A+ A A-
  • Kategoria: Myśl i fantazja
  • Odsłony: 1529

Wojna rosyjsko-japońska była pierwszą w której obie strony zaczęły stosować okręty podwodne. Trzeba jednak z cała odpowiedzialnością powiedzieć, że mogła się nią stać już wojna amerykańsko-hiszpańska. Mogła, lecz się nie stała, mimo że doświadczenia z budową okrętów podwodnych były aktywnie prowadzone zarówno w Hiszpanii jak i Stanach Zjednoczonych.Co więcej w spisach flot obu państw z końca XIX wieku znajdowały się już nawet egzemplarze takich okrętów, to jednak w czasie konfliktu amerykańsko-hiszpańskiego nie wyszły one w morze. Jak na ironię losu, okręty nosiΠy nazwy swoich konstruktorów. Były to Holland i Peral i właśnie one będą przedmiotem poniższego artykułu.

 

Artykuł zamieszczony dzięki uprzejmości czasopisma Okręty Wojenne

John Philip Holland, który opracował konstrukcję pierwszego przyjętego na uzbrojenie w Stanach Zjednoczonych okrętu podwodnego, urodził się w Irlandii. Już jako młodzieniec rozpoczął prace nad projektami przyszłego okrętu, który zamierzał wykorzystać w walce z Anglią o niezawisłość Irlandii. Po niepowodzeniach kilku swoich pomysłów w roku 1873 musiał wyjechać do USA. Tam już w 1875 przedstawił pod osąd komisji ekspertów amerykańskiej floty swój pierwszy projekt. Jednostka Hollanda została uznana za prymitywną i konstruktorowi zalecono jej zmodernizowanie.


Holland
w czasie pierwszego rejsu. fot. zbiory Patrick M. MacSherry.

W końcu lat osiemdziesiątych XIX wieku władze amerykańskie, uważnie obserwujące rozwój budownictwa pierwszych jednostek podwodnych w Europie, doszły do wniosku, że trzeba stworzyć własna flotę podwodną. W dniu 3 marca 1887 roku został ogłoszony konkurs na najlepszy „podwodny torpedowiec” dla amerykańskiej floty. Zgodnie z jego warunkami przyszły okręt podwodny nie powinien przekraczać wyporności 200 t, w położeniu nawodnym rozwijać prędkość do 15 węzłów, zaś podwodną nie niższą niż 8 węzłów przez okres 2 godzin przy zanurzeniu na głębokość do 45 m.

W charakterze uzbrojenia władze Stanów Zjednoczonych chciały widzieć minę, którą można byłoby „wypuszczać ze znacznym prawdopodobieństwem trafienia we wszystkie miejsca podwodnej części znajdującego się w ruchu okrętu... a której siła niszcząca odpowiadałaby 100 funtom piroksyliny”. Wszystko to było reperkusją pozytywnych prób z działem dynamitowym, którego idea była nad wyraz popularna w owym czasie. Zbudowano specjalny dynamitowy krążownik Vesuvius z trzema działami kal. 381 mm, na uzbrojenie obrony nadbrzeżnej wprowadzono dynamitowe działo kal. 381 mm, a także wprowadzono polowe działo tego rodzaju kal. 64 mm systemu Sims-Dudley. W kolejności oczekiwały okręty podwodne i tak też się stało.

W konkursie zwyciężyła konstrukcja Hollanda i w 1895 roku marynarka wojenna zawarła kontrakt na budowę okrętu noszącego nazwę Plunger, którą wodowano 17 maja 1897. Po przeprowadzeniu wszechstronnych badań okazało się, że okręt nie spełnia wymogów Departamentu Marynarki, który odmówił odbioru jednostki. W zamian Holland zaproponował nową konstrukcję zmodernizowanego Plungera. Wkrótce przystąpiono do budowy okrętu za fundusze wynalazcy w stoczni Crescent w Elizabeth (stan New Jersey). W końcu 1899 jednostka opuściła pochylnię.

Okręt podwodny zaprojektowano i budowano jako jednostkę eksperymentalną. Kadłub dzielił się na 3 przedziały. W rufowym znajdował się silnik benzynowy Otto o mocy 45 KM, który pozwalał na rozwijanie prędkości nawodnej 8 węzłów. Holland ostatecznie zrezygnował z maszyny parowej zastosowanej w pierwszym Plunger, co pozwoliło także odstąpić od komina, dzięki czemu zdecydowanie uproszczono konstrukcję kiosku. W położeniu podwodnym (ściślej mówiąc nurkującym) okręt mógł na silnikach elektrycznych przejść 40 Mm z prędkością 5 węzłów. W porównaniu z założeniami technicznymi parametru okrętu Hollanda były niższe, to jednak w odróżnieniu od Plunger, nowa jednostka gwarantowała ich osiągnięcie.

W rufowym i centralnym przedziale znajdowały się również zbiorniki balastowe. Pozwalały one na utrzymywanie zerowej lub lekko dodatniej pływalności, więc do kierowania głębokością zanurzenia wykorzystywano także ster poziomy. Okręt mógł zanurzać się na głębokość do 20-25 m (75 stóp). Dla sterowania stosowano ster pionowy.

W centralnym przedziale mieściły się urządzenia i mechanizmy do kierowania jednostką, a także bateria akumulatorów do pływania podwodnego.

Choć w literaturze spotyka się informację, że okręt posiadał peryskop, to jednak wszystko wskazuje, iż go nie było, a bojową obserwację prowadzono przez specjalne otwory w kiosku jednostki. Powodowało to, że aby skorzystać z otworów trzeba było wypływać bliżej powierzchni, co okręt podwodny musiał robić raz na kilka minut, w tym czasie dowódca winien zorientować się w położeniu przed następnym zanurzeniem.

W dziobowym przedziale znajdowała się wyrzutnia torpedowa i działo dynamitowe. Zapas powietrza niezbędny do oddychania dla załogi znajdował się w butli pod ciśnieniem 180 atm. Butla ładowana była przy użyciu sprężarki. Podobna butla wprowadzała w ruch ważący 62 kg pocisk działa dynamitowego kal. 203 mm, który zawierał ładunek 45 kg dynamitu. Lufa działa była zamontowana na sztywno w kadłubie pod kątem 45°. Całość konstrukcji przypominała działo kal. 381 mm zamontowane na krążowniku Vesuvius, z tą jedynie różnicą, że było jednostrzałowe. Długość lufy zmniejszono do zaledwie 17 kalibrów, przez donośność pocisku sięgała około 1 Mm.

Do chwili wodowania okrętu podwodnego znany już był brak możliwości rozwojowych artylerii dynamitowej, dlatego też nie całkiem zrozumiałe jest zastosowanie działa kal. 203 mm. Zdaniem autora najbardziej prawdopodobna przyczyna zamontowania takiego anachronizmu jest następująca. Bankrutująca firma „Pneumatic Dynamite Gun Company” zaproponowała za swoje działo taką cenę, której Holland nie mógł odrzucić. Bardzo prawdopodobne, że przyczyną była banalna łapówka. Tymczasem rząd Stanów Zjednoczonych, kupując okręt, nabył także i całkiem niepotrzebne nikomu działo.

Teoretycznie zastosowanie takiego działa na okręcie podwodnym było całkiem logiczne. Jednostka podchodziła w położeniu podwodnym do bazy przeciwnika, wynurzała się, oddawała strzał, poczym chowała się w zbawczej głębinie. Obawy, które towarzyszyły dowódcy Vesuvius w czasie przejścia do Santiago, że Hiszpanie mogą go zatopić, gdy będzie całkowicie bezbronny, w tym przypadku były wykluczone. Zatem działo w czasie służby jednostki było tylko zbędnym balastem. Autorowi nie udało się odnaleźć jakichkolwiek dowodów na to, że w czasie służby okrętu podwodnego kiedykolwiek strzelano z działa dynamitowego.

John. P. Holland (1842-1914) w kiosku swego okrętu podwodnego fot. zbiory Patrick M. MacSherry.

Okręt SS1 Holland w suchym doku. fot. zbiory Patrick M. MacSherry.

Cały szereg źródeł wskazuje, że na okręcie zamontowane były 2 takie działa, lecz ja w to nie wierzę. W rufowym przedziale znajdowała się tak zwane „działo torpedowe”, które swoją konstrukcją przypominało raczej harpun, służący do przebijania dna jednostek pod którymi przepływał okręt podwodny. Głównym uzbrojeniem jednostki było pojedyncze działo kal. 203 mm konstrukcji Żalińskiego. Druga „rura” w przedziale dziobowym to 18 calowa (457 mm) wyrzutnia torpedowa dla torped Whitehead. Warto zauważyć, że dla wyrównania pływalności w momencie wystrzału, Holland opracował specjalne urządzenie równoważące masę torpedy przyjęciem wody zaburtowej do specjalnego zbiornika.

Z powodu niskiej burty, której wysokość wynosiła zaledwie 460 mm, jednostka mogła wychodzić w morze jedynie przy bardzo spokojnej pogodzie.

Po wodowaniu okręt poddano wszechstronnym próbom i w końcu uznano za nadający się do służby w amerykańskiej flocie. W dniu 11 kwietnia 1900 roku Departament Marynarki wykupił okręt podwodny od wynalazcy. Mało tego, u Hollanda zamówiono jeszcze 6 podobnych jednostek, tyle tylko, że już bez działa dynamitowego.


1901 rok, grupa kadetów ogląda Hollanda. fot. zbiory Patrick M. MacSherry

W dniu 12 października 1900 roku w Newport (stan Rhode Island) okręt otrzymał nazwę Holland na część swego konstruktora i został obsadzony załogą. Pierwszym dowódcą okrętu został lt (kpt.) Harry G. Caldwell. Później jednostka otrzymała standardowe oznaczenie wszystkich amerykańskich podwodników - numer SS-1 (okręt podwodny Nr 1).

16 października holownik Leyden przeprowadził okręt z Newport do Annapolis, gdzie był wykorzystywany do szkolenia kadetów Akademii Marynarki Wojennej, a także przygotowaniu oficerów floty USA do służby na budowanych już w znacznej liczbie jednostkach tej klasy. Przy okazji Holland poddawany był kolejnym próbom w celu uzyskania doświadczenia w eksploatacji jednostki bojowej nowej klasy. W dniach między 8 a 10 stycznia 1901 okręt pokonał o własnych siłach w położeniu nawodnym trasę o długości 166 mil z Annapolis do Norfolk, dając nieocenioną wiedzę w zakresie pracy silnika benzynowego w tak długim okresie czasu.


Uroczystość wodowania okrętu podwodnego Perala. fot. zbiory Patrick M. MacSherry.

Za wyjątkiem okresu od 15 czerwca do 1 października 1901 roku, gdy Holland zajmował się szkoleniem kadetów Stacji Torpedowej Marynarki wojennej w Newport, jednostka pozostawała praktycznie unieruchomiona jako szkolny okręt podwodny w Annapolis, nie wychodząc w morze.

W dniu 17 lipca 1905 roku Holland został odholowany do Norfolk, gdzie zakończył swoją karierę. 21 listopada okręt został skreślony ze stanu floty. 18 czerwca 1913 kadłub okrętu został sprzedany w Filadelfii na złom firmie „Hitner and Sons”. Warto przy tym zauważyć, że kupujący zażądał od władz sumy 5 000 dolarów w charakterze gwarancji, że okręt podwodny zostanie rzeczywiście rozebrany, a nie sprzedany państwom trzecim.

* * *

W październiku 1887 roku w stoczni Carracs w pobliżu Kadyksu, położono stępkę pod budowę okrętu podwodnego hiszpańskiego oponenta Hollanda — lejtnanta don Isaaka Peral-y-Cabalero. Jednostkę szczęśliwie wodowano 8 września 1888 roku.


Isaak Peral-y-Cabalero. fot. zbiory Patrick M. MacSherry.

Okręt Perala w kształcie cygara bardzo przypominał torpedę Whiteheada. Dwie śruby napędzane były przez silniki elektryczne zasilane przez baterie akumulatorów. Innych silników na pokładzie nie było. Pełne naładowanie wszystkich 613 pokładowych akumulatorów wymagało kilku dni. Początkowo sądzono, że tak długi czas ładowania potrzebny był tylko w przypadku pierwszego ładowania, jednak szybko okazało się, że to „normalny” proces. Dla pracy silników elektrycznych baterie wymagały nie mniej niż 18 godzinnego ładowania.

Każdy wał napędowy poruszany był przez silnik elektryczny o mocy 30 KM, zasilany przez 125 akumulatorów. Do utrzymania założonej głębokości, poza rufowymi sterami poziomymi, służyły również dwie poziome śruby, umieszczone w specjalnych studzienkach na dziobie i rufie okrętu. Śruby te posiadały jako własny napęd silniki elektryczne o mocy po 5 KM. Do ich zasilania wydzielono kolejne 100 akumulatorów. Silniki te napędzały również pompy, co wymagało dalszych akumulatorów. W końcu pozostałe akumulatory zasilały silny podwodny reflektor i inne urządzenia pomocnicze.

Projektowaną prędkość okrętu określono na 11 węzłów w położeniu nawodnym i 10,5 pod wodą, jednak Peral nie zdołał osiągnąć tych parametrów.

Uzbrojenie jednostki stanowiła dziobowa wyrzutnia torpedowa do strzelań torpedami typu Schwarzkopf. Załogę stanowiło 6 ludzi, w tym dowódca, 3 oficerów lejtnantów, maszynista i 1 podoficer. W publikacjach tego okresu podawano, że załoga mogła przebywać pod wodą do 2 dób.

Jednostka również nie posiadała peryskopu, zatem obserwacja bojowa prowadzona była przez iluminatory w kiosku. Przewidywano, że właśnie w takim położeniu, gdy nad powierzchnią lustra wody będzie wystawała ledwie dziesiąta część kiosku, okręt będzie przeprowadzał ataki.

Pierwsze próbne zanurzenia przeprowadzone zostały w doku Admiralicji w Kadyksie. Okręt z powodzeniem za i wynurzał się, tym samym udało się zdobyć pewne doświadczenie przebywania w głębinach.

Pierwsze próby na morzu przeprowadzono w dniu 6 marca 1889 roku w Zatoce Kadyks. W zanurzeniu Peral pokonał niewielki dystans z prędkością 6 węzłów, lecz zmuszony był do zatrzymania się z powodu awarii lewego silnika. Awaria okazała się niegroźna i do końca roku okręt zdołał jeszcze przeprowadzić szereg prób.

Pocztówka z tego okresu. Próby okrętu podwodnego w doku arsenału Carracs. Pocztówka ze zbiorów Alejandro A. Alamillo.

Najbardziej interesujące były próby przeprowadzone 2 grudnia. Okręt poruszał się przez trzy godziny, w tym około dwóch w położeniu bojowym, a 40 minut w położeniu podwodnym. W czasie prób nad powierzchnią wody wystawał jedynie maszt z flagą, co umożliwiało wizualną kontrolę z góry nad ruchami jednostki. W czasie 40 minut w zanurzeniu okręt pokonał dystans 4 Mm. Całość prób w położeniu nawodnym i podwodnym trwała 7 godzin, a w ich czasie okręt przeszedł 22 Mm. Próby te pozwoliły określić, że okręt może bezpiecznie wychodzić w morze na 6-7 godzin. Jeden ze świadków prób opisywał je następująco: „Przed walką okręt zanurza się na głębokość 7,5 stopy i wtedy iluminatory kiosku znajdują się dokładnie nad lustrem wody W tym położeniu dowódca może łatwo odnaleźć jednostkę, którą zamierza zaatakować. W odpowiedniej chwili dowódca szybko zanurza okręt, tak że z wody wystaje tylko górna część kiosku. Wtedy okręt będzie zanurzony na 11 stóp, to ostatnie położenie przed atakiem, choć jednostka ma możliwość całkowicie skryć się pod wodą”.


Pocztówka z tego okresu. W górnej części załogi statków w Zatoce Kadyks obserwują próby okrętu w położeniu podwodnym. W dolnej części tryumfalny powrót okrętu podwodnego do Kadyksu po zakończeniu prób. Pocztówka ze zbiorów Alejandro A. Alamillo.

Okręt w Kadyksie, prawdopodobnie około 1890 roku. fot. zbiory Alejandro A. Alamillo.

W dniu 27 sierpnia 1889 roku przeprowadzono próbne strzelanie torpedowe. Wszystkie 3 wystrzelone torpedy trafiły z odległości 500 m w stojący na kotwicy cel.

Różnorodne próby ciągnęły się w Kadyksie, a później w Kartagenie do maja-lipca 1890 roku. Warto zaznaczyć, że wszystkie one, sądząc po informacjach prasowych, zakończyły się powodzeniem, tym nie mniej jednak komisja ekspertów oceniła jednostkę zdecydowanie krytycznie.

Dziobowa część kadłuba Peral w trakcie transportu po renowacji. fot. zbiory Alejandro A. Alamillo.

Po licznych debatach wydano ostatecznie opinię, że „wynalazek lejtnanta Perala w swej istocie nie przedstawia żadnej nowości, a okręt podwodny nie spełnia obietnic konstruktora... tym samym kwestia pływania podwodnego, na ile dotyczy ono obrony wybrzeża, nie wyszła poza fazę prób” Tym nie mniej jednak komisja odniosła się pozytywnie do samej idei Perala, któremu pozwolono zbudować drugi, większy okręt podwodny. Nowa, 120 tonowa jednostka, nie wyszła jednak poza fazę rysunków, a po śmierci konstruktora w 1895 roku, wszystkie prace przerwano.

Peral przeżył znacznie swego konstruktora. W dniu 7 czerwca 1890 jednostka została oficjalnie włączona w skład hiszpańskiej floty, a jej pierwszym dowódcą został właśnie sam Peral, który do tego czasu otrzymał stopień starszego lejtnanta.

W dniu 23 czerwca 1890 roku przeprowadzono ostatnie próby. Okręt podwodny przeprowadził w zanurzeniu dzienny i nocny atak na krążownik Colon. Oba ataki były skuteczne, a o okręcie na długie lata spokojnie zapomniano. Jednostka znajdowała się „w linii” do 1906 roku, stopniowo niszczejąc aż do mementu gdy została ustawiona w charakterze pomnika w Kartagenie.

Później, jeden z działaczy morskich analizując środki zastosowane przez rząd hiszpański w toku przygotowań do wojny ze Stanami Zjednoczonymi z goryczą zauważył: „Gdyby Hiszpanie posiadali wówczas 40-50 okrętów podwodnych Perala, przebieg wojny mógłby być zupełnie inny”.

Nikolaj W. Mitiuckow

Tłumaczenie z języka rosyjskiego Maciej S. Sobański

Bibliografia:

Aguiler. A., Buques de la Armada Espanola. Cronicas y Datos del 1885 al. Presente, Madrit Editorial Naval. 1969.

Alden J. D., American steel Navy, Annapolis, Naval Institute Press 1972.

Conwa’s All the World’s Fighting Ships, London, Conway Maritime Press, 1985.

Holland// Dictionary of American Naval Fighting Ships Vol. III, Washington, Naval Department 1968.

Ledo Calabiug J., Buques de vapor de la Armada Espanola, Madrit Agualarga editores 1997.

Syrica W., Udar uzpod wody. Podwodnoje korablestrojenije bo wtoroj połowinie XIX wieka za rubieżom, „Fłotmaster” 1999 nr 1, 2000 nr 1.

Wojennyje fłoty i morskaja sprawocznaja kniżka na 1897 g., pod red. JIW wiel. Kniazia Aleksieja Michajłowicza, 1897.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież