A+ A A-
  • Kategoria: II WŚ
  • Odsłony: 4613

 

Jednak dzień wcześniej ten statek przetrwał brytyjski nocny nalot na port, rozpoczęty 20 minut po północy z 10 na 11 czerwca. Atak wykonał wówczas jeden samolot, zrzucając 2 bomby, z których jedna upadła blisko frachtowca, a druga nie eksplodując chybiła celu, którym był holownik Marius Chambon. Trzy godziny później Théophile Gautier stał się celem kolejnego bezskutecznego ataku jednego samolotu, a kilka minut później również jedna maszyna próbowała atakować zbiornikowiec floty Adour, ale została odpędzona ogniem działa 100 mm i karabinów maszynowych tankowca. Wszystkie te naloty były dziełem samolotów Fairey „Swordfish” z 815 Dywizjonu FAA bazującego na Cyprze. Wieczorem tego dnia jeden samolot zrzucił niecelną bombę na stojące w porcie niszczyciele Guépard i Valmy. Następny nalot na port w Bejrucie został przeprowadzony w nocy z 11 na 12 czerwca przez 3 „Swordfishe” z 815 Dywizjonu, lecz zrzucone 6 bomb chybiło, choć eksplodowało blisko GuépardaValmy i okrętu podwodnego Souffleur.

Na pomoc Francuzom przyszli Niemcy wysyłając swe samoloty z lotnisk na niedawno zdobytej greckiej wyspie Kreta. Po raz pierwszy Niemcy zaatakowali po południu 12 czerwca, gdy na krążowniki wykonało nalot 8 bombowców Junkers Ju 88 z II/LG 1 (II Dywizjon z 1 Pułku Szkolnego), ale bomby chybiły, zaś z kolei niemieckie samoloty stały się celem ataków 8 myśliwców Curtiss P-40 „Tomahawk” z 3 Dywizjonu RAAF (australijskiego), których piloci rozpoznali przeciwnika jako Włochów (!) i zameldowali o strąceniu trzech oraz uszkodzeniu 2 maszyn. W rzeczywistości Niemcy stracili 2 samoloty z załogami – były to pierwsze maszyny zestrzelone przez myśliwce typu „Tomahawk”.

W nocy 13 czerwca o godzinie 01:30 zbiornikowiec floty Adour stojąc w Zatoce Djounieh (na północ od Bejrutu) został zaatakowany przez 4 „Swordfishe” z 815 Dywizjonu FAA. Jeden samolot trafił w prawą burtę jednostki torpedą, która wyrządziła wyrwę o szerokości 6 i długości 8 m oraz spowodowała 4-stopniowy przechył, ale Adour zachował pływalność. Trzy pozostałe „Swordfishe” zrzuciły 6 bomb, lecz te były niecelne. Już niespełna godzinę później w obawie przed drugim atakiem tankowiec eskortowany przez Guéparda pod osłoną nocnych ciemności udał się do Bejrutu. Valmy wówczas ubezpieczał przejście jednostki patrolując w odległości kilku mil od brzegu.

Saint Didier z zaopatrzeniem w Salonikach. Fot. zbiory Mariusz Rafał Kaczmarek

W międzyczasie Phoebe udał się do Hajfy, aby uzupełnić paliwo, a dowództwo „Force B” objął dowódca Leandera, kmdr Robert Hesketh Bevan. Po południu 14 czerwca Leander i Coventry w osłonie 4 niszczycieli znajdowały się na patrolu w rejonie Sydonu. O godzinie 16:20 niszczyciel Griffin wykrył francuskie niszczyciele Guépard i Valmy, znajdujące się w odległości 15 mil na północ od brytyjskiego zespołu, a 6 mil na zachód od Bejrutu, płynące na południowy zachód na spotkanie z samotnym brytyjskim niszczycielem (Griffinem?), o którym meldowały oddziały na brzegu.

Zespół ruszył kursem na zbliżenie i 15 minut później francuskie jednostki zauważono na Leanderze. Kmdr Bevan rozkazał zwiększyć prędkość do 28 węzłów i podzielił zespół na 2 grupy – w każdej z nich znajdował się krążownik i 2 niszczyciele. Prędkość zespołu w tym czasie wynosiła tylko 24 węzły. O godzinie 16:45 francuskie okręty, oddalone o około 18 000 m, zmieniły kurs najpierw na północ, a wkrótce na zachód. Brytyjczycy wówczas zaobserwowali, że z jednego okrętu zrzucono za rufą jeden, a z drugiego okrętu 3 przedmioty, wyglądające na miny. Bevan zamierzał otworzyć ogień będąc poza zasięgiem ognia francuskich dział, lecz Francuzi szybko zbliżyli się do brzegu i znaleźli się pod osłoną armat baterii nadbrzeżnych, tak że Brytyjczycy trzymali wciąż duży dystans obserwując okręty przeciwnika, które w końcu zakotwiczyły blisko brzegu na północ od Bejrutu. Brytyjski zespół zawrócił na południe i około godziny 18:00 został zaatakowany przez 5 francuskich bombowców Lioré et Olivier LeO 451 z I/31 Grupy osłanianych przez 6 myśliwców Dewoitine z III/6 Grupy, ale bomby spadły w odległości około 450 m od niszczyciela Hero. Wezwane na pomoc 3 myśliwce „Hurricane” z 80 Dywizjonu stoczyły walkę z francuskimi myśliwcami osłony. Zdaniem Brytyjczyków jeden Dewoitine spadł do morza, ale w rzeczywistości samolot został poważnie uszkodzony i skapotował podczas przymusowego lądowania, po czym spisano go na straty.

Około południa 15 czerwca do zespołu dołączył Phoebe z wiceadm. Kingiem i 3 niszczyciele, po czym odesłano 3 niszczyciele do wsparcia oddziałów na lądzie, a reszta zespołu udała się na pełne morze, gdyż rozpoznanie lotnicze ustaliło, że z akwenu na północ od Cypru zbliża się francuski niszczyciel typu Cassard, który postanowiono przechwycić. Wykrytym okrętem był Vauquelin, który wraz z bliźniaczym Chevalier Paul płynął jako wzmocnienie dla sił w Lewancie wioząc jednocześnie ładunek amunicji, a o czym jest mowa dalej. Późnym popołudniem „Force B” został zaatakowany przez 9 bombowców Ju 88 z II/LG 1. Samoloty poważnie uszkodziły niszczyciel Isis, na którym od wybuchu bomby tuż przy burcie doszło do rozerwania poszycia kadłuba i zalania przedniej kotłowni. Niszczyciel, na którym nie było ofiar, w eskorcie krążownika Coventry udał się do Hajfy. Połowa bombowców nie zdążyła wykonać ataku, gdyż została odpędzona przez 6 „Hurricanów” z 80 Dywizjonu. Zdaniem Brytyjczyków Niemcy mieli wówczas stracić 3 maszyny, z których dwie spadły do morza, a trzecia uszkodzona lądowała przymusowo w Syrii. W rzeczywistości stratą był tylko jeden bombowiec, który został poważnie uszkodzony i wylądował w Turcji.

Około godziny później koło Sydonu Leander, Jervis, Hasty i Ilex były bombardowane również przez francuskie maszyny. Najpierw nastąpił atak 3 bombowców Glenn Martin z 6 Eskadry 4 Flotylli Bombowej (lotnictwa morskiego) ubezpieczanych przez 7 Dewoitine’ów z III/6 Grupy Myśliwskiej i 4 bombowców LeO 451 z I/12 Grupy w eskorcie 6 myśliwców Morane MS-406 z I/12 Grupy. Bliskie eksplozje zrzuconych przez Martiny dwóch 225-kilogramowych bomb przy niszczycielu Ilex spowodowały tak jak na Isis przebicie burty i zalanie jednej kotłowni. Później okręty były bombardowane przez 4 LeO 451 z I/31 Grupy, ale bomby były niecelne, a jeden bombowiec został uszkodzony od ognia artylerii przeciwlotniczej. Taki sam efekt miał atak Martinów z I/39 Grupy, przy czym poważne uszkodzenia odniósł jeden bombowiec, a drugi lekkie. Uszkodzony Ilex, który również jak Isis nie doznał strat w załodze, mógł płynąć z prędkością 15 węzłów, ale wkrótce musiał zastopować z powodu zanieczyszczonego paliwa, gdyż do zbiorników dostała się morska woda, po czym został odholowany przez Hasty do Hajfy. Pozostałe jednostki „Force B” patrolowały na akwenie na północ od Bejrutu przez całą noc.

Brytyjski niszczyciel Isis po ataku francuskiego lotnictwa. Fot. „Warships”.

Późnym wieczorem 15 czerwca brytyjskie niszczyciele Kimberley i Jervis wykryły 2 francuskie niszczyciele blisko brzegu koło Bejrutu. Były to Guépard i Valmy wysłane z Bejrutu na poszukiwania brytyjskich okrętów. Brytyjskie niszczyciele otworzyły ogień zanim same zostały dostrzeżone przez Francuzów i stwierdzono, że trafiono jeden z francuskich okrętów (co nie ma potwierdzenia), które odeszły w zasłonie dymnej pod przykrycie baterii nadbrzeżnych. Nieco później francuskie jednostki skierowały się na południe i już po północy 16 czerwca natknęły się na nowozelandzki krążownik Leander i 4 niszczyciele, z którymi stoczyły potyczkę, ale obie strony nie doznały strat. Guépard wystrzelił 48, a Valmy 30 pocisków – Francuzi oszczędzali amunicję, której nie można było uzupełnić.

(ciąg dalszy nastąpi)

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież