P, zakomunikował o nowej strategicznej koncepcji jądrowej USA. Kilka tygodni później minister obrony M. Laird rozwinął ten temat. W ramach doktryny "Realnego odstraszania" Stany Zjednoczone miały realizować nową strategiczną koncepcję, polegającą na zmianie strategii lądowej, na tzw. strategię oceaniczną.

 

Główne założenie tej strategii polegało na rozmieszczeniu większej liczby broni jądrowej na okrętach podwodnych. Amerykańscy stratedzy doszli do wniosku, że środki jądrowe znajdujące się na terytorium USA są zbyt narażone na łatwe zniszczenie a zatem nie mogą pełnić roli "siły odstraszania" w ewentualnym konflikcie wojennym. Jednocześnie przedstawiono argumenty przemawiające za takim właśnie rozwiązaniem. Rakiety startujące z terytorium USA mogą lecieć jedynie we względnie wąskim pasie, zajmującym 32 stopnie. W pasie tym o szerokości 3550 km, przeciwnik może stworzyć dość szczelną, a więc i efektywną obronę przeciwrakietową. Odpalenie natomiast rakiet z różnych mórz i oceanów świata utrudni obronę plot. atakowanego terytorium1.

Artykuł zamieszczony dzięki uprzejmości czasopisma Okręty Wojenne

Opracowanie rakiet o zwiększonym zasięgu i umieszczenie ich na OPARB udoskonalonej konstrukcji systemu Underwater Longe range Missile System (ULMS) miało pozwolić na stworzenie rozproszonego, bardziej odpornego na zniszczenie systemu zapewniającego jednocześnie wykonanie uderzeń jądrowych z wielu kierunków. Rejon działania okrętów uzbrojonych w nowe rakiety miał się zwiększyć do 190 mln km2 wobec 12 mln km2 pokrywanych przez rakiety "Poseidon".

Prototypowy TK-208 w morzu. / Zdjęcie: zbiory Anatolij Odajnik

Zanim Nixon wygłosił swoje przemówienie zapadła decyzja (w 1968 r.) o realizacji programu ULMS, który później przekształcił się w program "Trident". Jego osnowę miały stanowić nowe międzykontynentalne rakiety "Trident-I" o masie 31,8 tony i długości 10,4 m uzbrojone w 10 samonaprowadzających się ładunków jądrowych. Przy imponującym zasięgu około 7400 km rakiety miały osiągać nadzwyczajną celność CPO - 100 m. Zgodnie z planem w drugim etapie realizacji programu miała powstać kolejna wersja pocisku "Trident II". Planowano, że masa rakiety osiągnie 57,7 ton, długość - 13,5 m, a zasięg lotu zostanie zwiększony do 11 000 km. Pociski typu "Trident" miały trafić na część zmodernizowanych OPARB typu "Lafayette", ale ich głównymi nosicielami miały być nowobudowane okręty typu "Ohio". Przymierzano się do zainstalowania na nich od 16 do 32 wyrzutni rakiet. Ostatecznie wybrano wariant z 24 wyrzutniami.

Związek Radziecki konsekwentnie stosując zasadę podejmowania adekwatnych kroków podniósł rękawicę i przystąpił do tworzenia konkurencyjnego projektu (na Zachodzie nazwanego kodem "Typhoon"). Chociaż trzeba przyznać, że sytuacja nieco się zmieniła w porównaniu do lat ubiegłych. Realizując program budowy OPARB typoszeregu 667 ZSRR osiągnął upragniony parytet z USA, a nawet w liczbie okrętów prześcignął swojego przeciwnika. Teraz role się odwróciły, to Stany Zjednoczone musiały podjąć kolejny krok, aby powrócić na czoło wyścigu zbrojeń strategicznych, stąd nowa inicjatywa strategiczna. Sytuacja na początku lat 70. Charakteryzowała się asymetrią w charakterystykach morskich rakiet balistycznych. Amerykański pocisk rakietowy "Poseidon" C-3 posiadał rozdzielającą się głowicę z indywidualnym naprowadzaniem, ale jego zasięg lotu nieco przekraczał 5000 km. Natomiast radziecka rakieta R-29 dysponującą zasięgiem międzykontynentalnym posiadała tylko głowicę monoblokową. Obie strony były zainteresowane likwidacją powstałej asymetrii. Przy czym Rosjanie poszli jeszcze dalej i postanowili zlikwidować asymetrię także w zakresie napędu rakiet i przejść z paliwa ciekłego na paliwo stałe. Prace nad stworzeniem tego typu rakiety prowadzono w ZSRR już w latach 1958-1964. Wyniki testów nie były jednak pomyślne. Morskie rakiety balistyczne z tym napędem nie potwierdziły swojej przewagi nad rakietami z silnikami na paliwo ciekłe. Dlatego monopolista w projektowaniu morskich rakiet balistycznych - W.P. Makiejew i jego biuro SKB-385 skupili swoją uwagę na rozwijaniu rakiet na paliwo ciekłe, choć prac w tym drugim kierunku całkowicie nie porzucono. Skoncentrowanie wysiłków na pociskach na ciekłe paliwo przyniosło zaskakująco dobre efekty. W wyniku zastosowania nowatorskich rozwiązań, w szczególności nowych rodzajów paliwa i sposobów jego przechowywania pociski typu RSM-50 i RSM-52 nie ustępowały tym na paliwo stałe2.

Jednak przedstawiciele floty od dawna byli zainteresowani dostawami rakiet napędzanych paliwem stałym, głównie z powodu bezpieczeństwa pożarowego. Starania te znalazły poparcie Ministra obrony marszałka D.F. Ustinowa - zwolennika tego typu napędu. Kiedy na przełomie lat 60. i 70. pojawiły się pierwsze lądowe rakiety strategiczna na paliwo stałe (RS-12, RS-14, RSD-10) zwolennicy tego kierunku rozwoju pocisków balistycznych - otrzymali do ręki dodatkowe argumenty3.

W.P. Makiejew jak długo mógł, tak się opierał zmianie sposobu napędu silników. Jego argumenty nie były pozbawione racji. Zmiana kierunku - to marnotrawienie olbrzymich środków finansowych na rezultaty, które można osiągnąć prostym rozwojem już istniejącego potencjału - dowodził. Ten jednak argument nie przemawiał do partyjnych "bonzów". Pieniądze to nie problem - ile będzie trzeba pieniędzy tyle się dodrukuje. Co najwyżej przeciętny Iwanow będzie musiał jeszcze bardziej zacisnąć pasa, ale do tego każdy obywatel ZSRR nawykł od kolebki.

Przypadek K-219, który zatonął w listopadzie 1986 roku w wyniku eksplozji paliwa rakiety R-27 był najlepszym dowodem na to, jak niebezpieczne są rakiety napędzane ciekłym paliwem.

Kompleks D-19

Wstępne przymiarki do projektowania kompleksu D-19 z rakietą R-39 (RSM-52) na paliwo stałe, z monoblokową i rozdzielającą się głowicami o podwyższonym zasięgu lotu zaczęły się w biurze Makiejewa w czerwcu 1971 roku. Prace konstruktorskie nad kompleksem, poprzedzone pracami studialnymi w latach 1971-1972, ruszyły we wrześniu 1973 roku, kiedy rząd radziecki podjął oficjalną decyzję o stworzeniu strategicznego morskiego systemu rakietowego "Tajfun".

Skonstruowanie rakiety napędzanej paliwem stałym wymagało zupełnie nowego podejścia do procesu projektowania. Makiejew postanowił zunifikować projektowaną rakietę z lądową rakietą RT-23, którą opracowało KB Południowev z Dniepropietrowska. Obie rakiety otrzymały jednakowe silniki pierwszego stopnia. Jednak proste przeniesienie doświadczeń z konstruowania lądowych wersji rakiet na paliwo stałe nie miało racji bytu. Rakiety morskie znacznie się różnią od lądowych: warunkami startu, eksploatacji, dokładności określenia miejsca startu. Te czynniki powodowały konieczność zapewnienia zasadniczo większego (o 20-25%) dla morskich, w porównaniu z lądowymi rakietami, potencjału silników marszowych dla osiągnięcia tego samego zasięgu lotu przy podobnych obciążeniach4.

Przejście od rakiet na paliwo ciekłe do rakiet na paliwo stałe wymagało stworzenia zupełnie nowej kooperacji biur projektowych i zakładów produkcyjnych. Zadanie to spoczywało na ministrze budowy maszyn ogólnych S.A. Afanasjewie. Decyzja o powierzeniu projektu D-19 Makiejewowi nie była najszczęśliwsza, ponieważ jego biuro miało niewielkie doświadczenie w konstrukcji rakiet na paliwo stałe. Można było oczywiście podążać drogą zapoczątkowaną w KB-7, gdzie powstała R-31 na paliwo stałe. W połowie lat 70. odbyły się pierwsze próby makiet tej rakiety, przerobiono także technologię "suchego" startu spod wody. Jednak z nieznanych przyczyn zlecenie otrzymało nie KB-7, a SKB?385. Dodatkową trudność sprawiał fakt projektowania rakiety pod typy paliwa będące dopiero w fazie prób laboratoryjnych.

Dodatkowo biuro pracowało nad nową rakietą na paliwo ciekłe. Chodziło o szybkie wdrożenie do uzbrojenia rakiety z wieloczłonową głowicą. Jednocześnie asekurowano się na wypadek niepowodzenia nowego kierunku na paliwo stałe. Obie opcje realizowano jednocześnie, z tym, że rakieta na paliwo ciekłe powstała w rekordowo krótkim czasie niespełna czterech lat.

Rakieta RSM-50 została przyjęta do uzbrojenia w 1976 roku. Nad RSM-52 męczono się trzy razy dłużej, ponieważ trzeba było rozwiązać nie tylko problemy związane z paliwem stałym, ale i problemy rozmieszczenia rakiet na okręcie podwodnym, stworzenia infrastruktury brzegowej dla eksploatacji dużo cięższych rakiet. A także potrzebowano okrętów o zwiększonej wyporności. Taka sytuacja doprowadziła do tego, że w latach 1977-1978 zostało zakończone projektowanie, a w styczniu 1979 r. - zaczęto prace doświadczalno konstruktorskie jeszcze jednej rakiety na paliwo ciekłe RSM-54 5.

Mimo wymienionych trudności prace nad rakietą posuwały się do przodu. Z przygotowanego pod Bałakławą zanurzającego się stendu PSP-120 przeprowadzono 9 tzw. "broskowych" startów6. Potem przyszła kolej na testy z pokładu eksperymentalnego okrętu podwodnego BS-153 (projekt 619). 29 grudnia 1979 roku również pod Bałakławą odbył się pierwszy start R-39. W następnym roku wystrzelono z BS-153 kolejnych 6 rakiet - wszystkie były udane. Dzięki tym próbom udało się opanować podwodny i nawodny start rakiety z "suchej" wyrzutni.

Kolejnym etapem były wspólne próby lotne z naziemnego stendu zainstalowanego na poligonie Nienoksa na północy ZSRR. Z 17 próbnych odpaleń ponad połowa była nieudana. Szwankowały niedopracowane silniki pierwszego i drugiego stopnia rakiety. Po usunięciu usterek rozpoczęto testy rakiety z głównego okrętu serii TK-208. Wykonano 13 startów, z których 11 zakwalifikowano jako udane. TK-208 został przyjęty do doświadczalnej eksploatacji, po której w 1984 roku podjęto decyzję o przyjęciu kompleksu D-19 z rakietą R-39 do uzbrojenia WMF ZSRR.

Projektowanie "Akuł"

Przed przystąpieniem do prac projektowych przygotowano główne założenia taktyczno-techniczne (ZTT) dla projektowanych okrętów. Ich autorami byli przedstawiciele Głównego Zarządu Budownictwa Okrętowego WMF, 1 CNII Ministerstwa Obrony i CKB MT "Rubin". Założenia zaczęto przygotowywać w 1971 roku na podstawie kompleksowych prac naukowo-badawczych (NIR-1) przeprowadzonych przez 1 CNII Ministerstwa Obrony, a także propozycji wypracowanych przez CKB MT "Rubin" (TR "Rubin" 71). Obok wymienionych placówek swoje uwagi i wnioski do ZTT zgłosili również przedstawiciele Głównego sztabu WMF, wszystkich Centralnych Zarządów WMF, 24 CNII MO, 23 GMPI MO i inne podmioty 7.

Zgodnie z decyzją dowództwa WMF za podstawę opracowania ZTT przyjęto wymagania taktyczno-techniczne (WTT) autorstwa Głównego Zarządu Budowy Okrętów WMF. Obejmowały one takie informacje jak: liczba wyrzutni rakiet balistycznych i aparatów torpedowych, głębokość maksymalną zanurzenia okrętu, prędkość podwodną oraz rejony bojowego wykorzystania okrętu. Resztę wymagań zawierały "Ogólne wymagania do projektowania okrętów podwodnych - TPPŁ 65" wydane przez WMF na podstawie materiałów zgromadzonych przez wszystkie biura konstrukcyjne zajmujące się projektowaniem okrętów podwodnych i CNII im. akademika A.N. Kryłowa.

7 grudnia 1972 roku rezultaty prac nad ZTT trafiły do rąk ministra przemysłu stoczniowego ZSRR B.E. Butomy. Ostateczna akceptacja ZTT nastąpiła 9 grudnia 1972 roku, kiedy swój podpis pod nimi złożył admirał S.G. Gorszkow8.

Rok później,19 grudnia 1973 na mocy rządowego postanowienia ustalono tok prac projektowych i budowy podwodnych krążowników projektu 941. Zlecenie na projekt otrzymało tradycyjnie już CKB MT "Rubin" a głównym konstruktorem mianowano S.N. Kowaliowa.

Podstawowym elementem determinującym schemat konstrukcyjny okrętu i jego rozmiary były w pierwszym rzędzie parametry i liczba rakiet. Największy spór rozgorzał wokół liczby rakiet, które powinny znaleźć się na pokładzie okrętu. Największą liczbę zwolenników zyskał wariant z 24 wyrzutniami rakiet. Opowiadali się zanim zarówno główny projektant okrętu jak i szef CKB MT "Rubin" akademik I.D. Spasski, kierownictwo Ministerstwa Przemysłu Stoczniowego i minister obrony D.F. Ustinow. Mimo tak potężnej koalicji nie udało się tego wariantu obronić. Głównodowodzący WMF ZSRR admirał S.G. Gorszkow zaakceptował wariant z 20 wyrzutniami powołując się przy tym na opinie uczonych WMF oraz potrzebę wypełnienia zobowiązań wynikających z podpisanych porozumień rozbrojeniowych9.

Kowaliow ze swoim zespołem projektantów miał i tak niemały orzech do zgryzienia. Główny problem polegał na pogodzeniu dwóch przeciwstawnych wymagań: rozmieszczenia w kadłubie okrętu 20 ogromnych rakiet balistycznych o masie niemal 100 ton każda i zapewnienie temu kadłubowi takiego zanurzenia, aby nowy okręt mógł korzystać z istniejących baz bez potrzeby ich znacznego pogłębiania. Rozwiązanie tego dylematu wymagało niekonwencjonalnego podejścia i zastosowania nowych oryginalnych pomysłów. Novum polegało na zastosowaniu zasady katamarana i rozmieszczeniu w zewnętrznym lekkim kadłubie dwóch sztywnych kadłubów (o średnicy 8,5 m) równolegle jeden obok drugiego. Ale to nie wszystko. Obok nich w kadłubie lekkim znalazły się trzy hermetyczne przedziały - kapsuły, także znajdujące się między sztywnymi kadłubami: a) torpedowy; b) przedział kierowania z centralą i ze stanowiskiem urządzeń radiotechnicznych; c) przedział mechanizmów sterujących. Oba kadłuby i przedziały kapsuły zostały połączone między sobą przejściami10.

Silosy rakiet, które ze względu na rozmiary, nie mieściły się w kadłubach sztywnych zostały rozmieszczone w przestrzeni pomiędzy nimi. W ten sposób każdy z silosów stanowił samodzielny kadłub sztywny.

Unikalna fotografia z budowy. Widok z dziobu w kierunku rufy na oba kadłuby
główne, pomiędzy nimi silosy dla rakiet. / Zdjęcie: Ota Janeček
Kolejny widok z budowy z rufy w kierunku dziobu. Oprócz okrętu wrażenie
robią ówczesne hasła propagandowe. / Zdjęcie: Ota Janeček

Opis konstrukcji

Jak już wspomniano wcześniej okręt posiadał konstrukcję wielokadłubową. Jego kadłub lekki obejmował pięć kadłubów sztywnych, z których dwa położone równolegle do siebie o długości po 130 m były główne. Między tymi kadłubami w części dziobowej okrętu znajdował się przedział torpedowy mieszczący aparaty torpedowe, urządzenia do szybkiego przeładowania torped, stelaże dla zapasowych torped i przejście pomiędzy kadłubami. Pod przedziałem torpedowym umieszczono antenę stacji hydrolokacyjnej (patrz rysunek). Przed obudową kiosku pomiędzy dwoma kadłubami sztywnymi ulokowano w dwóch rzędach 20 wyrzutni rakiet balistycznych R-39 (RSM-52). Takie usytuowanie silosów wyrzutni spowodowało konieczność przesunięcia obudowy kiosku w stronę rufy. Dzięki takiej konstrukcji okręt odznaczał się bardzo dużą szerokością kadłuba. Stosunek jego szerokości do długości wynosi 1:7, zamiast najczęściej stosowanego w tej klasie około 1:13.

1. Kadłuby główne, Przedział torpedowy, 3. Sonar, 4. Przedział kierowania, 5. Kapsuły ratownicze,
6. Przedział mechanizmów sterujących, 7. / Rysunek: Tomasz Grotnik

Nad głównymi kadłubami w okolicach obudowy kiosku umieszczono sztywny moduł złożony z dwóch przedziałów - centrali i przedziału urządzeń radiotechnicznych. Na rufie, między głównymi kadłubami, rozmieszczono jeszcze jeden sztywny moduł, zapewniający przejście z kadłuba do kadłuba. Do wykonania kadłubów sztywnych użyto głównie stopów tytanowych, opływowy kadłub lekki wykonano ze stali. Dla zapewnienia dużej prędkości pod wodą lekki kadłub pokryto specjalną gumową okładziną. Ponadto okładzina spełniała rolę osłony przeciwakustycznej. Każdy pas pokrycia gumowego ważył 100 kg, a łączna waga całego pokrycia anechoicznego wyniosła aż 800 ton. Część ekspertów uważa, że taką samą okładziną obłożone są kadłuby sztywne okrętu11.

Tym razem widok w kierunku przedziału kierowania pod kioskiem. / Zdjęcie: zbiory Ota Janeček.

Kadłub został podzielony na 19 przedziałów wodoszczelnych. Obudowa kiosku posiadała wzmocnienia i zaokrąglony dach, ułatwiające przełamywanie lodu o grubości 2-2,5 m. Pod obudową kiosku po obu jego stronach umieszczono dwie wynurzające się kapsuły ratownicze, mieszczące po 90 ludzi każda.

Okręt posiadał duży zapas pływalności - 31,3%. W zanurzeniu równo połowa wyporności przypadała na wodę balastową, z tego powodu okręt sarkastycznie określano mianem "beczkowozu". Tysiące ton wody "holowane" przez okręt w przestrzeni między kadłubami sztywnymi a kadłubem zewnętrznym (odległość między nimi wynosiła 2 m) ułatwiały okrętowi przełamywanie grubego lodu. Specjalne zbiorniki balastowe pozwalały na zmniejszenie zanurzenia w położeniu nawodnym, co zapewniało bezpieczne zawijanie do baz. Okręt miał rozwinięte usterzenie rufowe, w postaci olbrzymich rozmiarów steru kierunkowego i horyzontalnych sterów rozmieszczonych bezpośrednio za śrubami. Te ostatnie znajdowały się w tunelach chroniących je przed uszkodzeniem w czasie pływania w lodach.

Ta interesująca fotografia, dzięki stojącym przy sterze marynarzom,
dobrze ukazuje jego ogrom. / Zdjęcie: zbiory Ota Janeček

Siłownia

Okręty otrzymały po raz pierwszy zunifikowaną siłownię przygotowaną specjalnie dla atomowych okrętów podwodnych 3-go pokolenia. Projekt wspomnianej siłowni powstał w wyniku konkursu, który wygrał reaktor typu OK-650B zaprojektowany przez OKBM. Miał on postać blokową, która pozwalała utrzymać wysoki poziom pracy przy naturalnej cyrkulacji nośnika ciepła.

Wszystko zaczęło się w 1975 roku od skonstruowania w CKB MT "Rubin" naziemnego stendu z naturalnej wielkości prototypem siłowni okrętowej KW-1 w NITI Ministerstwa Przemysłu Atomowego (Sosnowy Bór w obwodzie Leningradzkim). Dzięki pełnemu odwzorowaniu sytuacji na AOP stało się możliwe uzyskanie wszystkich dynamicznych charakterystyk pracującej siłowni. Dodatkowym walorem tego rozwiązania była możliwość przygotowania załóg nowo budowanych okrętów do kierowania siłownią okrętową w bezpiecznych naziemnych warunkach. Zbudowanie w 1978 roku i wypróbowanie stendu KW-1 na dwa lata przed wodowaniem pierwszego okrętu pozwoliło później, podczas prób na uwięzi, od razu uruchamiać reaktory na pełną moc - czego nie można było zrobić wcześniej. Początek pracy KW-1 nie był udany, albowiem w 1978 roku doszło do poważnej awarii w wyniku, której zginęło dwóch pracowników i uszkodzeniu uległ sam budynek, gdzie znajdował się stend. Po wyremontowaniu KW-1 służy do dziś. Konstrukcja stendu była na tyle udana, że główny konstruktor siłowni W.W. Jeniuszin otrzymał Nagrodę Leninowską, a główny konstruktor KW-1 E.R. Polak z NITI w 1984 roku otrzymał nagrodę państwową12.

Jeszcze jedno ujęcie rufy w trakcie budowy. Dobrze widoczne
tunele dla śrub napędowych. / Zdjęcie: ziory Ota Janeček
Pamiątkowa fotografia marynarzy wykonana w doku.
Widoczny jest układ napędowy i stery. / Zdjęcie: zbiory Ota Janeček

Siłownia główna okrętów składa się z dwóch samodzielnych bloków, po jednym w każdym z głównych kadłubów. Każdy z nich obejmuje wodno-ciśnieniowy reaktor OK-650B o mocy 190 MWt, który obraca turbinę parową i dwa turbogeneratory o mocy po 3200 kWt. W każdym bloku jest także zapasowy agregat Diesla typu DG-750 (o mocy 800 kWt), połączony z wałem. W charakterze rezerwowych środków napędu zastosowano dwa silniki elektryczne na prąd stały o mocy 190 kWt każdy, podłączone do linii głównych wałów za pośrednictwem specjalnych muf.

Na obu wałach osadzono 7-piórowe niskoobrotowe śruby o zmiennym skoku, w okrągłych tunelach. Tunele w znacznym stopniu obniżają szumy wytwarzane przez pracujące śruby. Dla ułatwienia manewrowania na małej prędkości w ograniczonych warunkach, w dziobowej części zamontowano urządzenia sterujące (w postaci obrotowych gondoli), każde napędzane silnikiem elektrycznym o mocy 750 kWt. Siłownię zbudowano w Kijowskim zakładzie-główny konstruktor M.K. Blinow. Tam przeszła testy akustyczne na specjalnie zbudowanym stanowisku próbnym. Do Siewierodwinska dotarła drogą wodną na oryginalnym środku pływającym, zdolnym przewieźć jednocześnie dwie takie siłownie13.

W MNII-1 opracowano system sterowania i zabezpieczenia reaktora "Sztil", przyjęty oficjalnie 6 lipca 1978 r. Wdrożenie tego systemu pozwala kontrolować stan reaktora przy dowolnym poziomie mocy, w tym i w podkrytycznym stanie14.

W przypadku braku zasilania elektrycznego system automatycznie wyłącza reaktor, a bezbateryjny system automatycznie rozpoczyna jego schładzanie. System zapewnia pełne zagłuszenie reaktora nawet przy przewróceniu się okrętu15.

Konstruktorzy okrętów wiele uwagi poświęcili obniżeniu poziomu wytwarzanego szumu. Zastosowana po raz pierwszy blokowa kompozycja zespołu turbinowego i mechanizmów towarzyszących, obok technologicznych zalet, pozwoliła na lepszą izolację wibracji, zmniejszającą wytwarzane pod wodą szumy. Ponadto zastosowano dwustopniowy system gumowo-kordowy pneumatycznej amortyzacji, a także nowe, bardziej efektywne dźwiękoizolacyjne i przeciwhydrolokacyjne pokrycia. Dzięki temu i innym przedsięwzięciom szumność tych dużych jednostek była niższa niż ich poprzedników, zbliżając je pod tym względem do amerykańskich jednostek typu "Ohio".

Uzbrojenie rakietowe

Krążowniki strategiczne proj. 941 uzbrojono w 20 rakiet balistycznych R-39 (RSM-52). Były to 3-stopniowe pociski na paliwo stałe niosące głowicę z 10 indywidualnie naprowadzanymi na cel ładunkami jądrowymi o mocy 100 kt każdy. Dysponując zasięgiem aż 8300 km była w stanie dostarczyć ładunki z dużo większą precyzją niż jej poprzedniczki - CPO wynosiło 0,5-0,6 km. Zastosowanie paliwa stałego spowodowało jednak poważny wzrost masy i rozmiarów rakiety. Masa startowa rakiety wynosiła 90 ton (po odrzuceniu urządzenia startowego - 84 tony). Jej oryginalna konstrukcja miała wpływ na jej wygląd zewnętrzny, istotnie różniący się od wszystkich wcześniejszych pocisków radzieckich. Głowica R-39 miała nieco zaokrągloną formę i przypominała kształtem ogromny kawałek rury kanalizacyjnej.

Rakieta R-39 (RSM-52) składa się z następujących elementów: amortyzacyjnego systemu rakietowo-startowego (ARSS), głowicy bojowej (BSR), rakiety nosiciela i przedziału ogonowego. W odróżnieniu od poprzednich rakiet ustawianych w szybie wyrzutni na tzw. stole startowym R-39 znajdowała się w wyrzutni w stanie podwieszonym utrzymując się na pierścieniu oporowym, który jest przymocowany do jej głowicy. Obrazowo można przedstawić go jako grzyb, który opierając się swoim "kapeluszem" na gumowo-metalowej obręczy, ułożony na zrębie silosu wyrzutni rakietowej OPARB16.

Taki system zapewnia i amortyzację rakiety i hermetyczność wnętrza silosu i nawet pozwala zanurzać się okrętowi z otwartą pokrywą wyrzutni. Główna nasadka dostatecznie mocno zabezpiecza rakietową wyrzutnię przed wtargnięciem wody zaburtowej. Dzięki takiemu systemowi mocowania rakiety, praktycznie nie przechodzą na nią żadne wibracje, uderzenia i wstrząsy kadłuba okrętu.

Otwarta masywna pokrywa jednej z wyrzutni rakiet R-39. / Zdjęcie: zbiory Anatolij Odajnik

Dodatkową zaletą tego rozwiązania jest możliwość ładowania rakiet na okręt w otwartym morzu, ze specjalnych jednostek pomocniczych. Należy dodać, że jest to możliwość raczej teoretyczna.

W górnej części ARSS rozmieszczono generatory gazu na paliwo stałe tworzenia kawerny, silnik zdejmowania i silnik odejścia. Pierwszy z nich tworzy kawernę, w której porusza się rakieta podczas startu i na podwodnym odcinku trajektorii (w celu zmniejszenia sił gazodynamicznych na pocisk), silnik zdejmowania przeznaczony jest do odłączenia ARSS od rakiety na początkowym odcinku trajektorii lotu, a silnik odejścia - do odrzucenia ARSS po jego odłączeniu od pocisku z trajektorii jego lotu17.

Kadłuby silników marszowych pierwszego i drugiego stopnia wykonano z materiałów kompozytowych. W celu zmniejszenia rozmiarów rakiety zastosowano po raz pierwszy w światowej praktyce dla obu silników dyszowe bloki z pojedynczymi dyszami z teleskopowo rozsuwanymi kielichami (wylotami).

Głowica bojowa o masie 2550 kg składała się z przedziału przyrządów, stopnia rozprowadzania i przedziału bojowego. Położony w dziobowej części rakiety przedział przyrządów, połączono z kadłubem stopnia rozprowadzania złączem typu kołnierzowego. Razem tworzą one rozdzielającą się głowicę bojową. Przedział przyrządów pocisku składał się z dwóch hermetycznych części rozdzielonych pośrednim dnem. Górna część przedziału przykryta zrzucanym podczas lotu czepcem balistycznym zawierała trójstopniowy żyroskopowy stabilizator z urządzeniem astrocelownikowym. W dolnej części przedziału na amortyzowanej ramie umieszczono pozostałe przyrządy pokładowego systemu sterowania lotem rakiety.

Na kadłubie stopnia rozprowadzania ładunków bojowych zamontowano silnik na paliwo ciekłe pracujący w dwóch trybach i służący do indywidualnego naprowadzania bloków na cel. Komponenty paliwa (utleniacz i paliwo) podawane są ze zbiorników za pomocą pomp turbinowych. Stopień rozprowadzania mieści platformy dla 10 bloków bojowych indywidualnego naprowadzania. Bloki bojowe mocowane są do platform za pomocą zamków pirotechnicznych. Poszczególne bloki tworzą przedział bojowy. Oprócz tego stopień ten posiada oddzielający się silnik trzeciego stopnia.

Silnik II stopnia posiada blok dyszowy z ruchomą (w dwóch płaszczyznach) dyszą z teleskopową nasadką i blok z dwóch autonomicznych silników nachylenia. Kadłub silnika - typu "kokon", wykonany z materiałów kompozytowych spiralnego nawijania.

Silnik I stopnia posiada blok dyszowy z nieruchoma dyszą, w którym znajduje się 8 zaworów nadmuchu gazów (produktów spalania paliwa silnika), zapewniających kierowanie lotem rakiety na odcinku pracy silnika I stopnia na wszystkich trzech kanałach. Kadłub silnika - typu "kokon" wykonany jest z materiałów kompozytowych metodą spiralnego nawijania18.

Do silnika I stopnia mocuje się za pomocą kołnierza przedział ogonowy, na którym są umocowane uszczelniający pas i gumowo-metalowe amortyzatory dolnego pasa horyzontalnej amortyzacji rakiety.

Duży zasięg lotu R-39 pozwalał jednostkom projektu 941 wykonywać uderzenia na terytorium przeciwnika bez potrzeby opuszczania rejonu znajdującego się pod kontrolą własnych sił obrony pop i plot. Rakiety mogły być wystrzeliwane zarówno z położenia podwodnego, jak i nawodnego nosiciela. Start całego kompletu rakiet odbywał się jedną salwą (!), z minimalnym interwałem między startami rakiet bez względu na warunki pogodowe panujące na powierzchni morza.

Start rakiety następował z tzw. "suchej" wyrzutni przy pomocy prochowego akumulatora ciśnienia umieszczonego na dnie silosu w dyszy silnika pierwszego stopnia. W momencie startu specjalne prochowe ładunki rozmieszczone w głównym pierścieniu urządzenia rakietowo-startowego tworzyły gazową ochronę wokół rakiety (tzw. "kawerna"), która zmniejszała oddziaływanie sił hydrodynamicznych na rakietę spowodowanych ruchem okrętu podwodnego pod wodą. Po wyjściu rakiety z wody automatycznie uruchamia się silnik pierwszego stopnia, a urządzenie startowe wypełniwszy swoje zadanie, oddziela się od rakiety i z pomocą specjalnego silnika rakietowego jest odrzucane na bok od okrętu na bezpieczną odległość. Jeśli jednak silnik nie zadziała to rakieta odchodzi w bok dla bezpieczeństwa okrętu. Po tym jak paliwo w silniku I stopnia skończy się, jest on odrzucany, i do pracy włącza się silnik II stopnia rakiety, a potem trzeci. Kiedy rakieta znajdzie się na dostatecznie dużej wysokości (ponad warstwą chmur), następuje seans astronawigacji - wg gwiazd rakieta określa swoje miejsce położenia i wybiera trajektorię lotu do celu. Po czym oddziela się i trzeci stopień. W tym momencie rakieta znajduje się już w kosmosie. Po kilku chwilach następuje proces rozprowadzania 10 bloków bojowych, każdego na indywidualny cel. Ich naprowadzanie na cel odbywa się za pomocą inercyjnego systemu nawigacyjnego z pełną astrokorektą19.


 

Uzbrojenie torpedowe i plot

Okręty projektu 941 posiadają do celów samoobrony 6 aparatów torpedowych kalibru 533 mm z systemem przygotowania torped "Grinda". Można z nich wystrzeliwać praktycznie wszystkie typy aktualnie używanych torped i rakietotorped.o tym kalibrze. Typowa jednostka ognia to 22 torpedy SET-65, SAET-60M, rakietotorpedy "Wodopad" lub torpedy USET-80 i rakietotorpedy "Szkwał". Zamiast części torped okręty mogą zabierać miny20.

Dla samoobrony okrętu znajdującego się w położeniu nawodnym, przed niskolecącymi samolotami i śmigłowcami okręt podwodny posiada 8 kompletów rakiet krótkiego zasięgu "Igła-1". W prasie zagranicznej pojawiły się informacje o pracach nad pociskami plot. dla OPARB, w tym, dla proj. 941 nowego pokolenia zdolnych do użycia z położenia podwodnego.

Urządzenia radiotechniczne

"Akuły" posiadają bardzo bogate wyposażenie radiotechniczne i elektroniczne. Spośród najważniejszych tego typu urządzeń należy wymienić system informacji bojowej "Omnibus" i cyfrowy hydroakustyczny kompleks "Skat-KS" (Skat-3) zapewniający jednoczesne śledzenie 10-12 celów. W jego skład wchodzą cztery stacje hydroakustyczne: stacja wykrywania min "Arfa-M" (MG-519), stacja określania prędkości dźwięku "Szkert" (MG-553), stacja określania kawitacji "Wint-M" (MG?512) i echolodomierz "Siewier-M" (MG-518). Do obserwacji sytuacji nawodnej i powietrznej służy kompleks radiolokacyjny "Radian" (MRKP-58), lub "Radian" (MRKP-59). Zestaw urządzeń nawigacyjnych obejmuje kompleks nawigacyjny "Simfonija", nawigacyjny wykrywacz okręgowy NOK-1 i nawigacyjny wykrywacz rozwodzia NOR-1. Obserwację bliskiej sytuacji wokół okrętu zapewniają: kompleks telewizyjny MTK-110, peryskop telewizyjny "Kutum", peryskop dowódczy "Liebied-21". W skład urządzeń łączności wchodzą kompleks łączności radiowej "Mołnia-MS", system łączności satelitarnej "Cyklon", dwie anteny bojkowe "Załom" (pozwalające na odbieranie sygnałów radiowych, rozkazów i sygnałów kosmicznej nawigacji przy zanurzeniu do 150 m i pod lodami), antena holowana "Łastoczka", "Mariana" lub "Fosfor" lub "Nowoziemielec21.

Ceremonia wydokowania TK-12 z cechu montażowego stoczni SMP w Siewierodwinsku. / Zdjęcie: zbiory Mirosław Pietuszko

Załoga i warunki bytowe

Sto sześćdziesięcio-osobowa załoga składa się głównie z oficerów i podoficerów, których jest odpowiednio 52 i 80. Marynarzy jest zaledwie 28. Całej załodze zapewniono wręcz komfortowe warunki pobytu na okręcie. Oficerowie zajmują 2- i 4-osobowe klimatyzowane kabiny z umywalkami i telewizorami. Marynarzy umieszczono w kilkuosobowych kubrykach. Znalazło się też miejsce na siłownię, basen z podgrzewana wodą o wymiarach 4 x 2 m i głębokości 2 metrów, saunę, solarium i salon do odpoczynku. Załoga ma też do dyspozycji dwie mesy: dla oficerów i podoficerów oraz dla marynarzy. Nic zatem dziwnego, że marynarze ochrzcili te okręty nazwą "pływających Hiltonów".

Budowa i próby

Budowę pierwszego okrętu z serii siedmiu zaplanowanych rozpoczęto 30 czerwca 1976 roku w stoczni nr 402 (SMP) w Siewierodwinsku. Specjalnie pod budowę tych gigantów, wzniesiono potężny cech montażowy nr 55, do tej pory pozostający największym krytym obiektem stoczniowym na świecie. Specjaliści CKB MT "Rubin" wraz ze stoczniowcami PO Siewmaszpredprijatija i naukowcami CNIITS zaprojektowali nową modułowo-agregatową metodę budowy. Dzięki zastosowaniu tej unikalnej w świecie technologii było możliwe zbudowanie okrętu w stosunkowo krótkim czasie 5 lat. Wyprowadzenie okrętu z hali montażowej i wodowanie odbyło się 27 września 1980 roku przy pomocy doku pływającego "Suchona", zbudowanego również w SMP. Budowa okrętów projektu 941 otrzymała najwyższy priorytet państwowy. Utworzono specjalny zarząd, który kontrolował postęp prac tylko tych okrętów, działała też specjalna grupa operacyjna. Odpowiedzialnym za budowę ze strony stoczni był A.I. Makarenko - główny inżynier stoczni, za montaż odpowiadał A.T. Maksimow, a zdającym był A.S. Biełopolski. Pierwsi dwaj za swoją pracę otrzymali tytuły Bohaterów Pracy Socjalistycznej, natomiast Biełopolski - Nagrodę Leninowską. Ponad 1200 pracowników stoczni odznaczono orderami i medalami22.

Ze strony WMF nadzór nad budową okrętów sprawował kapitan 1 rangi Władimir N. Liewaszow. W budowie tych okrętów uczestniczył ponad tysiąc zakładów produkcyjnych z całego kraju. Presja wielu organów kontrolnych i zapewniony priorytet spowodowały, że okręt przed terminem był przygotowany do prób państwowych. Państwowej komisji odbiorczej pierwszego krążownika podwodnego typu "Akuła" przewodniczył admirał Władimir N. Czernawin ówczesny dowódca Floty Północnej ZSRR. Jego zastępcami zostali: S.N. Kowaliow generalny konstruktor okrętu i W.P. Makiejew - generalny konstruktor kompleksu rakietowego D-19.

Dwie jednostki przy nabrzeżu wyposażeniowym stoczni. / Zdjęcie: zbiory Władimir Zabłockij

Jako pierwszy wyszedł na próby marszowe 4 lipca 1981 roku TK-208 i zakończył je w rekordowo krótkim czasie. Łącznie w czasie prób stoczniowych i państwowych okręt spędził w morzu 60 dni. Pierwszy okręt serii wszedł do służby 29.12.1981 r. W czasie testów nie stwierdzono poważniejszych usterek. Jedynie w trakcie pływania część pokrycia gumowego oderwała się i trzeba było ja ponownie przyklejać za pomocą nowego kleju. Planowano budowę dłuższej serii tych jednostek według zmodyfikowanych planów. Ostatecznie w latach 1981-1989 zbudowano sześć okrętów typu 941. Pod koniec lat 80. z dalszej realizacji programu zrezygnowano. Budowę siódmego okrętu TK-210 przerwano w 1990 roku, w związku z podpisaniem porozumienia OSW-2. Potem został rozebrany na pochylni23.

Służba operacyjna

Wszystkie krążowniki podwodne tego typu służyły w składzie 18 Dywizji Strategicznych Okrętów podwodnych 1 Flotylli Atomowych Okrętów Podwodnych Floty Północnej.

Radziedzcy stratedzy zakładali, że okręty projektu 941 będą wykorzystywane głównie w Arktyce, odbywając długotrwałe patrole pod pokrywą lodu. Swoją śmiercionośną broń mogły wystrzeliwać zarówno z podwodnego jak i nawodnego położenia - po wcześniejszym przebiciu warstwy lodu specjalnie wzmocnionym kioskiem. Specyficzne warunki hydrologiczne arktycznych mórz, obniżają zasięg wzajemnego wykrywania za pośrednictwem najbardziej nowoczesnych stacji hydrolokacyjnych do zaledwie kilku kilometrów. Tutaj potencjalny przeciwnik nie ma stacji systemów podwodnej obserwacji SOSUS i w najbliższej przyszłości nie będzie ich tutaj posiadał. W ten sposób "Akuły" stają się praktycznie nieuchwytne dla przeciwnika. Co nie oznacza, że siły zop państw NATO są bez szans. Tak nie jest, o czym świadczy przypadek brytyjskiego AOP Splendid, który śledząc TK-12 o mało co go nie staranował.

Arktyka leży w pobliżu rosyjskich baz z daleka od baz przeciwnika. OPARB proj. 941 podobnie jak wcześniej jednostki proj. 667B, BD, BDR, BDRM ćwiczą podlodowe pływanie w pobliżu własnego brzegu. Wspomniany już TK-12 odbył w 1986 roku 6-miesięczny patrol bojowy pod lodami Morza Białego z kilkukrotną wymianą załogi. Do wymiany załogi wykorzystywano lodołamacz. Starszym rejsu był d-ca 18 Dywizji kontradmirał A.W. Olchowik, a dowódcą okrętu kapitan 1 rangi J.M. Repin. Przeprowadzono strzelanie dwoma rakietami. Pierwsza rakieta wyszła bez problemów i trafiła w cel. Druga rakieta zaraz po opuszczeniu wyrzutni, zwaliła się i uległa samolikwidacji nad okrętem. Sam okręt nie doznał uszkodzeń24.

TK-208 w czasie swojego dziewiczego rejsu w 1983 roku. / Zdjęcie: zbiory Władimir Zabłockij

Podobny wypadek miał miejsce 27 września 1991 roku również na Morzu Białym. Podczas treningowego strzelania na TK-17 w silosie wybuchła i spaliła się rakieta ćwiczebna. Eksplozja uszkodziła pokrywę wyrzutni a głowicę bojową rakiety wyrzuciła w morze. Ofiar awarii nie było. Okręt udał się na krótki remont. Wydarzenie to niespodziewanie wywołało duży rezonans w prasie. Większość dziennikarzy nie mając pełnej informacji "uśmierciła"okręt i jego załogę. Pisała także o skażeniu radioaktywnym całego basenu Morza Białego. W 1998 roku okręt stał się bohaterem innego wydarzenia, tym razem chodziło o ćwiczenia, w trakcie których przeprowadzono jednoczesny start 20 rakiet R-39 (!). Inna jednostka tego typu - TK-20 w listopadzie 1996 roku odbył rejs na Biegun Północny, gdzie przeprowadził ćwiczebne odpalenie pocisku balistycznego.

TK-20 w czasie pierwszego rejsu bojowego. / Zdjęcie: zbiory Władimir Zabłockij

Modernizacje

Amerykański program rozwoju obrony przeciwrakietowej stawiał pod znakiem zapytania możliwość pokonania jej przez radzieckie rakiety. W odpowiedzi na to pod koniec 1984 roku pod kierunkiem W.P. Makiejewa rozpoczęto prace modernizacyjne kompleksu D-19 zwiększające jego efektywność a także odporność na działanie środków obrony przeciwrakietowej. Prace skoncentrowano na stworzeniu odpornego na "oślepianie" astrokorektora dla rakiety, zdolnego odtwarzać swoją zdolność pracy po kilku sekundach. Bloki bojowe zamieniono na bardziej nowoczesne, rozszerzono także strefę ich rozprowadzania. Zastosowanie satelitarnego systemu nawigacyjnego GLONASS na aktywnym odcinku lotu pocisku i do naprowadzania bloków bojowych znacznie zwiększyło celność zbliżoną do możliwości strategicznych rakiet bazujących na lądzie. Zmodernizowany kompleks przyjęto do uzbrojenia w 1986 (inne publikacje podają 1989 r.).25

Porównanie danych taktyczno-technicznych OPARB typu Ohio i Akuła

L.p.

Nr takt.

Nr bud.

Nazwa

Stępka

Wodowanie

W służbie

W składzie Floty Półn.

1

TK-208

711

Od 2000 r.
Dmitrij Donskoj

30.06.1976

27.09.2980

29.12.1981

09.02.1982

2

TK-202

712

 

22.04.1987

25.09.1982

28.12.1983

18.01.1984

3

TK-12

713

Od 2001 r.
Symbirsk

19.01.1980

17.12.1983

26.12.1984

15.01.1985

4

TK-13

724

 

23.02.1982

30.04.1985

26.12.1985

15.02.1986

5

TK-17

725

Od 2001 r.

Archangielsk

09.08.1983

12.12.1983

15.12.1987

19.02.1988

6

TK-20

727

Od 2001 r.
Siewierstal

27.08.1985

11.04.1989

19.12.1989

28.02.1990

7

TK-210

728

 

1986

 

 

1990 rozebrany na pochylni

Opracowano wg: S.A. Spirichin; Nadwodnyje korabli, suda i podwodnyje łodki postroiki zawoda nr 402 Siewiernogo Maszinostroitielnogo Predprijatija (1942-2001). Siewierodwinsk 2004, s.172-173.

Według sowieckich specjalistów udoskonalony wariant R-39 nie ustępował w podstawowych parametrach rakiecie "Trident-II" D5. Gołym okiem widać było jednak przewagę amerykańskiego pocisku pod względem masy, mocy ładunków i celności. Dlatego w 1986 roku przyjęto postanowienie KC KPZR i Rady Ministrów ZSRR o opracowaniu ulepszonego wariantu D-19UTTX z nowocześniejszą rakietą R39UTTX "Bark" (RSM-52W, indeks 3M91). Nowa rakieta miała otrzymać rozdzielającą się głowicę wyposażoną w nowy system inercyjnego i satelitarnego naprowadzenia, pozwalającego zasadniczo podwyższyć celność strzału. Nadzwyczajne rozmiary tego pocisku pozwalały na zainstalowanie na OPARB zaledwie 12 wyrzutni26.

Ciekawa fotografia wykonana w Siewieromorsku. Na pierwszym planie atomowy okręt podwodny typu Victor-III
(proj. 671 RTMK), za nim Oscar (proj. 949) i nasz bohater. Fotografia wykonana prawdopodobnie
w czasie wizyty sekretarza KC KPZR Michaiła Gorbaczowa. / Zdjęcie: zbiory Władimir Zabłockij

W konstrukcji rakiety przewidywano także specjalny system przechodzenia przez lód, zabezpieczający start spod pokrywy lodowej. "Bark" z zasięgiem lotu ponad 10 000 km i z 10 średnimi blokami bojowymi mógł - w zależności od rodzaju trajektorii pokonywać dystans z rejonu Morza Barentsa do Kamczatki w 30 bądź 17 minut. Pocisk "Bark" powstawał w trudnym dla SKB-385 okresie. W 1985 roku zmarł Makiejew, co bardzo skomplikowało proces projektowania. Jego obowiązki przejął I.I. Wieliczko27.


 

Po trzech nieudanych startach (ostatni w listopadzie 1997 r.) w 1998 roku, Rada Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej postanowiła prace nad gotowym w 73% kompleksem przerwać. RGC KB im. akademika W.P. Makiejewa (taką nazwę nosiło dawne SKB-385 po śmierci Makiejewa) odsunięto od dalszych prac nad morskimi kompleksami rakietowymi. Pałeczkę po nim przejął Moskiewski Instytut Techniki Cieplnej (MIT). W tym samym roku przerwano także przezbrojenie TK-20828.

Bardzo ciekawa fotografia okrętu w doku pływającym dobrze ukazująca kształt kadłuba. / Zdjęcie: zbiory Ota Janeček

 Tyle o modernizacji parku rakietowego. Natomiast jeśli idzie o okręty - Dmitrij Donskoj, od 1992 roku ciągle przebywał w stoczni czekając na decyzję w kwestii wariantu modernizacji. Kiedy w 1998 roku zrezygnowano z rakiety typu Bark prace na okręcie przerwano. Jednostka miała powrócić do służby w 2001 r., ale prace nieprawdopodobnie się ślimaczyły. W 1999 roku dzięki dodatkowemu dofinansowaniu roboty przyśpieszono. Mimo to okręt powtórnie wodowano dopiero 26 czerwca 2002 r. W międzyczasie TK-208, w październiku 2000 r. ochrzczono dodatkową nazwą Dmitrij Donskoj. Próby po modernizacji okręt przechodził od 23 sierpnia 2003. W czasie krótkiego próbnego wyjścia w morze prowadzono regulację i zgrywanie kompleksów i systemów okrętowych, w szczególności urządzeń nawigacyjnych. Próby kompleksu rakietowego zakończono dopiero pod koniec 2008 roku.

Dwa okręty przy pirsie bazy Nierpiczaja (Zapadna Litsa). / Zdjęcie: zbiory Mirosław Pietuszko

Bazowanie

W odróżnieniu od Amerykanów, którzy dla swoich nowych OPARB typu "Ohio" stworzyli nowe bazy, Rosjanie zrezygnowali z tego zamiaru. W Związku Radzieckim łatwiej było zbudować okręt niż np. koszary dla marynarzy. Wyraźnie było widać dużą dysproporcję pomiędzy rozbudową floty okrętów, a tworzeniem dla niej zaplecza lądowego. Nie starczało na to ani sił, ani pieniędzy, a przede wszystkim troski ze strony wyższego dowództwa MW, aby zapewnić marynarzom godziwe warunki służby i życia. Niewiele bardziej przejmowano się zapleczem remontowym dla okrętów. W planach komunistycznych bonzów flota wojenna miała być narzędziem "jednorazowego użytku", po co więc budować kosztowne bazy, porty wojenne czy stocznie remontowe.

Jedynie, na co się zdobyło dowództwo to przystosowanie istniejącej bazy Nierpiczaja (Zapadna Litsa) dla potrzeb nowych okrętów. W latach 1977-1981 zbudowano tam specjalne nabrzeża i pirsy. Stworzono także niewielkie zaplecze remontowe okrętów. Moskiewskie biuro konstrukcji budowy maszyn transportowych stworzyło kompleks załadunku rakiet, zawierający unikalny super silny 125-tonowy dźwig, który i tak nie został uruchomiony. Rakiety, ze względu na duży ciężar dostarczano do nabrzeża na specjalnych platformach kolejowych.

Do transportu i załadunku rakiet R-39 na otwartym morzu, w Leningradzie w Stoczni Admiralicji w 1986 roku zbudowano specjalny okręt pomocniczy Aleksandr Brykin (proj. 11570) o wyporności pełnej 11 440 ton, posiadający 16 kontenerów dla rakiet R-39 i wyposażony w 125 tonowy dźwig30. Na Oceanie Spokojnym do 1990 roku, kiedy program dalszej budowy okrętów podwodnych proj. 941 został zamknięty, nawet tak skromnego zaplecza lądowego nie zdążono zbudować.

Ostateczne losy

Okręty pozostawały w linii stosunkowo niedługo, pierwsze z nich wycofano już po 10 latach służby. Obecnie w linii znajduje się tylko Dmitrij Donskoj, a TK-20 pozostaje w rezerwie, natomiast cztery pozostałe zostały wycofane i poddane utylizacji.

TK-202

Pierwszy okręt, który już 28.03.1995 r. został wycofany do rezerwy i zacumowany w buchcie Nierpiczaja (m. Zaoziersk). W 1997 planowano przeładować aktywną strefę reaktora. W czerwcu 1999 r. okręt skreślono z listy floty i przekazano do demontażu. 2 sierpnia 1999 roku odholowany do Siewierodwinska. na utylizację. W 2001 r. znajdował się w stoczni "Zwiezdoczka" w oczekiwaniu na rozbiórkę lub przebudowę na masowiec do przewozu rudy. W 2003 roku wyładowano przepracowane paliwo jądrowe. W 2005 roku wycięto i spuszczono na wodę blok reaktorów. 2 sierpnia 2007 roku blok reaktorów dwoma holownikami: Jewgienij Jegorow i Konstantin Korobcow, odholowano do punktu długoterminowego przechowywania w gubie Sajda31.

TK-12

W 1997 r., planowano przeładowanie aktywnej strefy reaktora, ale w 1998 roku okręt został wycofany ze składu floty. W listopadzie 2001 roku wyłączonemu już ze składu floty nadano nazwę Simbirsk. Patronat nad jednostką objęło miasto Uljanowsk. W 2004 roku z Ministerstwem Obrony USA podpisano kontrakt na utylizację TK-12.

TK-13

W 1997 roku wycofany do rezerwy. W 1998 r., skreślony z listy floty. 15 czerwca 2007 roku podpisano kontrakt na utylizację. 21 lipca 2007 roku okręt przybył do zakładu i 4 lipca 2008 r. stanął w doku stoczni "Zwiezdoczka" do utylizacji, która jest realizowana w ramach programu "Globalne Partnerstwo", za środki USA i Kanady.

TK-17

26 lipca 2005 roku okręt przeszedł do Siewierodwinska w celu utylizacji w ramach rosyjsko-amerykańskiego programu "Wspólnego zmniejszenia zagrożenia", przewidującego pomoc krajom byłego Związku Radzieckiego w zniszczeniu broni masowego rażenia zgodnie z porozumieniem SNW-1. W kwietniu 2006 roku rozpoczęty, a 23 czerwca tego roku pomyślnie zakończony wyładunek wypracowanego paliwa jądrowego z obu reaktorów. 21 listopada 2006 roku okręt postawiono do doku w stoczni "Zwiezdoczka" dla ostatecznego demontażu. 30 sierpnia 2007 roku w czasie rozbiórki kadłuba w części dziobowej nastąpił pożar izolacji. Nikt nie ucierpiał, pożar szybko ugaszono.

Dmitrij Donskoj (eks TK-208) po modernizacji. Z lewej dźwig służący do załadunku rakiet. / Zdjęcie: Internet

Podsumowanie

Okręty projektu "941" ze względu na swoje ogromne rozmiary (zbliżone do wyporności pancerników z II wojny światowej!) sprawiły także kłopot we właściwym ich zaklasyfikowaniu. Początkowo klasyfikowane jako ciężkie rakietowe krążowniki podwodne, od 3 czerwca 1992 roku zaliczone zostały do podklasy ciężkich atomowych podwodnych krążowników strategicznego znaczenia32.

"Akuły" były największymi w historii okrętami podwodnymi, nie tylko w ZSRR, ale i na świecie. Były też niestety najdroższymi "zabawkami" jakie zafundowano WMF. Wielkość nie poszła jednak w parze z długowiecznością. Większość z nich nie odsłużyła zaplanowanego okresu eksploatacji 25 - 30 lat. Tak długi okres eksploatacji wymagał częstych remontów, co 7-8 lat. Niestety takich możliwości nie było. Planując ich budowę nie do końca przemyślano sprawy zaplecza logistycznego dla nich. Tym sobie nikt głowy nie łamał. Najważniejszy cel został osiągnięty. Stworzono giganty, które szokowały i porażały, nie tylko laików, ale i ekspertów.

Porównanie danych taktyczno-technicznych OPARB typu Ohio i Akuła

Elementy

Ohio 1981

Akuła 1981

Wyporność
standardowa
podwodna

 
16 764
18 750

 
23 200
48 000

Wymiary, m
długość
szerokość
zanurzenie

 
170,7
12,8
11.05

 
170,0
23,3
11,0

Moc turbin, KM

2 x 30 000

2 x 50 000

Prędkość:
nawodna
podwodna

 
17
25

 
14
25

Zanurzenie:
robocze
maksymalne

 
300
?

 
400
?

Uzbrojenie:
rakietowe
torpedowe
 
24 MRB Trident-I-C-4
4 x 533 mm (24 torpedy)
 
20 MRB RSM-52
6 X 533 mm (22 torpedy)

Wśród wielu wysokich rangą wojskowych panował pogląd, że budowa tych okrętów była najbardziej kosztownym błędem radzieckiego kierownictwa czasów krótkotrwałego boomu na ropę naftową. Kiedy ceny spadły ZSRR rozłożył się na łopatki, a Rosja nie może się pozbierać do dziś.

Odmienny pogląd wyrażał admirał S. Gorszkow. Według jego oceny nawet jeden OPARB proj. 941, niosący 200 głowic bojowych stanowił wystarczający środek strategicznego powstrzymywania. A parytet jądrowy ze Stanami Zjednoczonymi był najważniejszy. Co do kosztów budowy, owszem przyznawano, że tanie nie były ale cena jednego rozwiniętego na okręcie bloku bojowego jest 2-3 razy niższa niż w rakietowych wojskach strategicznego znaczenia. Apologeci podkreślali walory tych jednostek, jak unikalną żywotność, warunki bytowe, wspaniałą sterowność i manewrowość. Do tego zestawu plusów należy dodać także wysoką niezawodność rakiet RSM-52 (nawet po zakończeniu 10-letniego okresu przechowywania rakiet w wyrzutniach), możliwość przełamywania lodu o dużej grubości w Arktyce i możliwość odpalenia pełnego kompletu rakiet w ciągu niewielu sekund.

W ZSRR ciężkie krążowniki proj. 941 zazwyczaj przedstawiano jako odpowiedź na amerykańskie OPARB typu "Ohio" i uważano je za równorzędne, chociaż przy porównaniu powstawały poważne wątpliwości. OPARB typu "Ohio" przy znacznie mniejszej wyporności (18 750 ton) i rozmiarach (170,7 x 12,8 m), niosą po 24 rakiety "Trident-II" D-5, a także dysponują znacznie większą skrytością działania.

Tak czy inaczej "Akuły" stały się symbolem radzieckiego budownictwa podwodnego i charakterystycznej dla ZSRR gigantomanii. Mogą teraz zająć miejsce obok podobnych symboli carskiej Rosji, jak car-puszka i car-kołokoł.

Były one szczytowym osiągnięciem kompleksu wojskowo-przemysłowego ZSRR i jednocześnie łabędzim śpiewem wojenno-morskogo fłota ery admirała Gorszkowa.

Tym razem Siewierstal (eks TK-20) w ujęciu od dziobu. / Zdjęcie: Internet

Przypisy:

--------------------

1M. Andrzejczyk; O amerykańskiej doktrynie oceanicznej, "Przegląd Morski" nr 6/1972, s. 60.

2 Drogowoz; Bolszoj fłot strany Sowietow, Mińsk 2003, s. 371.

3 W.P. Kuzin, W.I. Nikolskij; Wojenno-morskoj fłot SSSR 1945-1991, St. Petersburg 1996, s. 327.

4P.I. Kaczur; Rakietcziki podwodnych głubin, Moskwa 2008, s. 431.

5W. Czernawin; Żiźń, otdannaja fłotu, "Morskoj Sbornik" nr 10/2004, s. 43.

6Przy "broskowym" starcie pracuje tylko automatyka okrętu podwodnego. Naturalna wagowo makieta z pomocą specjalnego akumulatora ciśnienia jest wyrzucana z silosu przez słup wody na wysokość 30-40 m, na której przy normalnym starcie włącza się silnik marszowy pierwszego stopnia rakiety.

7W.N. Liewaszow; TRPK SN pr 941: Borba za parytet, "Sudostrojenije". Nr 4/2004, s. 38.

8tamże, s. 38.

9tamże, s. 39.

10Tym razem widok w kierunku przedziału kierowania pod kioskiem. Fot. zbiory Ota Janeček 10. A.E. Taras.

11P.I. Kaczur; op. cit. s. 441.

12W. Larin; Russkije atomnyje akuły, Moskwa 2005, s. 123.

13S.N. Kowaliow; O sozdanii morskich strategiczeskich jądernych sił, "Sudostrojenije" nr 2/2001, s. 23.

14L. Bielikow; Kto uprawliajet reaktorom?, "Morskoj Sbornik" nr 6/2001, s. 58.

15P.I. Kaczur, op. cit. s. 438.

16W.M. Apanasienko, R.A. Ruchadze; Morskije rakietno-jądernyje sistiemy woorużenija, B.m.w., 2003, s. 87.

17tamże, s. 87.

18tamże, s. 88.

19"Mir Techniki" nr 8/2006, s. 13.

20J.W. Apałkow; Korabli WMF SSSR.T 1. Podwodnyje łodki, St. Petersburg 2002, s. 34.

21tamze, s. 34.

22P.I. Kaczur, s. 440.

22J.W. Apałkow; s. 34.

24"Tajfun" nr 46, s. 41

25A.B. Szirokorad; Orużije oteczestwiennogo fłota 1945-2000, Mińsk-Moskwa 2001, s. 421

26P.I. Kaczur; op. cit. s. 447.

27tamże, s.448.

28tamże, s. 450.

29"Istorija Koriablia" nr 1/2006 (9), s.3.

30P.I. Kaczur, s. 442.

31tamże, s.443.

32S.S. Biereżnoj; Atomnyje podwodnyje łodki. WMF SSSR i Rossii. Specjalne wydanie almanachu "Nawal" 2001, s. 78

Komentarze

-1Robert Rydlewski2017-04-26 18:28#1
Wspaniałe opracowanie. Zdjęcia unikatowe i bardzo wyraźne.
Pozdrawiam -
Robert :roll:
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież