A+ A A-
  • Kategoria: Oceany
  • Odsłony: 1615

14 października 1631 roku wyładowana srebrem hiszpańska flota wyruszyła w drogę powrotną z meksykańskiego Veracruz do rodzimego Kadyksu. Sztorm nie pozwolił jednak marynarzom dotrzeć do macierzystego portu. Okręty, z prawie całą załogą, spoczęły na dnie Zatoki Meksykańskiej. Koronie hiszpańskiej najbardziej żal było nie tyle ludzi, ile wartego miliony pesos skarbu. Do dziś szukają go naukowcy, prowadzący wyścig z rabusiami z całego świata.

Był rok 1628, gdy flota holenderska złożona z 31 statków, pod dowództwem Pieta Heyna, w okolicach Kuby pokonała hiszpańską armadę, wracającą z Nowej Hiszpanii (obecnie Meksyk) do metropolii. Po raz pierwszy i ostatni złupiono wówczas wszystkie statki floty kastylijskiej w Ameryce. Po tym wydarzeniu wystraszona Korona aż na dwa lata wstrzymała wysyłkę konwojów. Kolejny wyruszył z Hiszpanii dopiero 28 lipca 1630 roku pod dowództwem generała don Miguela Echazarreta i admirała Manuela Serrano de Rivery. Statki kupieckie i ich ochrona dotarły do Veracruz 5 października 1630 roku.

Ze względu na sytuację polityczną, opieszałość urzędników i warunki atmosferyczne 13 okrętów było gotowych do powrotu dokładnie rok po przybyciu do Meksyku. Ładunek, z którym wracano, składał się z ponad 2 mln srebrnych pesos, sztabek srebra, jedwabiu, chińskiej porcelany, czekolady i skór. Większość kruszcu załadowano na admiralski statek Nuestra Señora del Juncal i kapitański okręt Santa Teresa. 14 października 1631 roku flota obrała kierunek na port w Hawanie, gdzie miała się spotkać ze statkami z Tierra Firme (obecnie rejon Panamy, Kolumbii i Wenezueli). Nie dotarła jednak do celu, napotykając potężną burzę na wysokości półwyspu Jukatan.

Archeolodzy przy pracy.

Marynarze w złotych łańcuchach

Statki rozproszyły się, jedynie admiralski i kapitański walczyły z żywiołem. Heroiczna walka zakończyła się porażką i zatonięciem obu – najpierw zatonęła Santa Teresa, a następnie Nuestra Señora del Juncal. 39 rozbitków, którzy przeżyli piekło, zostało wyłowionych następnego dnia przez statek żeglugi przybrzeżnej i przewiezionych do Campeche (port u wybrzeży Jukatanu).

Ocaleli tylko marynarze niskiego szczebla. Zaskoczeniem dla dygnitarzy hiszpańskich był brak przedstawicieli szlachty i kadry oficerskiej statków. Co więcej, ocaleni marynarze byli obwieszeni złotymi łańcuchami i biżuterią. Nie mogliby sobie na nie pozwolić ze swoimi zarobkami, dlatego powstały podejrzenia, że ukradli je bogatym podróżnikom – opowiada Flor Trejo, koordynatorka projektu „Flota 1630–1631”, prowadzonego przez Narodowy Instytut Antropologii i Historii (INAH). Skutkiem było przewiezienie domniemanych przestępców do Sewilli, gdzie skazano ich za mord i rabunek na pokładzie statku.

Instalowanie echosondy.

Tajemnica PEMEX-u

Poszukiwania wraków obu statków trwają już ponad 300 lat i do tej pory nie udało się nawet precyzyjnie ustalić miejsca ich zatonięcia. Przypuszcza się nawet, że srebro transportowane na galeonach mogło już dawno zostać w tajemnicy wydobyte z morskiego dna.

W prawdopodobnym miejscu zatonięcia okrętów od połowy lat 80. XX wieku trwały prace związane ze stawianiem platform wiertniczych dla narodowego koncernu naftowego Meksyku (PEMEX). W tym celu musiały być wykonane szczegółowe badania dna morza, zlecone i opłacone przez firmę. Niewykluczone, że pracownicy koncernu mogli znaleźć szczątki wraków ze skrzyniami pełnymi srebra.

Do dziś staramy się uzyskać plany i analizy dna morskiego od PEMEX-u. Jest to jednak bardzo trudne ze względu na procedury biurokratyczne i niechęć do współpracy ze strony władz firmy. Możliwe, że trudności wiążą się z zagarnięciem skarbu przez koncern. Jeśli tak się stało, na pewno nie jest w interesie firmy, by ta informacja wyszła na jaw – mówi Trejo. Archeolodzy jednak wierzą, że skarb spoczywa nadal na dnie Zatoki Meksykańskiej.

300 lat poszukiwań

Pierwszą ekipę poszukującą wraków z cennym ładunkiem wysłał gubernator hiszpański z Kuby jeszcze w tym samym roku, w którym zatonęły okręty. Wyprawa ta zakończyła się całkowitym fiaskiem. Kolejnym poszukiwaczem był Diego de Florencia, który w 1677 roku uzyskał pozwolenie Korony hiszpańskiej na wydobycie cennego ładunku oraz dział okrętowych. Jego starania również nie przyniosły rezultatu. Okręty zatonęły na głębokich wodach (około 50 m), a ówczesne metody ratunkowe nie pozwalały schodzić na więcej niż 20 m.

Następne wyprawy po skarb ruszyły dopiero po ponad 300 latach. Jednak im także nie udało się na razie odnaleźć zatopionych statków. W 1972 roku rząd Meksyku wprowadził prawo chroniące zabytki zarówno na ziemi, jak i pod wodą. Poszukiwacze skarbów, głównie ze Stanów Zjednoczonych, próbują otrzymać pozwolenie na eksploracje dna morskiego od 1979 roku, jednak archeolodzy podwodni z INAH stanowczo odmawiają. Zwracają się do nas najróżniejsze firmy, jak Offmex, Offtech czy Odyssey, z propozycją współpracy przy poszukiwaniu wraków. W zamian chcą od 25% do 75% złota lub srebra pochodzącego ze statków, na co nie możemy przystać – mówi dyrektor archeologii podwodnej INAH, Pilar Luna.

Pod koniec lat 80. firma Offmex otrzymała nawet pozwolenie od władz Meksyku, jednak w ostatniej chwili Luna zablokowała tę decyzję, by ratować zabytki. Jak zauważa, z każdym rokiem lobbing firm poszukujących skarbów jest agresywniejszy, co przy skłonności meksykańskich polityków do korupcji może przynieść niekorzystne decyzje.

Ostatnią propozycję „współpracy” przy poszukiwaniu statków Nuestra Señora del Juncal i Santa Teresa treasure hunters z amerykańskiej firmy Odyssey złożyli pod koniec 2006 roku. Poszukiwacze z tej firmy proponują współpracę z użyciem najnowocześniejszego, wartego miliony dolarów, sprzętu, jednak kieruje nimi wyłącznie chęć zysku. Nigdy nie zgodzimy się na współpracę z takich pobudek. Dla nas najważniejsze jest zachowanie dziedzictwa narodowego dla przyszłych pokoleń – deklaruje Luna. Bardzo cennym narzędziem do walki z poszukiwaczami skarbów jest prawo, które mówi, że dziedzictwo narodowe Meksyku nie jest na sprzedaż – dodaje.

Na obszarze wód terytorialnych Meksyku znajdują się cztery statki, o które nieustannie pytają poszukiwacze skarbów. Oprócz Nuestra Señora del Juncal i Santa Teresa, są to dwa okręty amerykańskie: Golden Gate, który zatonął w XIX wieku na wysokości plaży Manzanillo niedaleko miasta Colima, i City of San Francisco, z tego samego okresu, którego miejsce spoczynku nie jest znane. Oba były wyładowane złotem pochodzącym z okresu gorączki złota w USA.

Pomiar stanowisk.

Archeolodzy kontra poszukiwacze

Projekt „Flota 1630–1631”, który ma na celu zlokalizowanie i zabezpieczenie skarbu, wystartował w 1995 roku. Przez dwa lata odbywały się poszukiwania i analiza dokumentów pochodzących z archiwów Meksyku, Kuby i Hiszpanii. Miały one ułatwić ustalenie miejsca zatonięcia statków.

W roku 1997 prace przeniosły się z archiwów w teren – rejon Zatoki Meksykańskiej. Do tej pory, za pomocą magnetometru (przyrząd służący do pomiaru wielkości i kierunku pola magnetycznego, a także jego zmian) i sonaru (rodzaj echosondy jedno lub wielowiązkowej, dzięki której uzyskuje się obraz dna morskiego oraz spoczywających tam obiektów), przeczesano ponad 90 km² dna morskiego. Archeolodzy z INAH, zlokalizowali ponad 120 anomalii magnetycznych, z czego 24 zakwalifikowano jako prawdopodobne szczątki wraków pochodzących z okresu od XVI do XIX wieku.

Badania były prowadzone w okolicach Cuyo Arcas i na wysokości laguny de Terminos (północno-zachodni rejon półwyspu Jukatan). Ponieważ badacze przypuszczają, że nie są to miejsca, gdzie spoczęły Nuestra Señora del Juncal i Santa Teresa, poszukiwania przeniesiono w inne miejsce. Skupiono się na rejonie położonym bardziej na północny wschód od Campeche. Jednak z obawy przed poszukiwaczami lokalizacja jest trzymana w tajemnicy.

Pełni zapału archeolodzy każdego roku badaniom dna mogą poświęcić tylko dwa miesiące, ponieważ szalejące nad zatoką huragany nie pozwalają w innych okresach nurkować. Mimo ograniczonego czasu pracy i wyścigu z poszukiwaczami skarbów, żyją nadzieją, że któregoś dnia odniosą sukces.

Rafał Reichert

RAFAŁ REICHERT jest doktorantem Wydziału Historycznego na Narodowym Autonomicznym Uniwersytecie Meksyku (UNAM) i współpracownikiem Departamentu Archeologii Podwodnej w Narodowym Instytucie Antropologii i Historii (INAH) w Meksyku.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież