A+ A A-

Na rubieży lat 70. nadeszła druga fala "Zimnej Wojny". 15 lutego 1971 roku prezydent USA Richard Nixon wygłaszając orędzie nt. polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych A.P, zakomunikował o nowej strategicznej koncepcji jądrowej USA. Kilka tygodni później minister obrony M. Laird rozwinął ten temat. W ramach doktryny "Realnego odstraszania" Stany Zjednoczone miały realizować nową strategiczną koncepcję, polegającą na zmianie strategii lądowej, na tzw. strategię oceaniczną.

 

Główne założenie tej strategii polegało na rozmieszczeniu większej liczby broni jądrowej na okrętach podwodnych. Amerykańscy stratedzy doszli do wniosku, że środki jądrowe znajdujące się na terytorium USA są zbyt narażone na łatwe zniszczenie a zatem nie mogą pełnić roli "siły odstraszania" w ewentualnym konflikcie wojennym. Jednocześnie przedstawiono argumenty przemawiające za takim właśnie rozwiązaniem. Rakiety startujące z terytorium USA mogą lecieć jedynie we względnie wąskim pasie, zajmującym 32 stopnie. W pasie tym o szerokości 3550 km, przeciwnik może stworzyć dość szczelną, a więc i efektywną obronę przeciwrakietową. Odpalenie natomiast rakiet z różnych mórz i oceanów świata utrudni obronę plot. atakowanego terytorium1.

Artykuł zamieszczony dzięki uprzejmości czasopisma Okręty Wojenne

Opracowanie rakiet o zwiększonym zasięgu i umieszczenie ich na OPARB udoskonalonej konstrukcji systemu Underwater Longe range Missile System (ULMS) miało pozwolić na stworzenie rozproszonego, bardziej odpornego na zniszczenie systemu zapewniającego jednocześnie wykonanie uderzeń jądrowych z wielu kierunków. Rejon działania okrętów uzbrojonych w nowe rakiety miał się zwiększyć do 190 mln km2 wobec 12 mln km2 pokrywanych przez rakiety "Poseidon".

Prototypowy TK-208 w morzu. / Zdjęcie: zbiory Anatolij Odajnik

Zanim Nixon wygłosił swoje przemówienie zapadła decyzja (w 1968 r.) o realizacji programu ULMS, który później przekształcił się w program "Trident". Jego osnowę miały stanowić nowe międzykontynentalne rakiety "Trident-I" o masie 31,8 tony i długości 10,4 m uzbrojone w 10 samonaprowadzających się ładunków jądrowych. Przy imponującym zasięgu około 7400 km rakiety miały osiągać nadzwyczajną celność CPO - 100 m. Zgodnie z planem w drugim etapie realizacji programu miała powstać kolejna wersja pocisku "Trident II". Planowano, że masa rakiety osiągnie 57,7 ton, długość - 13,5 m, a zasięg lotu zostanie zwiększony do 11 000 km. Pociski typu "Trident" miały trafić na część zmodernizowanych OPARB typu "Lafayette", ale ich głównymi nosicielami miały być nowobudowane okręty typu "Ohio". Przymierzano się do zainstalowania na nich od 16 do 32 wyrzutni rakiet. Ostatecznie wybrano wariant z 24 wyrzutniami.

Związek Radziecki konsekwentnie stosując zasadę podejmowania adekwatnych kroków podniósł rękawicę i przystąpił do tworzenia konkurencyjnego projektu (na Zachodzie nazwanego kodem "Typhoon"). Chociaż trzeba przyznać, że sytuacja nieco się zmieniła w porównaniu do lat ubiegłych. Realizując program budowy OPARB typoszeregu 667 ZSRR osiągnął upragniony parytet z USA, a nawet w liczbie okrętów prześcignął swojego przeciwnika. Teraz role się odwróciły, to Stany Zjednoczone musiały podjąć kolejny krok, aby powrócić na czoło wyścigu zbrojeń strategicznych, stąd nowa inicjatywa strategiczna. Sytuacja na początku lat 70. Charakteryzowała się asymetrią w charakterystykach morskich rakiet balistycznych. Amerykański pocisk rakietowy "Poseidon" C-3 posiadał rozdzielającą się głowicę z indywidualnym naprowadzaniem, ale jego zasięg lotu nieco przekraczał 5000 km. Natomiast radziecka rakieta R-29 dysponującą zasięgiem międzykontynentalnym posiadała tylko głowicę monoblokową. Obie strony były zainteresowane likwidacją powstałej asymetrii. Przy czym Rosjanie poszli jeszcze dalej i postanowili zlikwidować asymetrię także w zakresie napędu rakiet i przejść z paliwa ciekłego na paliwo stałe. Prace nad stworzeniem tego typu rakiety prowadzono w ZSRR już w latach 1958-1964. Wyniki testów nie były jednak pomyślne. Morskie rakiety balistyczne z tym napędem nie potwierdziły swojej przewagi nad rakietami z silnikami na paliwo ciekłe. Dlatego monopolista w projektowaniu morskich rakiet balistycznych - W.P. Makiejew i jego biuro SKB-385 skupili swoją uwagę na rozwijaniu rakiet na paliwo ciekłe, choć prac w tym drugim kierunku całkowicie nie porzucono. Skoncentrowanie wysiłków na pociskach na ciekłe paliwo przyniosło zaskakująco dobre efekty. W wyniku zastosowania nowatorskich rozwiązań, w szczególności nowych rodzajów paliwa i sposobów jego przechowywania pociski typu RSM-50 i RSM-52 nie ustępowały tym na paliwo stałe2.

Jednak przedstawiciele floty od dawna byli zainteresowani dostawami rakiet napędzanych paliwem stałym, głównie z powodu bezpieczeństwa pożarowego. Starania te znalazły poparcie Ministra obrony marszałka D.F. Ustinowa - zwolennika tego typu napędu. Kiedy na przełomie lat 60. i 70. pojawiły się pierwsze lądowe rakiety strategiczna na paliwo stałe (RS-12, RS-14, RSD-10) zwolennicy tego kierunku rozwoju pocisków balistycznych - otrzymali do ręki dodatkowe argumenty3.

W.P. Makiejew jak długo mógł, tak się opierał zmianie sposobu napędu silników. Jego argumenty nie były pozbawione racji. Zmiana kierunku - to marnotrawienie olbrzymich środków finansowych na rezultaty, które można osiągnąć prostym rozwojem już istniejącego potencjału - dowodził. Ten jednak argument nie przemawiał do partyjnych "bonzów". Pieniądze to nie problem - ile będzie trzeba pieniędzy tyle się dodrukuje. Co najwyżej przeciętny Iwanow będzie musiał jeszcze bardziej zacisnąć pasa, ale do tego każdy obywatel ZSRR nawykł od kolebki.

Przypadek K-219, który zatonął w listopadzie 1986 roku w wyniku eksplozji paliwa rakiety R-27 był najlepszym dowodem na to, jak niebezpieczne są rakiety napędzane ciekłym paliwem.

Kompleks D-19

Wstępne przymiarki do projektowania kompleksu D-19 z rakietą R-39 (RSM-52) na paliwo stałe, z monoblokową i rozdzielającą się głowicami o podwyższonym zasięgu lotu zaczęły się w biurze Makiejewa w czerwcu 1971 roku. Prace konstruktorskie nad kompleksem, poprzedzone pracami studialnymi w latach 1971-1972, ruszyły we wrześniu 1973 roku, kiedy rząd radziecki podjął oficjalną decyzję o stworzeniu strategicznego morskiego systemu rakietowego "Tajfun".

Skonstruowanie rakiety napędzanej paliwem stałym wymagało zupełnie nowego podejścia do procesu projektowania. Makiejew postanowił zunifikować projektowaną rakietę z lądową rakietą RT-23, którą opracowało KB Południowev z Dniepropietrowska. Obie rakiety otrzymały jednakowe silniki pierwszego stopnia. Jednak proste przeniesienie doświadczeń z konstruowania lądowych wersji rakiet na paliwo stałe nie miało racji bytu. Rakiety morskie znacznie się różnią od lądowych: warunkami startu, eksploatacji, dokładności określenia miejsca startu. Te czynniki powodowały konieczność zapewnienia zasadniczo większego (o 20-25%) dla morskich, w porównaniu z lądowymi rakietami, potencjału silników marszowych dla osiągnięcia tego samego zasięgu lotu przy podobnych obciążeniach4.

Przejście od rakiet na paliwo ciekłe do rakiet na paliwo stałe wymagało stworzenia zupełnie nowej kooperacji biur projektowych i zakładów produkcyjnych. Zadanie to spoczywało na ministrze budowy maszyn ogólnych S.A. Afanasjewie. Decyzja o powierzeniu projektu D-19 Makiejewowi nie była najszczęśliwsza, ponieważ jego biuro miało niewielkie doświadczenie w konstrukcji rakiet na paliwo stałe. Można było oczywiście podążać drogą zapoczątkowaną w KB-7, gdzie powstała R-31 na paliwo stałe. W połowie lat 70. odbyły się pierwsze próby makiet tej rakiety, przerobiono także technologię "suchego" startu spod wody. Jednak z nieznanych przyczyn zlecenie otrzymało nie KB-7, a SKB?385. Dodatkową trudność sprawiał fakt projektowania rakiety pod typy paliwa będące dopiero w fazie prób laboratoryjnych.

Dodatkowo biuro pracowało nad nową rakietą na paliwo ciekłe. Chodziło o szybkie wdrożenie do uzbrojenia rakiety z wieloczłonową głowicą. Jednocześnie asekurowano się na wypadek niepowodzenia nowego kierunku na paliwo stałe. Obie opcje realizowano jednocześnie, z tym, że rakieta na paliwo ciekłe powstała w rekordowo krótkim czasie niespełna czterech lat.

Rakieta RSM-50 została przyjęta do uzbrojenia w 1976 roku. Nad RSM-52 męczono się trzy razy dłużej, ponieważ trzeba było rozwiązać nie tylko problemy związane z paliwem stałym, ale i problemy rozmieszczenia rakiet na okręcie podwodnym, stworzenia infrastruktury brzegowej dla eksploatacji dużo cięższych rakiet. A także potrzebowano okrętów o zwiększonej wyporności. Taka sytuacja doprowadziła do tego, że w latach 1977-1978 zostało zakończone projektowanie, a w styczniu 1979 r. - zaczęto prace doświadczalno konstruktorskie jeszcze jednej rakiety na paliwo ciekłe RSM-54 5.

Mimo wymienionych trudności prace nad rakietą posuwały się do przodu. Z przygotowanego pod Bałakławą zanurzającego się stendu PSP-120 przeprowadzono 9 tzw. "broskowych" startów6. Potem przyszła kolej na testy z pokładu eksperymentalnego okrętu podwodnego BS-153 (projekt 619). 29 grudnia 1979 roku również pod Bałakławą odbył się pierwszy start R-39. W następnym roku wystrzelono z BS-153 kolejnych 6 rakiet - wszystkie były udane. Dzięki tym próbom udało się opanować podwodny i nawodny start rakiety z "suchej" wyrzutni.

Kolejnym etapem były wspólne próby lotne z naziemnego stendu zainstalowanego na poligonie Nienoksa na północy ZSRR. Z 17 próbnych odpaleń ponad połowa była nieudana. Szwankowały niedopracowane silniki pierwszego i drugiego stopnia rakiety. Po usunięciu usterek rozpoczęto testy rakiety z głównego okrętu serii TK-208. Wykonano 13 startów, z których 11 zakwalifikowano jako udane. TK-208 został przyjęty do doświadczalnej eksploatacji, po której w 1984 roku podjęto decyzję o przyjęciu kompleksu D-19 z rakietą R-39 do uzbrojenia WMF ZSRR.

Projektowanie "Akuł"

Przed przystąpieniem do prac projektowych przygotowano główne założenia taktyczno-techniczne (ZTT) dla projektowanych okrętów. Ich autorami byli przedstawiciele Głównego Zarządu Budownictwa Okrętowego WMF, 1 CNII Ministerstwa Obrony i CKB MT "Rubin". Założenia zaczęto przygotowywać w 1971 roku na podstawie kompleksowych prac naukowo-badawczych (NIR-1) przeprowadzonych przez 1 CNII Ministerstwa Obrony, a także propozycji wypracowanych przez CKB MT "Rubin" (TR "Rubin" 71). Obok wymienionych placówek swoje uwagi i wnioski do ZTT zgłosili również przedstawiciele Głównego sztabu WMF, wszystkich Centralnych Zarządów WMF, 24 CNII MO, 23 GMPI MO i inne podmioty 7.

Zgodnie z decyzją dowództwa WMF za podstawę opracowania ZTT przyjęto wymagania taktyczno-techniczne (WTT) autorstwa Głównego Zarządu Budowy Okrętów WMF. Obejmowały one takie informacje jak: liczba wyrzutni rakiet balistycznych i aparatów torpedowych, głębokość maksymalną zanurzenia okrętu, prędkość podwodną oraz rejony bojowego wykorzystania okrętu. Resztę wymagań zawierały "Ogólne wymagania do projektowania okrętów podwodnych - TPPŁ 65" wydane przez WMF na podstawie materiałów zgromadzonych przez wszystkie biura konstrukcyjne zajmujące się projektowaniem okrętów podwodnych i CNII im. akademika A.N. Kryłowa.

7 grudnia 1972 roku rezultaty prac nad ZTT trafiły do rąk ministra przemysłu stoczniowego ZSRR B.E. Butomy. Ostateczna akceptacja ZTT nastąpiła 9 grudnia 1972 roku, kiedy swój podpis pod nimi złożył admirał S.G. Gorszkow8.

Rok później,19 grudnia 1973 na mocy rządowego postanowienia ustalono tok prac projektowych i budowy podwodnych krążowników projektu 941. Zlecenie na projekt otrzymało tradycyjnie już CKB MT "Rubin" a głównym konstruktorem mianowano S.N. Kowaliowa.

Podstawowym elementem determinującym schemat konstrukcyjny okrętu i jego rozmiary były w pierwszym rzędzie parametry i liczba rakiet. Największy spór rozgorzał wokół liczby rakiet, które powinny znaleźć się na pokładzie okrętu. Największą liczbę zwolenników zyskał wariant z 24 wyrzutniami rakiet. Opowiadali się zanim zarówno główny projektant okrętu jak i szef CKB MT "Rubin" akademik I.D. Spasski, kierownictwo Ministerstwa Przemysłu Stoczniowego i minister obrony D.F. Ustinow. Mimo tak potężnej koalicji nie udało się tego wariantu obronić. Głównodowodzący WMF ZSRR admirał S.G. Gorszkow zaakceptował wariant z 20 wyrzutniami powołując się przy tym na opinie uczonych WMF oraz potrzebę wypełnienia zobowiązań wynikających z podpisanych porozumień rozbrojeniowych9.

Kowaliow ze swoim zespołem projektantów miał i tak niemały orzech do zgryzienia. Główny problem polegał na pogodzeniu dwóch przeciwstawnych wymagań: rozmieszczenia w kadłubie okrętu 20 ogromnych rakiet balistycznych o masie niemal 100 ton każda i zapewnienie temu kadłubowi takiego zanurzenia, aby nowy okręt mógł korzystać z istniejących baz bez potrzeby ich znacznego pogłębiania. Rozwiązanie tego dylematu wymagało niekonwencjonalnego podejścia i zastosowania nowych oryginalnych pomysłów. Novum polegało na zastosowaniu zasady katamarana i rozmieszczeniu w zewnętrznym lekkim kadłubie dwóch sztywnych kadłubów (o średnicy 8,5 m) równolegle jeden obok drugiego. Ale to nie wszystko. Obok nich w kadłubie lekkim znalazły się trzy hermetyczne przedziały - kapsuły, także znajdujące się między sztywnymi kadłubami: a) torpedowy; b) przedział kierowania z centralą i ze stanowiskiem urządzeń radiotechnicznych; c) przedział mechanizmów sterujących. Oba kadłuby i przedziały kapsuły zostały połączone między sobą przejściami10.

Silosy rakiet, które ze względu na rozmiary, nie mieściły się w kadłubach sztywnych zostały rozmieszczone w przestrzeni pomiędzy nimi. W ten sposób każdy z silosów stanowił samodzielny kadłub sztywny.

Unikalna fotografia z budowy. Widok z dziobu w kierunku rufy na oba kadłuby
główne, pomiędzy nimi silosy dla rakiet. / Zdjęcie: Ota Janeček
Kolejny widok z budowy z rufy w kierunku dziobu. Oprócz okrętu wrażenie
robią ówczesne hasła propagandowe. / Zdjęcie: Ota Janeček

Komentarze

-1Robert Rydlewski2017-04-26 18:28#1
Wspaniałe opracowanie. Zdjęcia unikatowe i bardzo wyraźne.
Pozdrawiam -
Robert :roll:
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież