A+ A A-
  • Kategoria: II WŚ
  • Odsłony: 2038

Gwałtowny charakter miała zima 1942-43 roku. Sztormy szalejące na Atlantyku Północnym paraliżowały działalność U-Bootów, dzięki czemu straty sprzymierzonych w tym rejonie wyraźnie spadły. Luty 1943 roku był dla żeglugi alianckiej znów bardzo ciężkim miesiącem. Przede wszystkim straty na Północnym Atlantyku osiągnęły niepokojąco wysoki poziom, nie notowany w poprzednich miesiącach.

Łączne straty spowodowane przez nieprzyjacielskie OP w lutym wyniosły 63 statki. Zbliżały się jednak jeszcze cięższe dla sprzymierzeńców chwile. Był to okres szczytu powodzenia U-Bootów; nigdy przedtem Niemcy nie byli tak bliscy osiągnięcia swego celu. W marcu sprzymierzeni stracili na Atlantyku i wodach arktycznych 567.401 BRT, zaś łączne straty zadane przez OP wyniosły 108 statków (627.377 BRT). Jednak nie tyle same cyfry, co fakt, że niemal 70% tych strat poniesiono w silnie ubezpieczonych konwojach, wywoływał najwięcej obaw. Postanowiono jeszcze bardziej wzmocnić bezpośrednią eskortę konwojów i przejść do ofensywy przeciw U-Bootom, rzucając do walki nowo zbudowane 3 lotniskowce eskortowe oraz pięć grup wsparcia złożonych z szybkich fregat i niszczycieli, wypożyczonych w tym celu z Home Fleet. Ponadto z innych teatrów wojny przerzucono do baz atlantyckich samolotów dalekiego zasięgu, niemal podwajając ich liczbę. W następnych trzech tygodniach przeszło przez czarną lukę atlantycką jedenaście konwojów, nie tracąc żadnego statku. Stosowana przez sprzymierzonych taktyka szybkich natarć obronnych w pobliżu silnie eskortowanego przez okręty i lotnictwo konwoju przyniosła pożądane wyniki. Wielkie zgrupowania U-Bootów, zwane wilczymi stadami, operujące na oślep, bo pozbawione radaru, musiały ustąpić z pola walki pokonane. 23 maja działalność U-Bootów na Północnym Atlantyku ustała raptownie. Donitz, straciwszy od początku maja 33 okręty, musiał uznać przewagę sił eskorty. Motywując ten krok, adm. Donitz oświadczył, że jest on konieczny dla uniknięcia zbędnych strat; zawieszenie działań U-Bootów miały trwać tylko do czasu opracowania nowych metod walki i wyposażenia w nową broń. Nadzieje na wznowienie walki opierał Donitz na produkcji U-Bootów typów XXI i XXIII, o dużej prędkości podwodnej osiągniętej dzięki silniejszym bateriom. Rozkaz o rozpoczęciu budowy okrętów wspomnianych typów podpisał adm. Donitz w czerwcu.

Naczelny dowódca Kriegsmarine Karl Dönitz

Istniejące U-Booty wyposażono w nowe urządzenia i wyekwipowano w nową broń. Już uprzednio, aby uchronić U-Booty od ataków nocnych, zaopatrzono je w odbiorniki ostrzegawcze, odbierające fale brytyjskiego radaru lotniczego o długości 1,5 m., które ostrzegały o zbliżaniu się samolotu. W odpowiedzi sprzymierzeni wprowadzili na początku 1943 roku nowy typ radaru lotniczego o długości fali 10 cm, których nie wykrywały odbiorniki ostrzegawcze U-Bootów. Było to w tamtych czasach ogromną sensacją, nad którą pracowało 15 tysięcy specjalistów. Wprowadzony nowy, rewelacyjny przyrząd - magnetron, umożliwiał wytwarzanie drgań o wielkiej częstotliwości i bardzo dużej mocy, a więc wysyłanie bardzo krótkich fal. Dzięki temu przyrządowi Anglicy i Amerykanie znacznie prześcignęli Niemców w dziedzinie techniki radarowej i przewagę tę utrzymali już do końca wojny (w 1944 r. alianckie okręty wyposażono w radar 3 centymetrowy). Aby podnieść obronność U-Bootów, Niemcy wzmocnili kadłuby, co pozwalało na zanurzenie się do głębokości 200 m., a tym samym osłabiało efekt wybuchu bomb głębinowych wybuchających na mniejszej głębokości i utrudniało wykrywanie OP za pomocą asdicu. Szereg U-bootów wyposażono także w urządzenia wprowadzające w błąd operatorów radaru na samolotach i operatorów asdicu na okrętach nieprzyjacielskich, tzw. miotacze pigułek (niem. Pillenwerfer) wytwarzające gazową chmurę mającą zakłócać działanie hydrolokatorów oraz radionamierniki "R 600" ostrzegające okręty podwodne przed czynnymi w pobliżu stacjami radarowymi. W odpowiedzi alianci przeszli na radiolokatory pracujące na falach o mniejszej długości. Znacznie bardziej przydatne były radionamierniki brytyjskie "Huff-Duff". Na podstawie przechwytywanych meldunków radiowych, wysyłanych przez U-Booty do kwatery głównej broni podwodnej, precyzyjnie można było określić ich położenie w dowolnym miejscu Atlantyku.

Urządzenie FH4 "Huff-Duff". Można je obejrzeć na okręcie muzeum HMS Belfast.

Osiągnięcia techników niemieckich przyszły jednak za późno i niewiele mogły już pomóc. Zresztą większość ulepszeń niemieckich była tylko półśrodkami, nie mogącymi zasadniczo zmienić przebiegu walki. W następnym okresie wojny niemiecka flota podwodna nigdy już nie osiągnęła sił potrzebnych do podjęcia rozstrzygającej ofensywy. Sprzymierzeni uzyskali taką przewagę i dysponowali takimi środkami technicznymi, które gwarantowały odparcie niemieckich natarć na jakimkolwiek akwenie. Późniejsze wynalazki zastosowane podczas obrony fortecy europejskiej po inwazji Normandii przyniosły tylko ograniczone sukcesy taktyczne.

Niemiecka flota podwodna poniosła straty przede wszystkim na morzu. Naloty brytyjskiego lotnictwa bombowego na bazy U-Bootów we Francji północnej oraz na stocznie niemieckie, w których budowano okręty podwodne, nie przyniosły rezultatów.

W okresie 5 miesięcy 1943 roku (styczeń-maj) 3568 samolotów zrzuciło na bazy U-Bootów 5248 t bomb i 3704 t bomb zapalających, tracąc przy tym 98 samolotów. Żadna z tych bomb nie przebiła nawet dachu bunkrów, w których chroniły się U-Booty. W tym samym okresie bombardowano również niemieckie stocznie budujące okręty podwodne. Skutki bombardowania stocznie w Hamburgu, Wilhelmshaven, Vegesack, Flensburg i Lubece były znikome. Nie ucierpiały wielce ani hale produkcyjne, ani pochylnie, ani też znajdujące się w budowie U-Booty.

Zmagania na froncie wschodnim wywarły również wpływ na przebieg bitwy o Atlantyk. Dowództwo marynarki niemieckiej, mając oprócz frontu atlantyckiego przeciwnika na morzach Europy Wschodniej, musiało rozdzielić swój wysiłek. Operacje przeciw marynarce radzieckiej wymagały użycia znacznych sił morskich we wszystkich klasach okrętów. Dowiodło tego przerzucenie w lutym 1942 roku z Brestu do baz morskich pancerników niemieckich do obrony Norwegii oraz do walki przeciw żegludze arktycznej. Równocześnie skierowanie wszystkich sił lotnictwa niemieckiego na front wschodni zmniejszyło niemiecki potencjał lotniczy na Atlantyku. Zabrakło samolotów dalekiego rozpoznania i do ataków na konwoje we wschodnim Atlantyku.

Trwające od czterech lat zmagania atlantyckie były również wyścigiem przeciwników w dziedzinie produkcji. Czy alianci zdołają wyprodukować więcej statków, aniżeli Niemcy ich topią? Czy niemiecki przemysł stoczniowy pokryje straty powstałe w szeregach U-Bootów? Trwał także wyścig myśli technicznej, który miał przynieść najlepsze rozwiązanie nowych środków walki. Zanim nastąpił zwrot w wojnie podwodnej, straty żeglugi alianckiej przekraczały ustawicznie tonaż uzyskiwany z budowy i z innych źródeł. Dopiero w 1943 roku uzyskiwany tonaż nie tylko osiągnął liczbę tonażu dotychczas straconego, lecz nawet ją przekroczył.

Stocznie niemieckie wypuszczały w 1943 roku 61-78 nowych U-Bootów co kwartał. Ogółem w latach 1942-1943 ukończono 517 okrętów podwodnych i mimo wysokich strat U-Bootów wciąż przybywało. Wyprodukowanie w grudniu 1943 r. 30 okrętów podwodnych stanowiło swego rodzaju rekord i dopiero począwszy od czerwca 1944 r. zaczęto oddawać do użytku 30, a nawet 35 okrętów podwodnych miesięcznie. Przemysł niemiecki był jednak nastawiony głównie na masową produkcję niewielu typów okrętów podwodnych, opracowywanych od długiego szeregu lat. Natomiast nowe typy U-Bootów, które mogłyby przechylić na Atlantyku szalę zwycięstwa na stronę Niemiec, pojawiły się zbyt późno bądź taż nie doczekały się seryjnej produkcji (okręty z napędem Waltera). Niemcy również przegrywali wyścig techniczny dlatego, że ich inżynierowie ulegali w tym współzawodnictwie wynalazcom i konstruktorom sprzymierzonych, jak i dlatego, że dowództwo niemieckie wynalazków technicznych i ulepszonych broni nie potrafiło należycie wykorzystać. Wprowadzono je do linii przedwcześnie i w zbyt małych ilościach, aby zaskoczenie mogło dać pełny efekt.

Statek SS Joseph M. Terrell typu "Liberty" zbudowany w stoczni JA Jones, Brunswick w Georgii w Stanach Zjednoczonych.  / Zdjęcie: ww2db.com

Na Atlantyku sprzymierzeni z każdym miesiącem rośli w siły. Stocznie brytyjskie i amerykańskie dostarczały coraz więcej tan niezbędnych lekkich jednostek nawodnych, jak niszczyciele i eskortowce różnych typów i odmian; rozrastało się też nieprzerwanie lotnictwo przeznaczone do wykrywania i zwalczania okrętów podwodnych.

Pod wpływem potrzeb wojennych wyraźnie zmieniła się struktura brytyjskiej floty wojennej. Wykazuje to poniższe zestawienie:

  3 IX 1939 1 X 1943
Pancerniki 15 15
Lotniskowce 6 6
Lotniskowce eskortowe - 25
Krążowniki 63 62
Niszczyciele i niszczyciele eskortowe 191 288
Eskortowce wszystkich typów (fregaty, korwety itp.) 43 325

Zarówno nowo budowane okręty i samoloty, jak i wcześniej ukończone jednostki, pełniące służbę we flotach alianckich, otrzymywały coraz nowsze i lepsze uzbrojenie i wyposażenie. Latem 1943 roku wprowadzono nowy model bomby głębinowej "Mark 9", pozwalający na szybkie zanurzenie do głębokości 200m., na którą schodziły nowo budowane niemieckie okręty podwodne. Ulepszono też "hedgehog" (jeż). Niewielkie bomby wyrzucano z wyrzutni salwami do przodu przed atakujący eskortowiec, co pozwala na atakowanie niemieckich okrętów podwodnych, zanim utracono z nimi kontakt hydroakustyczny, dzięki czemu szansę trafienia były znacznie większe. Przygotowywano również moździerz - "squid". Prawdziwym postrachem U-bootów miały stać się także niekierowane pociski rakietowe, w które uzbrajano samoloty pokładowe: trafiony nimi delikatny kadłub okrętu podwodnego ulegał zniszczeniu. 

Wodowanie statku typu "liberty" budowanego w stoczni JA Jones, Brunswick w Georgii w Stanach Zjednoczonych. Rok 1944. /Zdjęcie: ww2db.com

Alianci starali się o maksymalne ograniczenie swobody poruszania się okrętów podwodnych. Niemcy musieli skupiać się na wdrażaniu wynalazków zapewniających im największą operatywność. Celowi temu służyć miały tzw. chrapy (inaczej maszyny powietrzne Diesla) czyli rury odprowadzające na powierzchnię spaliny wytwarzane podczas pracy motorów benzynowych i pobierające konieczne do ich pracy powietrze. Pozwalały one na bardzo długie pływanie na głębokości peryskopowej i zmniejszały szansę wykrycia przez radar. Środkiem maskującym obecność U-bootów przed radiolokatorami miała być "Alberich" - warstwa kauczuku, którą powlekano kiosk i chrapy. Niemcy stosowali również nowe zaczepne środki walki. Były nimi torpedy posuwające się zmiennymi kursami, dzięki czemu wzrastała szansa trafienia, szczególnie gdy atakowano zespół jednostek posuwających się w kolumnach (a więc konwój). Równie niebezpieczne były torpedy akustyczne T-5, nazywane poetycznie mysikrólikami, kierujące się hałasem wytwarzanym przez śruby okrętowe. Torped T-5 użyto po raz pierwszy we wrześniu 1943 r. podczas ataku na konwoje ON-202 i ONS-18. Równie istotne jak osiągnięta w roku 1943 przewaga techniczna, było przestawienie na tory wojenne potężnego przemysłu Stanów Zjednoczonych. Statki montowano z gotowych sekcji dostarczanych z głębi kraju. Masowa, taśmowa produkcja pozwalała na najbardziej racjonalne wykorzystanie pochylni stoczniowych. Najliczniej dla uzupełnienia strat tonażu transportowym budowano stosunkowo duże i powolne statki typu "Liberty" wzorowane na brytyjskich jednostkach "Empire". W Kanadzie powstawały podobne transportowce typu "Park". Ich produkcja a także seryjna budowa znacznie solidniejszych i szybszych statków typu "Victory" oraz zbiornikowców typu "T2" i "T3" pozwoliła już w lipcu 1943 r. na wyrównanie ubytków we flocie handlowej, od początku wojny.  

Seryjna produkcja statków typu "Victory", budowanych w Wilmington California Shipbuilding Corporation. Fotografia wykonana między 14 a 26 kwietnia 1944 roku. / Zdjęcie: ww2db.com

W 1943 roku udoskonalono także sonar, stanowiący wyposażenie amerykańskich okrętów, oraz dostarczono pierwsze hydrofony holowane przez samoloty, służące do wykrywania okrętów podwodnych oraz wyposażono samoloty w bomby głębinowe. Liczniejsze i lepiej uzbrojone siły eskorty nawodnej i powietrznej podniosły bezpieczeństwo konwojów.

Wprowadzenie do operacji lotniskowców eskortowych zmniejszyło wydatnie "black pit", ową złowrogą, nie kontrolowaną lukę na środkowym Atlantyku, leżącą poza zasięgiem patroli lotniczych gdzie U-Booty bezkarnie grasowały w październiku 1943 roku po założeniu bazy brytyjskiej na Faialu, jednej z Wysp Archipelagu Azorskiego - na podstawie porozumienia zawartego 18 sierpnia 1943 roku między rządami Portugalii i Wielkiej Brytanii. Całkowita likwidacja "black pit" nastąpiła dopiero w 1944 roku gdy na wyspach Terceirze i Santa Maria (na południe od Azorów) powstały bazy amerykańskie, z których startowały samoloty dalekiego zasięgu. Konwoje coraz częściej na całej swojej trasie miały osłonę powietrzną - na przełomie lat 1943/44 zjawisko to stało się niemal regułą.

W takim to układzie sił toczył się kolejny rok bitwy atlantyckiej, zakończony ciężką klęską niemieckich okrętów podwodnych.

Po majowej klęsce Donitz wycofał większość U-Bootów z północnego Atlantyku. U-Booty przeniesione zostały do innych rejonów operacyjnych - na zachód i południowy zachód od Azorów. Tu działające w grupach okręty niemieckie natknęły się na amerykańskie grupy poszukująco - uderzeniowe utworzone z niszczycieli i lotniskowców eskortowych.

Ofensywa na środkowym i południowym Atlantyku przyniosła U-Bootom dość umiarkowane sukcesy. Lipiec był ostatnim miesiącem, w którym straty żeglugi sprzymierzonych na Atlantyku przekroczyły 100 tys. BRT.

W sierpniu straty żeglugi były nieznaczne. Na Południowym Atlantyku zatopiono tylko 2 statki. Niemcy po stracie szeregu podwodnych jednostek zaopatrujących bojowe U-Booty przegrupowali swoje siły, wycofując okręty podwodne z zachodniej części Oceanu Atlantyckiego.

Te zaskakujące sukcesy lotnictwa wzbudziły w sztabie niemieckim żywy niepokój. Dowództwo Kriegsmarine wstrzymało grupowe wyjścia okrętów podwodnych z atlantyckich baz francuskich, a z początkiem sierpnia całkowicie zawiesiło wyjścia z baz na Zatoce Biskajskiej. Po wznowieniu wyjść kierowano je wzdłuż brzegów hiszpańskich, gdzie nie groziło im wykrycie przez samoloty wyposażone w radar.

Odbiornik "Metox" (Fu MB 1). / Zdjęcie: uboataces.com

Donitz początkowo nie potrafił odgadnąć źródeł sukcesów ataków lotniczych, wykonywanych przy złej widoczności, we mgle i w nocy. W końcu sierpnia zrodziło się w jego sztabie podejrzenie, że obecność U-Bootów zdradzał samolotom sprzymierzonych odbiornik "Metox" zainstalowany na niemieckich okrętów podwodnych a służący do namierzania fal nieprzyjacielskiego radaru. Donitz polecił zastąpić "Metox" odbiornikami nowego typu. W rzeczywistości lotnictwo sprzymierzonych zawdzięczało swój sukces radarowi pracującemu na fali 10-centymetrowej.

Dwa miesiące - wrzesień i październik - przyniosły Niemcom same niepowodzenia. Okres łatwych łowów skończył się dla U-Bootów bezpowrotnie. "Wilcze stada" tak straszne od zimy 1941 roku, poniosły wreszcie definitywną klęskę jesienią 1943 roku. Adm. Donitz zaniechał wtedy akcji w większych zespołach; niemieckie okręty podwodne zaczęły działać przeważnie w niewielkich grupach, złożonych z 2-3 okrętów.

Nieprzerwane pasmo porażek wpływało ujemnie na morale załóg U-Bootów. Nierzadkie były wypadki uchylania się od ataku. Zdarzały się fakty wysyłania przez dowódców U-Bootów kłamliwych meldunków dla wytłumaczenia swej bezczynności. Niechętnie ryzykowano walkę z eskortą konwojów, ataki zaś na statki płynące bez eskorty musiały należeć w tym czasie do wyjątkowych okazji.

Żmudne patrolowanie dzień po dniu rozległych wód Atlantyku przez samoloty startujące z lotnisk lądowych oraz zastosowanie lotnictwa lądowego w kooperacji z lotniskowcami i eskorty do bezpośredniej obrony konwojów załamało ofensywę niemiecką. W nowych warunkach, szczególnie po budowie lotnisk na Azorach, Donitz musiał porzucić myśl dalszym operowaniu grup U-Bootów, tzw. "wilczych stad". Sytuację określił sam najlepiej, pisząc w swych pamiętnikach, iż w tej kampanii głównym zadaniem stało się nie osiąganie zwycięstw przez U-Booty, lecz ich przetrwanie.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież