A+ A A-
  • Kategoria: Polskie OP
  • Odsłony: 4348

Operacja wysłania przed wojną trzech niszczycieli Polskiej Marynarki Wojennej do Wielkiej Brytanii wciąż wzbudza wiele emocji. Przez jednych jest oceniana jako zdrada i ucieczka z pola walki, przez kolejnych jako dalekowzroczna decyzja ratująca naszą flotę od całkowitej zagłady, a przez jeszcze innych jako dowód na błędną politykę Kierownictwa Marynarki Wojennej. W dotychczasowej literaturze wielokrotnie opisywano sam przebieg, jak i przyczyny zrealizowania operacji „Peking”, natomiast nie doczekała się ona głębszej analizy. Artykuł ten stara się zapoczątkować debatę nad istotą operacji „Peking” oraz wynikających z niej konsekwencji.

Artykuł zamieszczony dzięki
uprzejmości czasopisma
Okręty Wojenne

W połowie maja 1939 roku – tuż przed mającymi się rozpocząć polsko-brytyjskimi rozmowami sztabowymi – Szef Kierownictwa Marynarki Wojennej kontradm. Jerzy Świrski przedstawił Generalnemu Inspektorowi Sił Zbrojnych marszałkowi Edwardowi Śmigłemu-Rydzowi projekt odesłania – w chwili gdy będzie wiadomym, że wojna z Niemcami będzie nieunikniona – czterech kontrtorpedowców do Wielkiej Brytanii. Świrski uzasadniał to beznadziejnością położenia marynarki w przypadku wojny z naszym zachodnim sąsiadem i koniecznością ratowania jak największej części floty od zagłady. Wkrótce nadeszła odpowiedź, w której GISZ akceptował w ogólnych zarysach plan Szefa Kier.Mar.Woj., jednak nakazywał pozostawienie jak największej liczby okrętów do obrony wybrzeży.1 Ostatecznie do podróży do Wielkiej Brytanii wytypowano trzy kontrtorpedowce – OORP Błyskawica, Grom i Burza. Niestety jak do tej pory nie są znane przesłanki dlaczego wytypowano 3 okręty (a nie 2 lub 4) jak również przyczyny, które spowodowały pozostawienie ORP Wicher w kraju do obrony Wybrzeża.
W trakcie ostatniego z posiedzeń polsko-brytyjskich rozmów sztabowych – 25 maja – cpt Henry Bernard Hughes Rawlings uzgodnił z Szefem Kier.Mar. Woj., że wskazanym byłoby wysłanie części polskiej floty do baz brytyjskich, jeszcze przed rozpoczęciem wojny z III Rzeszą. Ponieważ kwestie te kadm. Świrski uprzednio omówił już z marszałkiem Śmigłym-Rydzem, pomysł ten nie był dla niego zaskoczeniem i z chęcią zaaprobował propozycję Anglików. Do czasu przybycia w połowie sierpnia do Warszawy brytyjskiego attaché morskiego cpt. Erica Lloyda Wahrtona, szczegóły operacji zostały uzgodnione pomiędzy sztabami obu flot. W pierwszej połowie sierpnia Szef Kier.Mar.Woj. kilkukrotnie – bezskutecznie – dopominał się u marszałka Śmigłego-Rydza o wysłanie kontrtorpedowców do Wielkiej Brytanii. Dopiero przybycie attaché morskiego niewątpliwie przyśpieszyło – a być może nawet zaważyło – na decyzji marszałka Śmigłego-Rydza, o wysłaniu polskich kontrtorpedowców do Wielkiej Brytanii, albowiem po interwencjach Admiralicji oraz szefa brytyjskiej misji wojskowej w Polsce lt.-gen. Adriana Cartona de Wiarta poczynionych między 24 a 29 sierpnia, GISZ wydał 30 sierpnia rozkaz o wysłaniu polskiego zespołu do Wielkiej Brytanii.
Tymczasem w związku z planowanym rozpoczęciem działań wojennych przeciw Polsce,2 z Wilhelmshaven 24 sierpnia o godz. 09:30 wyszły U 31 i U 32 oraz U 35 z zadaniem przechwycenia polskich jednostek przedzierających się przez Morze Północne.3 Jednak w związku z odwołaniem spodziewanego ataku na Polskę dwa dni później o godz. 07 jednostki zawinęły do portu w Memel (Kłajpeda). Postój nie trwał długo, gdyż już 27 sierpnia o godz. 15:40 wszystkie trzy jednostki ponownie opuściły port i skierowały się w stronę polskiego wybrzeża. 

Polskie kontrtorpedowce w rejsie do Wielkiej Brytanii. Fotografia wykonana prawdopodobnie jeszcze na Bałtyku. / Zdjęcie: zbiory Mariusz Borowiak

Po ogłoszeniu 24 sierpnia o godz. 06 mobilizacji alarmowej jednostki floty rozpoczęły pobieranie pełnego zapasu amunicji ostrej, paliwa, wody, prowiantu, masek przeciwgazowych itp. Jednocześnie 27 sierpnia Szef KMW wystąpił z prośbą do Naczelnego Wodza o wydanie rozkazu odesłania trzech kontrtorpedowców do Anglii, na co marszałek Śmigły-Rydz nie wyraził zgody, zaznaczając, iż samodzielnie zdecyduje o terminie najdogodniejszym do odesłania jednostek do Wielkiej Brytanii. Dwa dni później o godz. 13 z Warszawy nadszedł rozkaz zarządzający mobilizację powszechną, lecz wkrótce o godz. 16 rozkaz ten został odwołany. W końcu po 18 godzinach, 30 sierpnia o godz. 10 ponownie – tym razem już ostatecznie – zarządzono mobilizację powszechną.
Wkrótce, około godz. 12 z siedziby Kier.Mar.Woj. nadszedł sygnał „Wykonać Peking”, wobec czego o godz. 12:55 Dowództwo Floty przekazało do dowódcy Dyonu Kontrtorpedowców kmdr. por. Romana Stankiewicza sygnał o tej samej treści. Natychmiast na flagowym okręcie dyonu – Błyskawicy – zwołano naradę, podczas której kmdr por. Stankiewicz zaznajomił dowódców kontrtorpedowców ze szczegółami rozkazu oraz omówił jego wykonanie. Zgodnie z rozkazem o godz. 14:15 z portu w Gdyni odkotwiczyły kontrtorpedowce Błyskawica, Grom, Burza i w szyku torowym rozpoczęły podróż z prędkością 18,6 w. kierując się w stronę Helu. O godz. 14:55 prędkość zwiększono do 21,5 w., a dziesięć minut później ominięto boję Hel nord i godz. 15:33 zwiększono prędkość do 25 w. Odejście trzech polskich kontrtorpedowców nie uszło uwadze niemieckiego B-Dienst,4 które powiadomiło czatujące okręty podwodne o opuszczeniu przez polskie jednostki portu w Gdyni.5
Wkrótce doniesienia te potwierdziły się, gdy o godz. 16:40 U 31 spostrzegł 3 polskie kontrtorpedowce 30 Mm na północ od Rozewia idące z dużą szybkością na Nord i powiadomił o tym niemieckie dowództwo. Wkrótce polski zespół został ponownie dostrzeżony przez jednostkę niemiecką. Tym razem był to Schiff 7 (Möwe),6 a następnie napotkano niemiecki statek z linii wschodnio-pruskiej, pełen żołnierzy. Jak się okazało napotkaną jednostką był Hohenhörn płynący ze Stettin (Szczecin) do Pillau (Piława).7 Z tej to właśnie jednostki wykonano zdjęcia stanowiące ozdobnik artykułu. Tuż po zmroku około godz. 20 polski zespół został ponownie wykryty przez jednostki 3 Dywizjonu 1 Flotylli Kontrtorpedowców (były to: Friedrich Ihn, Erich Steinbrinck i Frederick Eckoldt), patrolujące między Bornholmem a Zatoką Gdańską w zaciemnieniu i z wachtami bojowymi. Przez następne dwie godziny niemieckie okręty śledziły poczynania polskich kontrtorpedowców, same pozostając niepostrzeżonymi. Po osiągnięciu trawersu Bornholmu zespół niemiecki przerwał pościg i zawrócił do Swinemünde (Świnoujście). W międzyczasie na polskich kontrtorpedowcach spostrzeżono unieruchomiony (z braku wiatru) żaglowiec, a o godz. 21:40 minięto Bornholm.

Błyskawica mijająca niemiecki parowiec Hohenhörm, z którego wykonana została ta fotografia, transportujący żołnierzy z Szczecina do Piławy. Żołnierze niemieccy z zainteresowaniem obserwują polski okręt. / Zdjęcie: zbiory Reinhard Kramer

--------------------
1. Najprawdopodobniej osobą odpowiedzialną za tę decyzję był Szef Sztabu Głównego gen. bryg. Wacław Stachiewicz, który był zwolennikiem pozostawienia wszystkich jednostek w kraju.
2. Zgodnie z pierwotna wersją planu „Fall Weiß” zmagania wojenne miały się rozpocząć 26 sierpnia o godz. 04:30.
3. W tym miejscu warto się zastanowić czy były to jedynie działania prewencyjne, czy też Niemcy posiadali szczegółowe informacje związane z operacją „Peking” i przejściem polskich kontrtorpedowców do Wielkiej Brytanii.
4. Nasłuch radiowy Kriegsmarine.
5. Jest to kolejna poszlaka świadcząca o tym, że Niemcy przed wojną nie tylko złamali polski szyfr morski, ale również znali szczegóły operacji „Peking”.

6. Jednostka ta jest często niesłusznie wymieniana w polskich źródła jako Vorpostenboot 7.
7. Hohenhörn został zbudowany w 1924 roku w stoczni Ateliers & Chantiers de la Seine Maritime Worms & Cie w Le Trait, jako Vaccares dla francuskiego armatora Societe Anonyme de Gerance et d’Armement. W maju 1937 roku statek został sprzedany hamburskiemu armatorowi Hanseatica Aschpurwis & Veltjens S.A., ale jednostka – już jako Colon – została zarejestrowana w Panamie (sic!). Jednak już dwa lata później – 14 kwietnia 1939 roku – statek został ponownie przerejestrowany (nie zmieniając właściciela) i jako Hohenhörn pływał pod banderą niemiecką. Po wybuchu wojny został 6 września 1939 roku zarekwirowany przez Kriegsmarine i był wykorzystywany jako transporter wojska (mógł pomieścić do 500 żołnierzy i 60 samolotów złożonych w skrzyniach). W sierpniu 1940 roku jednostka została wyznaczona do „Operacji Lew Morski” (Unternehmen Seelöwe) i otrzymała oznaczenie A16. Po odwołaniu operacji desantowania na wyspy brytyjskie Hohenhörn powrócił do transportu materiałów wojennych – m.in. 10 grudnia 1940 roku dostarczył do Finlandii, zakupione w III Rzeszy, zdobyczne francuskie działa przeciwpancerne 25 mm (133 PstK/34 oraz 67 PstK/37). Jednak najbardziej znanym epizodem Hohenhörna było uczestnictwo w tak zwanym „fińskim holocauście”, gdy 6 listopada 1942 roku na pokład statku przetransportowano 8 Żydów, których po dotarciu do Tallinna wydano Gestapo. Z całej ósemki wojnę przeżyła jedynie jedna osoba (pozostałe zmarły w Auschwitz) i były to jedyne żydowskie ofiary Holocaustu z Finlandii. Statek zatonął 21 października 1944 roku na minie w pozycji 57º45,097 N / 11 º 29,950 E. Obecnie wrak spoczywa na głębokości 52 metrów.
Dane: 2997 BRT, 1742 NRT, 95,6 x 13,94 x 6,13 m, silnik parowy 225 NHP.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież