A+ A A-
  • Kategoria: Współczesne OP
  • Odsłony: 2770

Jedną z mało znanych kart wojen na morzu są działania argentyńskich (jak brytyjskich) okrętów podwodnych w czasie konfliktu falklandzkiego w roku 1982. Różne poświęcone temu zagadnieniu publikacje są pełne sprzeczności. W chwili wybuchu konfliktu zbrojnego marynarka wojenna Argentyny (Armada Argentina) dysponowała 4 okrętami podwodnymi.

Artykuł zamieszczony dzięki uprzejmości czasopisma Okręty Wojenne

Dwa z nich (S-22 Santiago del Estero i S-21 Santa) zostały zbudowane w Stanach Zjednoczonych jeszcze w roku 1944 jako SS-341 Chivo i SS-339 Catefish należące do typu Balao. W latach 1948-1950 jednostki przeszły modernizację zgodnie z programem GUPPY II, a w roku 1971 zostały przekazane Argentynie. W roku 1981 S-22 został wycofany do rezerwy, zaś w miesiącach sierpień-wrzesień 1982 taki sam los oczekiwał również Santa Fee. Dla ich zastąpienia w RFN budowane były zgodnie z projektem TR 1700 S-41 Santa Cruz i S-42 San Juan. W celu obsadzenia nowych okrętów skierowano do Niemiec najbardziej doświadczonych podwodników. Dalsze 4 jednostki tego typu planowano zbudować następnie w stoczni w Buenos Aires. Po za tym w skład floty wchodziły jeszcze 2 nowoczesne okręty typu 209. Jednostki te zostały zaprojektowane w RFN przez biuro konstrukcyjne "Ingenieurkontor Lübeck" (projekt IK-68), a ich sekcje zbudowane w Kilonii w stoczni HDW. W roku 1974 po montażu w Argentynie S-31 Salta i S-32 San Luis zostały włączone do zespołu marynarki wojennej. Okręty te przy umiejętnym wykorzystaniu mogły stanowić poważne zagrożenie dla przeciwnika. Przykładem mogą tu być międzyamerykańskie ćwiczenia "UNITAS 1996", w czasie których okręty podwodny Pisagua zdołał 6 razy "zatopić" amerykański atomowy okręt podwodny Narwal i zawsze jako pierwszy atakował okręty nawodne. W roku 2001 w czasie amerykańsko-peruwiańskich ćwiczeń "SIFOREX-2001" peruwiański okręt podwodny ?zatopił amerykańską fregatę. W chwili rozpoczęcia działań w służbie znajdował się tylko S-32 San Luis, podczas, gdy jego ?kolega? przechodził remont, który ukończono w połowie kwietnia, jednak z powodu podwyższonego poziomu szumów nie mógł wziąć udziału w działaniach bojowych.

Argentyński okręt podwodny Santa Fe, 1980 rok. fot. zbiory Arthur D. Baker III.

Działania okrętu podwodnego Santa Fee

W końcu marca 1982 roku siły zbrojne Argentyny rozpoczęły operację pod kryptonimem "Rosario" w celu zajęcia Wysp Falklandzkich oraz Georgii Południowej. Dla wykonania tego zadania utworzono 3 zespoły operacyjne floty: siły zabezpieczenia (Fuerza Tarea 20), siły desantowe Falklandy (Fuerza Tarea 40) i siły desantowe Georgia Południowa (Fuerza Tarea 60). W skład zespołu operacyjnego 40 wchodziły: okręt desantowy, 2 niszczyciele, 2 korwety i okręt podwodny S-21 Santa Fe. Okręt podwodny otrzymał 2 zadania, a mianowicie po pierwsze wysadzić w rejonie przylądka Cabo San Filipe (na północ od Port Stanley) grupę operacyjną 40.1.1 w składzie 13 płetwonurków-dywersantów (Agrupacion de Buzos Tacticos APBT) w celu opanowania latarni morskiej na przylądku Pembroke, rozpoznania i oznakowania rejonu desantu sił głównych, a po drugie patrolować wyznaczony sektor.

W końcu marca 1982 roku siły zbrojne Argentyny rozpoczęły operację pod kryptonimem "Rosario" w celu zajęcia Wysp Falklandzkich oraz Georgii Południowej. Dla wykonania tego zadania utworzono 3 zespoły operacyjne floty: siły zabezpieczenia (Fuerza Tarea 20), siły desantowe Falklandy (Fuerza Tarea 40) i siły desantowe Georgia Południowa (Fuerza Tarea 60). W skład zespołu operacyjnego 40 wchodziły: okręt desantowy, 2 niszczyciele, 2 korwety i okręt podwodny S-21 Santa Fe. Okręt podwodny otrzymał 2 zadania, a mianowicie po pierwsze wysadzić w rejonie przylądka Cabo San Filipe (na północ od Port Stanley) grupę operacyjną 40.1.1 w składzie 13 płetwonurków-dywersantów (Agrupacion de Buzos Tacticos APBT) w celu opanowania latarni morskiej na przylądku Pembroke, rozpoznania i oznakowania rejonu desantu sił głównych, a po drugie patrolować wyznaczony sektor.

Z powodu kiepskiego stanu technicznego wartość bojowa okrętu była niemal zerowa: zużyte baterie akumulatorów wymagały długotrwałego Ładowania i ograniczały czas przebywania w zanurzeniu, część wyrzutni torpedowych była niesprawna, a liczne systemy pokładowe pracowały zawodnie. W dniu 27 marca o godz. 23.00 dowodzony przez capitan de corbeta (kmdr ppor.) Horacio Bicain okręt z pododdziałem APBT (d-ca kapitan de corbeta Alfredo Cufre) na pokładzie opuścił bazę Mar del Plata. W dniu 28 marca, mimo silnego wiatru, rejs przebiegał bez zakłóceń. Następnego dnia, korzystając z poprawy pogody żołnierze APBT przeprowadzili ćwiczenia w desantowaniu ludzi i żegludze pontonami przy stanie morza 2-3 stopnie. Później prędkość wiatru wzrosła do 40-50 km/godz., w związku z czym 30 kwietnia o godz. 22.00 otrzymano rozkaz opóźniający rozpoczęcie operacji o 24 godziny (pierwotnie desant planowano na 1 kwietnia).

Oddział specjalny na pokładzie Santa Fe. fot. zbiory Aleksandr Mitrofanov

31 marca okręt podszedł do północnowschodniego wybrzeża Falklandu Wschodniego dla rozpoznania prądów i określenia miejsca wysadzenia grupy APBT. Akustycy stwierdzili szum śrub, zaś przez peryskop obserwowano światła na brzegu, ruch samochodów oraz wyjście jakiejś jednostki z Port Stanley (był to A 171 Endurance, zmierzający do Georgii Południowej. 1 kwietnia o godz. 12.30 z powodu awarii sieci elektrycznej jednostka utraciła łączność radiową, w tej sytuacji dowódcy okrętu i grupy APBT o godz. 17.30 sami podjęli decyzję o rozpoczęciu desantowania, nie mogąc doczekać się kontaktu z dowództwem operacji. W czasie podchodzenia do brzegu o 23.50 nastąpiła awaria radaru, którą udało się usunąć o 01.00. desant przeprowadzono na północ od Punta Celebrona w pobliżu wyspy Isla Rinon. O 02.50 desant APBT wsiadł do pontonu i odbił od burty okrętu podwodnego by o 03.35 rozpocząć znakowanie rejonu desantu sił głównych w zatoce Yorke Bay. Tymczasem Santa Fee przeszedł do rejonu patrolowania 080 San Felipe 60 znajdującego się 100 Mm na wschód od Port Stanley, a w dniu 7 kwietnia powrócił do Mar del Plata. Przejście do bazy odbyło się z zakłóceniami: środki łączności pracowały z przerwami, chłodnia prowiantowa ciągle nawalała, pompy osuszające mogły pracować tylko przy zanurzeniu na głębokość peryskopową, zużycie smaru w silnikach głównych przekraczało wszelkie normy, zaś pokrywa urządzenia do usuwania nieczystości pozostawała w otwartym położeniu.

W celu usunięcia niesprawności i przygotowania okrętu do wyjścia w morze personel Arsenal Naval Mar del Plata oraz załoga Santa Fee pracowały nieprzerwanie przez 8 dób. Na pokład załadowano 23 torpedy, paliwo, słodka wodę oraz zapas żywności na kilka tygodni. Arsenał dysponował w tym czasie zaledwie 12 torpedami, otrzymanymi z USA wraz z okrętami podwodnymi, więc pozostałe otrzymano z "zaprzyjaźnionych" państw.

Załoga okrętu podwodnego San Luis biorącego udział w konflikcie falklandzkim.

Głównym zadaniem jednostki było dostarczenie grupy 20 żołnierzy piechoty morskiej (grupa "Golf") uzbrojonych w rakiety przeciwpancerne "Bantam", działo bezodrzutowe oraz granatniki przeciwpancerne dla wzmocnienia sił garnizonu Georgii Południowej oraz 4 t uzbrojenia i zaopatrzenia. Następnie okręt miał patrolować ocean w rejonie na północ od wyspy. W związku z niejasną możliwością wznowienia rozmów dyplomatycznych między Wielką Brytanią a Argentyną Horacio Bicain otrzymał rozkaz nie podejmowania ataków na przeciwnika jako pierwszy, co z góry ograniczało jego szanse na sukces niemal do zera.

W dniu 16 kwietnia o godz. 23.30 Santa Fee opuścił Mar del Plata, a już po niewielu milach rozpoczęły się kłopoty. Uległ uszkodzeniu układ elektryczny systemu sterowania, wobec czego przez 3 godziny okręt musiał pozostawać w dryfie dla jego naprawy. Następnego dnia nawalił tłok silnika wysokoprężnego N 1 i potrzeba było kolejnych 24 godzin by silnik ponownie podjął pracę. W dniu 19 kwietnia awaria pompy systemu chłodzenia wodnego doprowadziła do przegrzania się silnika N 4. Awaryjny remont z zastosowaniem mas epoksydowych zajął 48 godzin. Wszystko to doprowadziło do opóźnienia wyznaczonego czasu przybycia na wyspę. 20 kwietnia z powodu sztormowej pogody jednostka musiała zanurzyć się i kontynuować marsz w położeniu podwodnym, co jeszcze zwiększyło opóźnienie. W dniach 21-22 kwietnia, mimo silnego sztormu, Santa Fee szła w położeniu nawodnym, w rezultacie czego uszkodzeniu uległ kiosk. Okręt ponownie zanurzył się. Uszkodzone przez sztorm poszycie hałasowało, co przeszkadzało w pracy urządzeń hydroakustycznych i zdradzało okręt podwodny. W dniu 23 kwietnia jednostka wynurzyła się by znaleźć i usunąć źródła hałasu. Do tej chwili opóźnienie wynosiło już 36 godzin. W drugiej połowie dnia brytyjska jednostka Endurance przechwyciła kodowany radiogram, wskazujący na obecność okrętu podwodnego przeciwnika (prawdopodobnie Santa Fee) w odległości 100 Mm od Georgii Południowej. Informacja ta wywołała zaniepokojenie Brytyjczyków. Admirał Sandy Woodward w swoich pamiętnikach "One Hundred Days" pisze: "Napięcie narastało, operacja na Georgii Południowej jakby ugrzęzła w strachu przed argentyńskim okrętem podwodnym. W dodatku zasięg działań naszego samolotu patrolowego z wyspy Ascencion był zbyt mały". Dla wzmocnienia obrony pop brytyjskiego zespołu zbliżającego się do wyspy wyznaczono fregatę Brilliant oraz atomowy okręt podwodny Conqueror.

Felix Artuso na stanowisku dowodzenia. fot. zbiory Aleksandr Mitrofanov.

Wczesnym rankiem 24 kwietnia otrzymano informację, że brytyjskie siły zbrojne przystąpiły do wyzwalania Georgii Południowej. Dowódca Santa Fee otrzymał rozkaz przyspieszenia przeprowadzenia operacji. Postanowiono skierować się do przylądka Cape North, a następnie kursem SE do zatoki Cumberland Bay. Okręt szedł całą noc w położeniu nawodnym, a o 05.00 rano zanurzył się i cały dzień kontynuował marsz na chrapach. O godz. 23.30 jednostka osiągnęła wyznaczony punkt i zatrzymała się w odległości 1 Mm od przylądka King Edward Point. Między godz. 02.30 a 04.30 wyładowano grupę ?Golf? oraz ładunek, wykorzystując do tego celu motorówkę zdobytą na brytyjskiej stacji polarnej. Po zakończeniu wyładunku dowódca okrętu podwodnego postanowił ukryć się w jednej z licznych zatok, przeprowadzi remont, a następnie wyruszyć do rejonu patrolowania. Jednak po upływie godziny, gdy Santa Fee znajdował się w odległości 5 Mm od Grytviken, podniesiono alarm bojowy, bowiem radar wykrył zbliżający się cel powietrzny. Był to pilotowany przez LCD (kmdr ppor.) Stanley Śmigłowiec Wessex? z pokładu niszczyciela rakietowego Antrim, zawezwany przez działająca na wyspie brytyjską grupę dywersyjno-rozpoznawczą. Grupa ta otrzymała informacje o okręcie podwodnym z fregaty Plymouth, która namierzyła jej rozmowy z brzegiem.

Śmigłowiec zrzucił 2 bomby głębinowe Mk 11, które wybuchły w rejonie rufy przy prawej burcie. W rezultacie uszkodzeń okręt utracił możliwość zanurzania się. W odpowiedzi podwodnicy ostrzelali Wessex z karabinków automatycznych FAL. Wkrótce nadleciały dalsze maszyny Sea Lynx i Wasp z Edurance, Plymouth oraz Brillant, które zrzuciły torpedy Mk 46 oraz ostrzelały jednostkę rakietami AS 12 i ogniem broni maszynowej. AS 12 trafił w kiosk, nie eksplodując, jednak uszkodził chrapy i ciężko ranił jednego z członków załogi. Dla uniknięcia dalszych strat Bicain wydał załodze rozkaz ukrycia się we wnętrzu kadłuba sztywnego i korzystając z peryskopu o godz. 07.30 podszedł do przystani King Edward Point. Tam korzystając z osłony ogniowej żołnierzy piechoty morskiej, podwodnicy opuścili swój okręt i ukryli się na brzegu. Po kilku godzinach garnizon Georgii Południowej, która zaledwie przez 23 dni nosiła nazwę San Pedro, poddał się Brytyjczykom.

Argentyńscy jeńcy zostali umieszczeni w jednym z budynków w pobliżu przystani. Dowódca Santa Fee poprosił o pozwolenie by kilku członków załogi mogło powrócić na pokład okrętu po rzeczy osobiste, żywność i lekarstwa. Wyrażono zgodę i pół drużyny podoficerów pod konwojem brytyjskich żołnierzy piechoty morskiej weszło na pokład, niektórym z nich udało się przedostać do toalety i kambuza, gdzie otwarli zawory instalacji wodnej, tak by zatopić okręt. Następnego dnia Brytyjczycy postanowili przeholować okręt na odległość 400 m do przystani dawnego zakładu przeróbki wielorybów w Grytviken. W przeholowaniu uczestniczyło 6 członków załogi pod brytyjską strażą. Do tej chwili rufa jednostki zaczęła silnie zanurzać się i dla poprawy pływalności szasowano balasty korzystając z przenośnej sprężarki. Jednostka poruszała się na silnikach elektrycznych, wykorzystując pozostały jeszcze zapas energii akumulatorów. W czasie przeholowania doszło do tragedii, zginał suboficial (podoficer) Felix Artuso, kierujący sprężarkami i zaworami systemu zanurzenia i wynurzenia. Brytyjski wartownik, który nie znał specyfiki okrętów podwodnych, uznał szybkie ruchy Artuso, który równocześnie manewrował 24 zaworami, za próbę zatopienia jednostki. Podwodnik nie znał angielskiego i zupełnie nie reagował na ostrzeżenia. Wartownik dał odpowiedź z Sterlinga...

Pogrzeb Artuso na cmentarzu w Grytviken. fot. zbiory Aleksandr Mitrofanov.

Kilka godzin po przycumowaniu Santa Fee zatonął przy przystani na głębokości 20 m z przechyłem na lewą burtę. Ponad lustrem wody pozostawał jedynie kiosk. Poległy argentyński podwodnik został pochowany z honorami wojskowymi na miejscowym cmentarzu. Pozostałych członków załogi zbiornikowiec RFA Tidespring dostarczył na wyspę Ascencion, skąd samolot Czerwonego Krzyża przewiózł ich do Montevideo.

Po zakończeniu wojny brytyjskie ministerstwo obrony postanowiło wydobyć Santa Fee, którego wrak utrudniał korzystanie z przystani. W latach 1984 -1985 po 4 miesiącach prac (nurkowie wykonali 868 zejść po wodę) okręt ratowniczy Goosander oraz holownik Salvageman, korzystając z 10 pontonów wydobyły okręt, który zatonął ponownie w lutym 1985 roku w sztormowym Południowym Atlantyku w czasie holowania do Wielkiej Brytanii. (wg innych źródeł został celowo zatopiony).

San Luis atakuje wroga

W dniu 2 kwietnia informacja o wtargnięciu argentyńskich wojsk na Falklandy i Georgię Południowa zaskoczyła dowódcę okrętu podwodnego San Luis kapitan de fregata (kmdr por.) Fernando Azcueta, podobnie jak większość Argentyńczyków. W pewnym sensie działania te były dowodem politycznego awanturnictwa kierownictwa Argentyny, tak politycznego jak i wojskowego (w tym czasie stanowiło to jedno, bowiem rządziła junta na czele z gen. Galtieri). Chcąc uratować niepopularny reżim i podnieść jego imagé na fali pseudopatriotycznej histerii, junta postanowiła rozwiązać jednym zdecydowanym ruchem bolesny problem licznych wcześniejszych rządów, a mianowicie zwrot Islam Malvinas (hiszpańska nazwa Wysp Falklandzkich).

Santa Fe po podniesieniu, za rufą okręt ratowniczy Goosander. fot. zbiory Aleksandr Mitrofanov.

Junta podjęła działania bez jakiegokolwiek poważnego przygotowania (prawdopodobnie licząc, że brytyjski rząd ograniczy się jedynie do słownego protestu). O skali ignorancji świadczy fakt, że nie uwzględniono nawet planów ograniczenia wydatków na cele wojskowe przez rządzących w Wielkiej Brytanii konserwatystów.

A przecież w drugiej połowie 1982 roku ci ostatni zamierzali sprzedać lotniskowiec Invincible Australii, wycofać ze służby większość jednostek desantowych i rozformować część oddziałów piechoty morskiej. Zatem poczekać trochę można było wziąć Falklandy praktycznie gołymi rękami.

Wezwany na naradę do dowódcy argentyńskich sił podwodnych (Fuerza de Submarinos) Azcueta otrzymał rozkaz przygotowania w możliwie najkrótszym czasie San Luis do podjęcia działań bojowych. Była to jednak sprawa niełatwa. Załoga okrętu była nieopływana, a w jej składzie znajdowało się wielu nowicjuszy, zaś większość marynarzy dopiero co powrocie z letnich urlopów. W ostatnim czasie jednostka tylko raz (w marcu) wychodziła w morze. Jak już wspominaliśmy wcześniej, większość bardziej doświadczonych podwodników została skierowana do RFN po odbiór nowych, budowanych tam okrętów. Głównym problem było jednak obrastanie kadłuba i śruby napędowej. Obniżało to prędkość, zwiększało poziom szumów, a zarastanie kratek kingstonów utrudniało chłodzenie silników wysokoprężnych. Jeden z silników był całkowicie niesprawny z powodu z powodu pęknięcia bloku cylindrów. Niezbędne było dokowanie, na co brakowało czasu, a poza tym w Mar del Plata nie było doku i jednostka musiała by przejść do głównej bazy floty w Puerto Belgrano. W tej sytuacji grupa nurków ręcznie oczyściła kadłub i śrubę. Remont przeprowadzono jedynie w najniezbędniejszym tylko zakresie, uzupełniono paliwo, słodka wodę oraz żywność. Załadowano 10 torped typu AEG SST-4 przeznaczonych do zwalczania jednostek nawodnych i 14 typu Honywell Mk 37 do niszczenia celów podwodnych.

Od roku 1974 argentyńskie okręty podwodne typu 209 przeprowadziły około 10 ćwiczebnych strzelań torpedami SST-4, które w większości przypadków wykazywały liczne mankamenty. Warto zauważyć, że do chwili wybuchu konfliktu falklandzkiego, nikt jeszcze nie posiadał praktycznego doświadczenia w zakresie tego typu torped w warunkach bojowych.

W nocy 11 kwietnia, po tygodniu intensywnych prac San Luis wyszedł z bazy na rejs próbny. Uzyskano prędkość podwodną 20 węzłów, a problemy z chłodzeniem silników wysokoprężnych nie wystąpiły. Chrapy okazały się jednak nieszczelne i przepuszczały wodę, system pomp osuszających miał niską wydajność i pracował głośno. Nie bacząc jednak na te niedostatki dowódca sił podwodnych (El Komando de la Fuerza de Submarinos) wydał rozkaz wyjścia w rejs bojowy. Przejście na południe przebiegało bez zakłóceń, a 17 kwietnia dowódca okrętu otrzymał rozkaz patrolowania rejonu na wschód od zatoki Golfo de San Jorge. W tym sektorze jednostka przebywała 10 dni oczekując zakończenia rozmów angielsko-argentyńskich prowadzonych za pośrednictwem amerykańskiego sekretarza stanu Aleksander Haig.

 

W dniu 19 kwietnia w czasie treningu zepsuł się komputer do strzelań torpedowych, którego nie udało się naprawić własnymi siłami załogi. Tym samym opracowanie wszystkich parametrów do strzelań torpedowych przeprowadzać trzeba było ręcznie, co obniżyło ich efektywność. Taki sposób działania zalecany był jedynie w przypadku obrony własnej. Mimo wszystko dowództwo nakazało kontynuację patrolowania. W dniu 27 kwietnia otrzymano rozkaz przejścia do sektora "Maria" znajdującego się na NE od wyspy Isla Soledad (East Falkland), który osiągnął w dniu 29-go. W tym samym dniu okręt otrzymał zezwolenie atakowania przeciwnika w obrębie 200 Mm strefy (Total Exclusion Zone) wokoło wyspy.

1 maja akustycy San Luis nawiązali kontakt hydroakustyczny z okrętem bojowym. Dokładniejsza identyfikację jednostki przeprowadzono metodą oceny promieniowania elektromagnetycznego za pomocą przekaźników systemu rozpoznania radioelektronicznego. Prawdopodobnie był to niszczyciel typu 42 lub fregata typu 21 lub 22 (wg danych brytyjskich w tym czasie znajdowały się tam fregaty Arrow (F 173) i Alacrity (F 174). Następnego dnia o godz. 08.00 ogłoszono alarm bojowy, bowiem dzięki dobremu rozchodzeniu się dźwięku okręt podwodny zdołał zając dogodną pozycję do ataku. O 10.15 z odległości 10 000 m wystrzelono torpedę SST- 4, z którą jednak po 3-4 minutach utracono kontakt z powodu zerwania się przewodu sterowania. Wybuchu nie usłyszano. Wg niektórych źródeł torpeda trafiła i zniszczyła cel pozorowany ?Crosby? Mk 182 fregaty Arrow.

Dowódca San Luis - Fernando Azceuta. fot. zbiory Aleksandr Mitrofanov.

Fregaty Brilliant (F 90) i Yarmouth (F 101) przy wsparciu 3 śmigłowców Sea King z lotniskowców rozpoczęły polowanie na okręt podwodny, trwające 20 godzin. W 16 godzinie "polowania" jeden ze śmigłowców zrzucił torpedę Mk 46, jednak okręt podwodny zdołał się przed nią uchylić odpalając cel pozorowany (Ładunek, wytwarzający obłok pęcherzyków gazowych). San Luis powoli zbliżał się w stronę wybrzeża i o godz. 16.00 siadł na kamienistym dnie aby ograniczyć poziom własnych szumów i oszczędzić energię (dno jednostki dla zabezpieczenia przed uszkodzeniem wyposażone było w teflonowy płaskownik). Szumy brytyjskich jednostek i wybuchy bomb głębinowych stopniowo oddalały się i o godz. 21.00 dowódca okrętu, któremu bliskość brzegu utrudniała możliwość manewrowania, postanowił wyjść na otwarte morze. W tym momencie dał o sobie znać kiepski stan techniczny pomp osuszających, które potrzebowały 40 minut nieprzerwanej pracy by oderwać okręt od dna i opróżnić zbiorniki szybkiego zanurzenia. Szum pomp spowodował nową serię ataków. Eksplozja jednej z bomb głębinowych nastąpiła niebezpiecznie blisko. Ogółem zrzucono 30 bomb głębinowych. Okręt ponownie osiadł na dnie i nieprzyjaciel utracił z nim kontakt. O godz. 05.00 rano 2 maja okręt wynurzył się na chrapach i korzystając z ciemności rozpoczął ładowanie akumulatorów. Wkrótce jednak nawiązano kontakt hydroakustyczny z okrętem nawodnym, wobec czego ładowanie przerwano.

4 maja San Luis został skierowany do sektora "Isabel" na wschód od wyspy Isla de Leones Marinos. Dyslokację spowodowała nadzieja dowództwa na odnalezienie przeciwnika w rejonie, gdzie w tym dniu zatonął niszczyciel Sheffield. Po 3 dniach bezskutecznych poszukiwań okręt powrócił do sektora "Maria". W dniu 8 maja w sektorze rufowym stwierdzono szumy o niejasnym charakterze, zbliżające się z prędkością 6-8 węzłów, prawdopodobnie pochodzące z okrętu podwodnego. Obawiając się ataku, argentyński dowódca rozkazał wystrzelić cele pozorowane, aby pod ich przykryciem podjąć manewr zbliżenia. O godz. 21.42 z dystansu 2 400 m odpalono torpedę Mk 37, która eksplodowała o 21.58. Wg danych hydroakustyków cel kontynuował swój marsz, zatem wybuch spowodowany był nie trafieniem w okręt podwodny przeciwnika, lecz zadziałaniem zapalnika przy zetknięciu z Ławica kryla lub podwodną skała. Do dziś cel ataku przeprowadzonego w dniu 8 maja nie został ustalony.

Po południu 10 maja San Luis opuści sektor "Maria" i skierował się na zachód aby przechwycić okręt, który na podstawie szumów określono jako niszczyciel. Po długotrwałym manewrowaniu w celu zbliżenia, wykryto szum śrub jeszcze jednego niszczyciela. 11 maja o godz. 01.40 w kierunku jednego z okrętów wystrzelono z odległości około 2,5 Mm torpedę SST-4. Po upływie 2 minut i 12 sekund zerwał się kabel sterujący, a po 6 usłyszano słaby wybuch z charakterystycznym metalicznych dźwiękiem, nie pochodzący od eksplozji torpedy. Okręty odeszły z pełna prędkością nie podejmując nawet próby kontrataku. Po zakończeniu konfliktu falklandzkiego firma AEG Telefunken przeprowadziła badania w celu ustalenia przyczyn niedostatków w konstrukcji zapalnika i systemu rozwijania przewodu sterowania torpedy SST-4.

Okręt podwodny San Luis zacumowany w porcie.fot. histarmar.com.ar

Po trzecim nieudanym ataku Azcueta naruszył ciszę radiową i poinformował dowództwo o kłopotach technicznych i niesprawności uzbrojenia. W rezultacie otrzymał rozkaz powrotu do bazy. 19 maja San Luis przybył do bazy Puerto Belgrano po 40 dniowym rejsie, w czasie którego znajdował się w zanurzeniu przez 864 godziny. W bazie planowano remont komputera do strzelań torpedowych, uzupełnienie stanu torped, wymianę części załogi, a następnie ponowne wyjście na pozycję bojową. Do chwili zakończenia konfliktu, to jest 14 czerwca, nie zdołano jednak ukończy remontu. Brytyjczycy nie bacząc na to stale obawiali się ataków okrętów podwodnych i wydzielani znaczne siły do walki z nieistniejącym wrogiem. Konflikt falklandzki pokazał, że klasyczny okręt podwodny o napędzie diesel-elektrycznym nadal stanowi poważne zagrożenie.

Aleksandr Mitrofanov

Tłumaczenie z języka rosyjskiego Maciej S. Sobański

 

Bibliografia:

Woodward S. One Hundred Days, Naval Institute Press, Annapolis 1997.

Foster S., Hit The Beach, Cassel Military Classics, London 1998.

History of The Royal Navy in the 20th Century, Bison Books Ltd, London 1987.

Fighting Ships of The World, Hamlyn Publishing Group Ltd, 1980.

The Naval Institute Guide to Combat Fleets of The World 1995., Naval Institute Press, Annapolis 1995.

Rössler E., The U-Boat. The Evolution and Technical History of German Submarines, Cassel & Co, London 2001.

Bożenko P.W., Submariny na wojnie, Moskwa 1999.

Aleksandrow J.I., Gusiew A.N., Bojewyje korabli mira na rubieże XX-XXI wieków. Czast I, Sankt Petersburg 2000.

Thompson J., No Picnic, Cassel & Co, London 2001.

"Defensa", Numero 264, Abril 2000.

"Warship World", Volume 6, Number 10, Spring 2000.

Internet.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież