A+ A A-
  • Kategoria: U-booty
  • Odsłony: 5066

W latach 1941-1945 wiele niemieckich okrętów podwodnych zostało zniszczonych przez samoloty z alianckich lotniskowców eskortowych. Wykrycie przez lotnictwo pokładowe bywało pierwszym aktem dramatu jeszcze liczniejszych. Jednak kilku U-Bootom udało się w jakiś sposób pomścić swoich towarzyszy - ofiarami ich torped padły bowiem właśnie lotniskowce eskortowe.

O tym jest ta opowieść.

  • U-Booty vs. lotniskowce eskortowe 1941-45_1
  • U-Booty vs. lotniskowce eskortowe 1941-45_2
  • U-Booty vs. lotniskowce eskortowe 1941-45_3
  • U-Booty vs. lotniskowce eskortowe 1941-45_4
  • U-Booty vs. lotniskowce eskortowe 1941-45_5
  • U-Booty vs. lotniskowce eskortowe 1941-45_6
  • U-Booty vs. lotniskowce eskortowe 1941-45_7
  • U-Booty vs. lotniskowce eskortowe 1941-45_8
  • U-Booty vs. lotniskowce eskortowe 1941-45_9
  • U-Booty vs. lotniskowce eskortowe 1941-45_10

* * *

Lotniskowce eskortowe stanowiły groźną broń w arsenale Sprzymierzonych. Były to stosunkowo niewielkie okręty, których hangary mieściły kilka, najwyżej kilkanaście małych samolotów - myśliwców lub lekkich bombowców. Wprowadzone do Bitwy o Atlantyk, zmieniły jednak oblicze wojny z U-Bootami. Do tej pory konwoje pomiędzy Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi musiały przebyć środkową część swej trasy bez osłony lotniczej - jej zapewnienie uniemożliwiał niewystarczający zasięg samolotów z baz na lądzie. Teraz Niemcy utracili pewność siebie, gdyż nie było już takich rejonów na oceanie, w których czuliby się względnie bezkarnie:

...atak samolotu spadającego jak grom z jasnego nieba był tutaj przecież zupełnie niemożliwy. - wspominał wstrząśnięty oficer U-Boota - Jak taki mały samolot mógł się tutaj znaleźć? Żaden ze znanych typów maszyn nie był w stanie dolecieć do tego miejsca, leżącego na środku Atlantyku i powrócić do najbliższego lądu. Nasuwał się więc jedyny możliwy wniosek: konwój miał swoje własne samoloty. Wprost nie chciało nam się wierzyć, aby maszyny mogły patrolować tu, na oceanie i spokojnie wracać na swój lotniskowiec. Fakt istnienia konwoju wyposażonego w lotnictwo pokładowe zachwiał naszymi podstawowymi wyobrażeniami o wojnie podwodnej. Doszło oto do nas, że odtąd już nigdy nie będziemy zdolni do zadania zaskakującego ciosu oraz skrytego odwrotu bez spotkania się z gwałtownym kontratakiem przeciwnika.

Lotniskowce eskortowe stanowiły jądro groźnej siły poszukiwawczo-uderzeniowej, dysponującej możliwościami patrolowania i zwalczania okrętów podwodnych na ogromnym obszarze.

Zarazem dla każdego kapitana U-Boota lotniskowiec eskortowy przedstawiał się jako niezwykle nęcący kąsek. Choć jednak śmiertelna gra była warta trofeum, to role zwierzyny i myśliwego mogły się w niej łatwo odwrócić. Do takiego, potencjalnego łupu, nawet zbliżyć się było z reguły niebezpiecznie. U-Boot musiał stawić czoła śmiercionośnej, powietrznej i morskiej kombinacji nowoczesnych środków wykrywania i rażenia.

Mimo to Niemcy kilka razy dokonali tej sztuki.

* * *

Pierwszy

HMS Audacity był pierwszym lotniskowcem eskortowym Royal Navy. 14 grudnia 1941 wypłynął z Gibraltaru wraz z kierującym się do Wielkiej Brytanii konwojem HG 76. Na jego pokładzie nie było samolotów do zwalczania okrętów podwodnych, a tylko myśliwce - i to w liczbie zaledwie sześciu. Ta szóstka w ciągu najbliższego tygodnia oddała konwojowi nieocenione usługi. Pokładowe Martlety niestrudzenie wypatrywały U-Bootów w jego pobliżu i zawzięcie odpędzały odeń bombowce Fw-200 "Condor" - zestrzeliwując nawet dwa z nich, a parę następnych uszkadzając.

Bowiem Niemcy, uprzedzeni przez wywiad o przejściu konwoju, skierowali do walki z HG 76 poważne siły: 7 U-Bootów (2 typu VII i 5 typu IX) grupy "Seeräuber" wspieranych przez "Condory" z Bordeaux. Wywiad uprzedził również, że konwojowi towarzyszy lotniskowiec (nie wiedziano o istnieniu Audacity i błędnie zidentyfikowano go jako lotniskowiec warsztatowy Unicorn). Wzmacniając grupę "Seeräuber" trzema dalszymi U-Bootami typu VII, admirał Dönitz jasno określił ich priorytetowy cel: "Macie szansę zatopić w pierwszej kolejności lotniskowiec. Będzie wam wtedy łatwiej." Jak dotąd bowiem straty zadane konwojowi przez U-Booty były niewspółmierne od ponoszonych przez nie w starciu z eskortą: kosztem trzech utraconych jednostek zatopiły tylko jeden statek i niszczyciel.

Na wielki sukces przyszło Niemcom poczekać aż do nocy 21 grudnia, kiedy Brytyjczycy popełnili dwa fatalne błędy.

Po pierwsze, dowodzący eskortą komandor Frederic J. "Johny" Walker wpadł na niefortunny pomysł, by w pewnej odległości od konwoju upozorować bitwę, odciągając w ten sposób U-Booty. Wypuszczenie kilku flar i salwy z dział wywarły jednak skutek zgoła niezamierzony. Nie uprzedzone o całej akcji statki konwoju wystrzeliły pociski oświetlające, zwane "płatkami śniegu", które całkowicie wyjaśniły sytuację, tyle że Niemcom...

Po drugie, dowódca Audacity nie popisał się zupełnie, lekkomyślnie ustawiając swoją cenną jednostkę, pozbawioną tej nocy eskorty... samotnie na prawym skrzydle konwoju, w odległości około 10 mil od niego.

Była to fatalna decyzja - napisał uczestnik Bitwy o Atlantyk, a później wybitny historyk - bo właśnie tam kręciły się czatujące i śledzące konwój U-Booty. Stało się więc to, co było nieuniknione.

Było około godziny 23.00. Audacity ukazał się oto, w powodzi blasku wystrzelonych przez konwój "płatków śniegu", niczym artysta na scenie, przed oczyma nie dowierzającego własnemu szczęściu kapitana Gerharda Bigalka. Dowodził on U-751, jednym z owej trójki U-Bootów, którymi Dönitz zasilił grupe "Seeräuber". Niektóre relacje mówią, że początkowo Niemiec uznał Audacity za zbiornikowiec. Nieprawda. Było wręcz przeciwnie - Bigalk rozpoznał że ma do czynienia z lotniskowcem, i to znacznie większym, bowiem doszedł do wniosku że ma przed sobą o wiele potężniejszy Formidable.

U-751 odpalił trzy torpedy z dziobowych wyrzutni. Wszystkie były celne i okręt błyskawicznie nabrał przechyłu. Jego agonia trwała tylko dziesięć minut. Bigalk po ataku zszedł pod powierzchnię, by naładować wyrzutnie. Gdy się wynurzył, powierzchnia morza była pusta...

Pierwszy brytyjski lotniskowiec eskortowy zginął.

Sukces nastąpił jednak o tyle za późno dla Niemców, że HG 76 znajdował się już na skraju zasięgu lotnictwa bazowego z Wysp Brytyjskich i U-Booty nie zdążyły zadać mu już żadnych strat.

W zatopienie Formidable Dönitz nie uwierzył, choć nie miał nic przeciwko wychwalaniu właśnie takiego sukcesu Bigalka przez propagandę. Admirał podejrzewał, że zniszczonym okrętem był ów Unicorn, z którym pomylili Audacity niemieccy szpiedzy. Ale zwycięskiemu dowódcy tak czy inaczej przyznał Krzyż Rycerski.

* * *

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież