A+ A A-
  • Kategoria: II WŚ
  • Odsłony: 4822

W pierwszej dekadzie lipca 1941 niemiecko-włoskie lotnictwo zwiększyło nacisk na Tobruk. Naloty przeprowadzano niewielkimi grupami samolotów (tylko 1 i 4 lipca odnotowano ataki 30-40 maszyn), które relatywnie łatwo odpierała obrona plot., dzięki czemu straty w twierdzy i porcie określano jako nieznaczne. Co więcej, rzadko przeprowadzane rejsy transportowe niszczycieli obyły się bez strat, żaden z uczestniczących w nich okrętów nie został nawet uszkodzony. Tym samym wszystko powróciło na swoje tory.

Rankiem 11 lipca nurkowce ze składu I/StG 1 i II/StG 2 zaatakowały w odległości 60 Mm na wschód od Tobruku parę niszczycieli, uzyskując bezpośrednie trafienie Defender (kmdr ppor. Fernfield), które spowodowało zatopienie rufowej kotłowni i maszynowni. Drugi niszczyciel Vendetta (kmdr ppor. Rhoades) wziął uszkodzoną jednostkę na hol i ruszył w powrotny rejs w kierunku bazy, jednak o 11.15 na wysokości Sidi-Barrani Defender poszedł na dno. Na szczęście obeszło się bez ofiar, a niszczyciel okazał się jedynym utraconym w lipcu. Niszczyciele Stuart, Decoy, Hero i Vendetta odniosły uszkodzenia w wyniku bliskich wybuchów bomb i od odłamków, jednak żaden z okrętów nie pozostawał w remoncie dłużej niż kilka dni.

Artykuł zamieszczony dzięki
uprzejmości czasopisma
Okręty Wojenne

W tym czasie dowództwo floty postanowiło wykorzystać na trasie tobruckiej zamiast niewielkich i powolnych jednostek pomocniczych Eskadry Przybrzeżnej eskadrę barek desantowych do przewozu czołgów (tak zwanych lichtug „A”). W Aleksandrii znajdowało się 8 takich jednostek, które mogły zabrać ładunek około 120 t i rozwijały prędkość 10 węzłów. Jednostki te wykonywały rejsy to Tobruku parami bez eskorty. Pierwsza para osiągnęła szczęśliwie oblężoną twierdzę 7 lipca, później zaś ich rejsy stały się regularne. Niewielkie rozmiary barek pozwalały im skryć się przed nieprzyjacielskimi samolotami zwiadowczymi, jednak w przypadku ich wykrycia, słabe uzbrojenie nie pozwalało na odparcie ataku. Dwie jednostki  padły ofiarami lotnictwo i to mimo własnej osłony myśliwskiej. 15 lipca A.10 i A.11 stały się celem nalotu 12 nurkowców, które korzystały z osłony myśliwców. Brytyjscy piloci za cenę utraty 2 „Hurricane” strącili 6 Ju 87 i 1 Bf 110, jednak A.10 poszedł na dno, a A. 11 dobrnął do punktu przeznaczenia. W analogicznym starciu 29 lipca Niemcy zdołali zatopić A.8 i zestrzelić 2 „Tomahawki” samemu tracąc 4 maszyny typu Junkers i 2 Bf 109.

Niszczyciel Hero był zasłużonym weteranem konwojów do Tobruku. / Zdjęcie: zbiory Jarosław Malinowski

W końcu lipca do okrętów działających na trasie tobruckiej dołączyły szybkie stawiacze min Abdiel i Latona. Dzięki przestronnym pomieszczeniom na zamkniętym pokładzie minowym ładowność każdego z nich stanowiła ekwiwalent pary niszczycieli. Wkrótce okręty te miały odegrać decydującą rolę w operacji „Treacle”.

Jeszcze w maju 1941 roku rząd Australii zaczął domagać się by australijskie oddziały znajdujące się na różnych odcinkach frontu, mogły zostać skoncentrowane w jednym miejscu dla ich uzupełnienia i przeformoignorować życzenia dominium, ponieważ wojska australijskie odgrywały decydującą rolę w działaniach w Afryce Północnej. W szczególności oznaczało to konieczność znacznych przegrupowań w garnizonie Tobruku. „Nasze rozmowy dotyczące zmiany australijskich oddziałów w Tobruku nie doprowadziły do niczego” – wyraźnym niezadowoleniem konstatował Churchill. W pierwszej kolejności postanowiono wywieźć z twierdzy australijską 16. BP, która nie wchodziła w skład 9. DP. Jej zmiennikiem miała być polska Brygada Strzelców Karpackich (SBSK) (d-ca gen. S. Kopański).

Przerzut wojska odbył się na pokładach okrętów wojennych w okresie nowiu od 19 do 29 sierpnia. Siedem z dziesięciu rejsów przeprowadziły Abdiel i Latona w towarzystwie 2 – 3 niszczycieli. Przejście z powietrza zabezpieczały myśliwce, a dalekie ubezpieczenie stanowiła 15. Eskadra Krążowników (Naiad, Galatea i Phoebe), dysponujące silną artylerią plot. W samym Tobruku podjęto odpowiednie środki, aby przyspieszyć rozładunek. Operacja „Treacle” zakończyła się pomyślnie. Szybkie stawiacze min i niszczyciele dostarczyły do twierdzy 6116 ludzi oraz 1297 t zaopatrzenia, zaś w odwrotnym kierunku wywiozły 4432 żołnierzy i oficerów, a także 610 rannych. Swój wkład w operacji miały także jednostki pomocnicze, które dostarczyły 900 t paliwa oraz 565 t innych ładunków.

Personel i ładunki zostały przerzucone bez strat, choć 21 sierpnia niszczyciel Nizam został lekko uszkodzony w wyniku bliskich wybuchów bomb. Większe straty poniosły siły ubezpieczenia. W nocy 27 sierpnia krążownik Phoebe został uszkodzony w wyniku ataku pojedynczego włoskiego samolotu torpedowego SM.79 ze składu 279 eskadry, która operowała z lotniska w rejonie Derna. Uszkodzenia były na tyle poważne, że okręt na całe 10 miesięcy został wyłączony z akcji. Eskadra Przybrzeżna w ciągu miesiąca utraciła 4 jednostki. 12 sierpnia barka desantowa A.14 poderwała się na minie u wejścia do portu w Tobruku, następnego dnia na skutek błędu nawigacyjnego zatonął w rejonie Mersa-Matruh pomocniczy szkuner Kephalinnia (1267 BRT), zaś w rezultacie nalotów na Tobruk poszły na dno 2 uzbrojone jednostki wielorybnicze – Thorbryn (19 sierpnia) i Skudd III (27 sierpnia).

W tym czasie w Londynie Komitet Szefów Sztabu zgodził się, choć nie bez oporów, na wycofanie z Tobruku australijskie 9. DP. Jej pozycje miała przejąć australijska 70. DP, która wówczas znajdowała się w Syrii. 7. Eskadra Krążowników (Ajax, Neptun i Hobart) przewiozła personel dywizji z Bejrutu do Aleksandrii, a następnie stanowiła dalekie ubezpieczenie szybkich stawiaczy min, które przerzucały żołnierzy dalej do Tobruku. Pierwsza część wojsk została wymieniona w ramach operacji „Supercharge”, przeprowadzonej w okresie bezksiężycowych nocy od 17 do 27 września. Wykonując 9 rejsów Abdiel i Latona dostarczyły do twierdzy sztab 32. BPanc., 4 pułk czołgów i 16. BP, ogółem 6308 żołnierzy i oficerów oraz 2100 t ładunków, zaś w drodze powrotnej wywieziono 5989 ludzi, w tym 544 rannych i 1 jeńca.

Nie przerywano także i regularnych rejsów do Tobruku jednostek pomocniczych i barek desantowych typu „A” Eskadry Przybrzeżnej, które dostarczyły 1200 t ładunków, 750 t paliwa oraz 29 czołgów. Tym niemniej we wrześniu w związku ze wzrostem liczebności garnizonu deficyt zaopatrzenia wynosił dobowo 35 t. Z drugiej strony wrzesień okazał się jedynym miesiącem w którym Royal Navy nie straciła na tobruckiej trasie ani jednej jednostki, choć 9 września niszczyciele Decoy i Kimberley zostały uszkodzone przez padające w ich pobliżu bomby.

Tak znaczne ograniczenie strat było w dużej mierze zasługą dowódcy Eskadry Przybrzeżnej komandora Poland. 12 września przeniósł on swój sztab z Tobruku do Mersa-Matruh, skąd mógł łatwiej kierować ruchem okrętów i statków na linii zaopatrzeniowej, a także organizować bezpośrednią współpracę z RAF i siłami lądowymi. Na prośbę armii kanonierki Eskadry Przybrzeżnej zaczęły uczestniczyć w ostrzale celów na brzegu. W nocy na 16 września Aphis przeprowadził atak ogniowy na nieprzyjacielską baterię ostrzeliwującą Tobruk, w wyniku czego na 8 dni została ona wyłączona z akcji. 19 września pałeczkę sztafety przejął Gnat. Choć może się to wydać dziwne, akcji tego rodzaju już więcej nie kontynuowano, tak, że w okresie intensywnych walk na froncie lądowym, artyleria okrętowa nie była wykorzystywana do wsparcia własnych wojsk działających na kierunku nadmorskim. Stan taki silnie kontrastował z działaniami Floty Śródziemnomorskiej w roku poprzednim, kiedy w ostrzale celów brzegowych uczestniczyły nawet okręty liniowe. Najwidoczniej Brytyjczycy inaczej ocenili zagrożenie atakami z powietrza i postanowili chronić swoje okręty.

Szybki stawiacz min Abdiel również dobrze sprawdził się w roli transportowca wojska i zaopatrzenia. / Zdjęcie: „Warships”

Wymiana pozostałych jeszcze w Tobruku oddziałów australijskich została przeprowadzona w czasie następnego nowiu (12 – 25 października) w toku operacji „Cultivate”. Szybkie stawiacze min pod eskortą 3 niszczycieli wykonywały rejsy praktycznie każdej nocy. Australijski lekki krążownik Hobart oraz niszczyciele Napier i Nizam stanowiły dalekie ubezpieczenie operacji. W kierunku zachodnim każdy ze stawiaczy min zabierał 250 ludzi i 150 t ładunku, a niszczycie po 325 ludzi + 15 t ładunku lub po 75 ludzi + 50 t ładunku. W drodze powrotnej stawiacze min zabierały po 450 ludzi. Ogółem do Tobruku dostarczono 7139 żołnierzy i oficerów, a wywieziono 7234 ludzi, w tym 727 rannych (z udziałem Eskadry Przybrzeżnej, w październiku dobowo transportowano po 103 t zaopatrzenia). 22 października gen. Morsehead przekazał dowództwo garnizonu d-cy 70. DP gen. Ronaldowi M. Scobie.

Wzrosły również straty, w październiku okazały się być najwyższymi w ciągu okresu całego oblężenia. 4 października lotnictwo przeciwnika zatopiło uzbrojony trawler Whippet (eks-Kos XXI, 353 BRT). Wieczorem 25 października w odległości 30 Mm na północ od Bardiji idące na zachód Latona oraz niszczyciele Encounter, Hero i Hotspur zostały zaatakowane przez nurkowce grupy I/StG 1 (mjr Helmut Sorge). O godz. 21.05 Latona została trafiona bezpośrednio bombą która rozerwała się w rufowej maszynowni. Wybuchł pożar, potęgowany eksplozjami przewożonej na pokładzie minowym amunicji. Zginęło 4 oficerów, 12 marynarzy i 7 transportowanych żołnierzy, pozostali zdołali przejść na niszczyciele. O godz. 22.20 okręt poszedł na dno. Od bliski wybuchów bomb uszkodzony został Hero, którego prędkość spadła do zaledwie 10 węzłów. Niszczyciele zawróciły do Aleksandrii6.

Główny wkład w brytyjskie straty wniosło jednak nie lotnictwo, a niemieckie okręty podwodne. Jeszcze 22 sierpnia Hitler, zdenerwowany poważnymi stratami przy transporcie zaopatrzenia dla „Afrika Korps” Rommla i uważający, że włoska marynarka wojenna nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa morskich przewozów, rozkazał przerzucić na Morze Śródziemne 6 U-bootów. Jako pierwszy na nowy teatr działał wyprawił się U 371, który 21 września z powodzeniem zdołał sforsować Cieśninę Gibraltarską. W ciągu 2 następnych tygodni podążyły za nim U 559, U 97, U 331, U 75 i U 79. Punktami bazowania niemieckich okrętów podwodnych stała się grecka Salamina i włoska La Spezia. Niemieckim podwodnikom postawiono zadanie przeciąć morską komunikację, którą dostarczano całe zaopatrzenie garnizonu Tobruku.

Trzeba zaznaczyć, że wcześniej analogiczne zadanie próbowały wykonać włoskie okręty podwodne. Pozycje u wybrzeża Cyrenejki wyznaczono jeszcze w połowie grudnia 1940 roku i przez cały czas oblężenia Tobruku znajdowały się na nich jednostki. Włoscy podwodniacy próbowali operować dniem z położenia podwodnego, przy czym nie dysponowali odpowiednimi danymi rozpoznania o trasach przeciwnika. Nic więc dziwnego, że rezultaty trudno było uznać za wspaniałe. W czasie całego oblężenia przeprowadzono raptem 3 ataki, zakończone odpaleniem torped. 27 czerwca okręt podwodny Jantina (kmdr ppor. Politi) atakował w rejonie Mersa-Matruh 2 niszczyciele i słyszał wybuch torped. 3 lipca Malachite (kpt. Zanni) odpalił w rejonie Tobruku torpedy do krążownika Phoebe i nawet zameldował o jego zatopieniu., 24 lipca Squalo (kpt. Grion) zameldował o storpedowaniu zbiornikowca za północny zachód od Bardiji. W rzeczywistości żaden z wspomnianych ataków nie przyniósł rezultatów a jedyną ofiarą włoskich okrętów podwodnych była łódź latająca „Sunderland” zestrzelona przez załogę Delfino w początkach sierpnia.

Zadanie postawione przed podwodnikami było bardzo złożone. Przewozy do Tobruku były przeprowadzone głównie nocą, bądź z wykorzystaniem szybkich okrętów względnie barek desantowych, lub innych niewielkich przybrzeżnych jednostek, których wykrycie w ciemnościach było trudne. Dodatkowo jeszcze niewielkie ich zanurzenie stanowiło utrudnienie przy strzelaniu torped. Nic więc dziwnego, że pierwszy patrol U 559 Kptlt. Heidtmann nie przyniósł żadnych rezultatów, choć okręt trzykrotnie podejmował ataki torpedowe.

Tym nie mniej jednak, Niemcy bardzo szybko przewyższyli swych włoskich kolegów. Pierwsza akcja miała miejsce wczesnym rankiem 10 października, gdy U 331 (Kptlt. von Tiesenhausen) rozpoczął pojedynek artyleryjski z 3 barkami desantowymi i uszkodził A.18. Dwa dni później U 75 (Kptlt. Helmut Ringelmann) posłał na dno ogniem artyleryjskim i torpedami od razu 2 barki A.2 i A.7. Znaczniejszy sukces odniósł dowódca U 97 Kptlt. Udo Heilmann, który rankiem 17 października w rejonie El-Alamein storpedował i zatopił wsławiony we wcześniejszych rejsach do Tobruku zbiornikowiec Pass of Balmaha (758 BRT) oraz grecki parowiec Samos (1208 BRT). Na koniec, 21 października w zatoce Sallum U 79 (Kptlt. Wolfgang Kaufmann) uszkodził torpedą kanonierkę Gnat. Wybuch torpedy oderwał dziób okrętu. Dzięki tytanicznym wysiłkom holowników, w ciągu 2 dni udało się doprowadzić kanonierkę do Aleksandrii, jednak tam odstąpiono od naprawy starego okrętu.

Niemieckie okręty podwodne operujące z bazy w Salaminie osiągnęły pod Tobrukiem duże sukcesy. / Zdjęcie: zbiory Achille Rastelli

W tym samym czasie na wschód od linii frontu trwały przygotowania do ofensywy, która miała doprowadzić do odblokowania twierdzy. Siły Pustyni Zachodniej zostały przeformowane w 8. Armię, której dowództwo objął gen Alan Cunningham. W okresie nowiu od 28 października do 8 listopada 1941 brytyjskie okręty, z wyłączeniem niektórych szkunerów, nie pojawiały się na liniach zaopatrzeniowych Tobruku, koncentrując cały swój wysiłek na przerzucie ładunków z Aleksandrii do Mersa-Matruh. Dla zwiększenia efektywności wsparcia armii siły floty zostały zorganizowane w 3 zespoły:

• w składzie właściwej Eskadry Przybrzeżnej pozostała kanonierka Aphis, uzbrojony trawler Moy, 4 kutry patrolowe typu „ML”, 2 trałowce, szkuner Maria Giovanna i 3 holowniki;
• siły eskortowe Zachodniej Pustyni obejmowały slupy Parramatta i Flamingo, 7 południowoafrykańskich uzbrojonych jednostek wielorybniczych oraz okręt desantowy Glenroy;
• oddział zaopatrzenia składał się z jednostek pomocniczych Chakdina i Chantala, trawlera zop Wolborough, zmobilizowanego zbiornikowca Toneline oraz 3 szkunery.

--------------------
6. w rezultacie w twierdzy pozostał 13 batalion australijskiej 20. BP (około 1000 ludzi). Dla ich wywiezienia w okresie listopadowego nowiu przeprowadzono operację „Approach”, w czasie której szybki stawiacz min Abdiel oraz niszczyciele wykonały 3 rejsy do Tobruku.


Poza tym flocie podporządkowano jednostki cywilne: 2 zbiornikowce wody, 6 zbiornikowców benzyny, 5 statków handlowych, barkę paliwową, holownik, jednostkę szpitalna Ramb IV oraz polski transportowiec Warszawa. Ofensywa na pustyni (operacja „Crusader”) rozpoczęła się o świcie 18 listopada. Następnego dnia czołgiści 8. Armii osiągnęli Sidi-Rezegh, znajdujące się zaledwie 15 km od zewnętrznej linii obrony twierdzy. Rankiem 21 listopada z Tobruku wyszło uderzenie 70. DP. Oddziały niemieckie stawiły jednak twardy opór, a szeregiem umiejętnych kontrataków potrafiły zniweczyć brytyjskie zamiary. Porażka kosztowała gen. Cunningham stanowisko. 26 listopad 1941 dowództwo 8. Armii objął gen. Neill Ritchie.

Większe powodzenie uzyskała ofensywa nowozelandzkiej 2. DP, która nacierała wzdłuż tzw. Szosy Nadmorskiej. W nocy 27 listopada jej czołowe pododdziały nawiązały kontakt z żołnierzami tobruckiego garnizonu, przebijając sobie wąski korytarz. Niemcy siłami dwóch dywizji „Afrika Korps” wycofanymi z nad egipskiej granicy zdołali 1 grudnia 1941 przeciąć ten korytarz. Przez kilka dni los bitwy wisiał na włosku.

 Wraz z rozpoczęciem natarcia na pustyni flota brytyjska wznowiła działania na linii Aleksandria – Tobruk. W dniach 18-20 listopada trasę pokonał bez żadnych kłopotów powolny konwój, eskortowany przez australijskie slupy Yarra i Parramatta. W nocy 22 listopada utracono żaglowo-motorowy szkuner Maria Giovanna, który z powodu błędu nawigacyjnego wszedł na mieliznę na terenie zajętym przez nieprzyjaciela na zachód od twierdzy. Cała załoga jednostki, która jeszcze rok wcześniej pływała pod flagą Włoch, trafiła do niewoli7.

Trzeba zaznaczyć, że w okresie intensywnych walk lądowych znacznie spadło zagrożenie statków i okrętów tak uciążliwymi atakami lotniczymi. Do połowy listopada „fliegerführer Afrika” dysponował 1 grupą bombowców i 2 grupami bombowców nurkujących, łącznie 87 samolotów uderzeniowych, w tym zaledwie 39 technicznie sprawnych. Dowództwu Luftwaffe nie pozostało nic innego jak tylko skierować te maszyny do wsparcia wojsk lądowych, pozostawiając zwalczanie celów morskich włoskiemu lotnictwu torpedowemu.

Mimo swej skromnej liczebności włoskie lotnictwo uzyskało pewne sukcesy. O zmierzchu 23 listopada para SM.79 ze składu 281 eskadry bazującej na Rodos, zaatakowała w Zatoce Sallum okręt desantowy Glenroy (kmdr Paget), który transportował do Tobruku barki, kutry holownicze i wyposażenie portowe. Mimo silnej ochrony, składającej się z krążownika plot. Carlisle i 3 niszczycieli, pilot jednej z Savoi uzyskał trafienie w rejon rufowego luku ładunkowego jednostki. W rezultacie została zalana siłownia i okręt utracił możliwość poruszania się. Na holu odprowadzono Glenroy do Mersa-Matruh, gdzie osadzono na mieliźnie, a po rozładowaniu odholowano z powrotem do Aleksandrii.

Wraz z nasileniem się walk garnizon Tobruku zaczął szybko rozchodowywać nagromadzone zapasy amunicji, której niedostatek zaczął się ujawniać coraz ostrzej. 23 listopada opuścił Aleksandrię transportowiec amunicji Hanne wraz ze slupem Parramatta i niszczycielem eskortowym Avon Vale. Jednostki szczęśliwie dokonwojowały transportowiec do Tobruku, jednak w drodze powrotnej 20 Mm na północny wschód od Tobruku zostały wykryte przez niemiecki okręt podwodny U 559 Kptlt. Hans Heidtmann. 27 listopada o godz. 01.00 Heidtmann odpalił salwę torped, która okazała się zabójcza dla australijskiego okrętu. Z załogi Parramatta ocalało zaledwie 20 ludzi. Avon Vale próbował wytropić i zniszczyć okręt podwodny, jednak bezskutecznie.

Eskadra Przybrzeżna utraciła jeden ze swych najcenniejszych okrętów. Utrata slupa uświadomiła zagrożenie, jakie zaczęła stanowić na Morzu Śródziemnym broń podwodna. W połowie listopada u wybrzeży Cyrenajki operowały włoskie okręty podwodne Beilul, Dagabur, Zaffiro oraz niemieckie U 79, U 331 i U 559.

Lista jednostek utraconych w czasie zaopatrywania blokowanego garnizonu Tobruk (12.04. – 09.12.1941 r.)
Data Typ Nazwa  Wyporność t (tonaż, BRT) Miejsce zatopienia Przyczyna
18.04 JP Fiona (2190) Sidi-Barrani b
29.04 JP Chakla (3081) Tobruk b
 07.05  T Stoke  710 Tobruk b
 12.05  KN  Ladybird 625 Tobruk b
 24.05  Dryfter Aurora II  ... Tobruk b
 25.05  Tr Helka (3471) rejon Tobruku  b*
 25.05  S  Grimsby 990 rejon Tobruku b** 
 29.05  P Sindonis  (913) Tobruk b
24.06 S Auckland 1250 rejon Tobruku b
29.06 N Waterhen 1100 El-Sallum b*
30.06 KN Cricket 625 rejon Tobruku b* (n)
11.07 N Defender 1375 Sidi-Barrani b
15.07 BD A.10 372 rejon Tobruku b
29.07 BD A.8 372 rejon Tobruku b
12.08 BD A.14 372 Tobruk mina
13.08 ż Kephalinnia (1267) Mersa-Matruh awaria
19.08 P Thorbryn (305) rejon Tobruku b
27.08  P Skudd II   (245)  Tobruk b
 04.10  P  Whippet (eks-Kos XXI) (353)  rejon Tobruku 
 12.10  BD  A.2 372 rejon Tobruku   U 75 oa i t
12.10 BD A.7 372 rejon Tobruku U 75 oa
17.10 Tr Samos (1208) El-Alamein U 97 t
17.10 Tr Pass of Balmaha (758) El-Alamein U 97 t
21.10 KN Gnat 625 rejon Bardija U 97 t(n)
25.10 STM Latona 2650 rejon Bardija b
22.11 ż Maria Giovanna (255) rejon Tobruku awaria
27.11 S Parramatta 1100 rejon Bardija U 599 t
05.12 JP Chakdina (3033) rejon Tobruku T*
07.12 JP Chantala (3129) Tobruk Mina
Uwaga:
* – oznacza jednostki zatopione przez włoskie lotnictwo, ** – oznacza jednostki uszkodzone przez lotnictwo włoskie, a zatopione przez niemieckie,
Skróty:
JP – jednostka pomocnicza, T – trałowiec, KN – kanonierka, Tr – transportowiec (zarówno Royal Navy jak cywilny), S – slup, P – uzbrojony trawler lub jednostka wielorybnicza, N – niszczyciel, BD – barka desantowa, ż – szkuner żaglowo-motorowy, STM – szybki stawiacz min b – bomby lotnicze, T – torpeda lotnicza, oa – ogień artyleryjski, t – torpeda op, n – zrezygnowano z odbudowy uszkodzonej jednostki

Działania naprzeciw statkom i okrętom linii zaopatrzeniowej Aleksandria – Tobruk nie przyniosła żadnych sukcesów, ale 25 listopada Kpltl. von Tiesenhauasen (U 331) zatopił okręt liniowy Barham ze składu głównych sił Floty Śródziemnomorskiej, który stanowił osłonę konwoju maltańskiego. Niemcy szybko doszli do wniosku, że okręty podwodne są jedyną siłą, która może pozbawić Royal Navy panowania na morzu, dlatego też już 28 listopada dowództwo postanowiło przerzucić z zachodniej części Morza Śródziemnego U 81U 203 i U 565 kierując je na pomoc 3 jednostkom działającym już na trasie Aleksandria – Tobruk. Niemieckie okręty podwodne przeprowadziły szereg ataków na okręty i jednostki zaopatrzeniowe, jednak wszystkie, w tym atak U 79 Kptlt. Kaufmann na okręt liniowy Queen Elizabeth, na szczęście dla Brytyjczyków okazały się nieskuteczne. W dniu 6 grudnia z zachodniej części Morza Śródziemnego przeszły kolejne 2 okręty – U 431 i U 557. Pierwszy z nich, po 2 bezskutecznych próbach, 13 grudnia storpedował zbiornikowiec wody Myriel (3560 BRT), zaś drugi nazajutrz zatopił lekki krążownik Galatea. Przy czym dla blokady Tobruku nie miało to już żadnego znaczenia.

--------------------
7. dowódca szkunera kpt. australijskiej marynarki wojennej A. Palmer, podjął 14 prób ucieczki z włoskiego obozu jenieckiego, w czasie jednej z nich stracił rękę i w wyniku wymiany Czerwonego Krzyża powrócił do ojczyzny. 


Brytyjski sztab przewidywał rozpoczęcie regularnego ruchu konwojów między Aleksandrią a Tobrukiem dzień po przerwaniu blokady twierdzy. Sytuacja zmusiła jednak do sko rygowania tych planów. Pierwszy konwój „AT-1”, podzielony na 2 grupy wyszedł w morze 30 listopada. Grupa wolna składała się z greckiego parowca Elpis z ładunkiem amunicji, holownika St. Issey z 2 barkami oraz 2 barek desantowych pod eskortą slupów Yarra i Flamingo, 2 uzbrojonych trawlerów oraz greckiego niszczyciela Kondouriotis, który następnie odłączył się i odszedł do Mersa-Matruh. Grupa szybka składała się z uzbrojonej jednostki inspekcyjnej Chakdina i zbiornikowca Kirkland konwojowanych przez niszczyciele eskortowe Avon Vale i Heythrop oraz uzbrojony trawler. Obie grupy osiągnęły Tobruk 2 grudnia i zostały szybko rozładowane. W ich ślady 4 grudnia opuścił Aleksandrię konwój „AT-2”, który dotarł do Tobruku dwa dni później.

Pierwszy konwój powrotny „TA-1” wyszedł z Tobruku wieczorem 5 grudnia, zabierając z twierdzy grupę rannych i jeńców. Wkrótce po wyjściu z zatoki jednostki zostały zaatakowane przez włoskie samoloty torpedowe SM.79 ze składu 284 eskadry, które wystartowały z lotniska w pobliżu Derny. 2 niszczyciele i 2 uzbrojone trawlery okazały się niedostateczną eskortą dla statków. O godz. 21.55 Chakdina został trafiony torpedą lotniczą i szybko zatonął. Z 300 rannych i 100 jeńców znajdujących się na pokładzie, trawlery zdołały uratować nie więcej niż połowę, w tej liczbie znalazł się również były dowódca 21. DPanc „Afrika Korps” gen. von. Ravenstein.

W miarę zbliżania się brytyjskich sił na lądzie intensywność ataków lotniczych na okręty i port wzrosła, osiągając swe maksimum 7 grudnia. Około godz. 17.00 slupy Yarra i Flamingo powracające do Tobruku po akcji przeciwko okrętom podwodnym, zostały zaatakowane przez dużą grupę samolotów. Flamingo został trafiony 2 bombami w przedział siłowni i stracił możliwość poruszania się. Yarra wprowadził uszkodzony okręt do porty, a następnego dnia rozpoczął jego holowanie do Aleksandrii pod eskortą krążownika Hobart. Poza tym w dniu 7 grudnia Brytyjczycy ponieśli ostatnią stratę w czasie oblężenia Tobruku. Uzbrojona jednostka inspekcyjna Chantala poderwała się na minie lotniczej i zatonęła u wejścia do portu w Tobruku. Na szczęście straty w ludziach okazały się niewielki.

Tym czasem sytuacja na froncie lądowym zmieniła się w zasadniczy sposób. Poniesione straty i zagrożenie okrążeniem ze skrzydeł zmusiło Rommla do wycofania swych wojsk na umocnione pozycje na zachód od twierdzy. Wycofanie nastąpiło tak szybko, że rankiem 8 grudnia brytyjskie natarcie trafiło na świeżo opuszczone przez nieprzyjaciela miejscowości. Następnego dnia ustanowiono bezpośrednie połączenie z Tobrukiem z wykorzystaniem „Szosy Nadmorskiej”. Zakończyło się ośmiomiesięczne oblężenie!

Brytyjski niszczyciel eskortowy Avon Vale sfotografowany po naprawie uszkodzeń odniesionych pod Tobrukiem. / Zdjęcie: „Warships”

* * *

Działania Royal Navy w zakresie zaopatrywania oblężonego garnizonu Tobruku można generalnie scharakteryzować jako udane. Nie bacząc na liczne inne zadania, nie mniejszej wagi, postawione przed flotą, przeciwdziałanie przeciwnika i poniesione straty, brytyjscy marynarze nie tylko potrafili podtrzymać zdolności obronne swoich towarzyszy z wojsk lądowych, ale przeprowadzili także rotację znajdujących się w twierdzy oddziałów.

Ogółem w czasie oblężenia transportowce i okręty dostarczyły do Tobruku 34 113 żołnierzy, 72 czołgi, 92 działa i 34 tys. t rozmaitych ładunków. Z twierdzy wywieziono 32 667 żołnierzy, ewakuowano 7516 rannych oraz 7097 jeńców. Brytyjczycy faktycznie całkowicie wymienili skład osobowy garnizonu.

Za te sukcesy flota zapłaciła wysoką cenę. Zgodnie z oficjalnymi danymi Admiralicji w okresie między 12 kwietnia a 9 grudnia 1941 roku przy próbach przerwania blokady i w samym tobruckim porcie zatonęło 29 okrętów i jednostek pomocniczych marynarki wojennej, a dalszych 7 zostało poważnie uszkodzonych. Wśród zatopionych znalazły się: 2 niszczyciele, szybki stawiacz min, 3 slupy, 2 uzbrojone trawlery i jednostki wielorybnicze, 6 barek desantowych (lichtug typu „A”) i 7 jednostek pomocniczych. Na ich pokładach zginęło 184 ludzi, a kolejnych 110 odniosło rany. Marynarka handlowa utraciła 5 statków, a następne 4 zostały poważnie uszkodzone (31 zabitych, 3 rannych)8.

Z drugiej strony w ciągu 1941 roku na samym tylko Morzu Śródziemnym Royal Navy utraciła 1 okręt liniowy, 1 lotniskowiec, 8 krążowników i 16 niszczycieli. Innymi słowy, trasa tobrucka nie była głównym źródłem strat – nie mniejszym brzemieniem dla brytyjskiej floty były konwoje maltańskie i wspominana już wcześniej Bitwa o Kretę. W tym kontekście, straty poniesione przy przerywaniu blokady Tobruku, można scharakteryzować jako umiarkowane.

Główną przyczyną strat było lotnictwo, które zatopiło 19 z 29 jednostek (60,5%), przy czym najgroźniejszym przeciwnikiem okazały się bombowce nurkujące Ju 87 „Stuka”. Sukcesy te nie przyszły już jednak łatwo. Z reguły okręty udawało zatopić się w sytuacjach, gdy w ataku uczestniczyło nie mniej 15 – 20 maszyn. Bombowce, nawet Junkers Ju 88, które mogły również nurkować z pełnego pułapu, nie uzyskały żadnego sukcesu w zwalczaniu okrętów na otwartym morzu. Większość okrętów została zatopiona, gdy nie korzystały z własnej osłony lotniczej, która w szeregu sytuacji zademonstrowała swoją wysoką skuteczność. Przywodzi to myśl stwierdzenie, że w przypadku pełnej współpracy Royal Navy z RAF, Anglicy mieli szanse ograniczyć własne straty do minimum. Jest rzeczą zupełnie niezrozumiałą, dlaczego do ochrony konwojów nie wykorzystano myśliwców dalekiego zasięgu Bristol „Beaufighter”, które pojawiły się w Egipcie w maju 1941 roku.

Na drugim miejscu wymienić należy skuteczność niemieckich okrętów podwodnych – na których koncie znalazło się 6 okrętów i statków (21%). Należy zaznaczyć jednak, że w czasie ostatnich dwóch miesięcy oblężenia Tobruku, właśnie do okrętów podwodnych należała lwia część zatopień, a precyzyjniej 60% brytyjskich strat z miesięcy październik – listopad. Trzeba powiedzieć, że Brytyjczycy mieli szczęście iż U-booty pojawiły się na Morzu Śródziemnym dopiero we wrześniu, ponieważ wcześniej nie dysponowali oni praktycznie żadnymi środkami ani siłami do walki z nowym zagrożeniem. W przeciwieństwie do Niemców włoscy podwodniacy nie osiągnęli w tym rejonie żadnych sukcesów, jeszcze raz demonstrując niską skuteczność prowadzonych działań. W rezultacie wejścia na miny zatonęły 2 jednostki (7%), co wskazuje na wysoką skuteczność prowadzonych trałowań. Takie same straty spowodowane zostały błędami nawigacyjnymi, przy czym w obu przypadkach chodzi o szkunery żaglowo-motorowe, dysponujące kiepskim wyposażeniem nawigacyjnym.

--------------------
8. autorowi udało się znaleźć jedynie informacje o 3 statkach handlowych zatopionych bezpośrednio w toku akcji zaopatrywania garnizonu Tobruku. Odnośnie 2 pozostałych można stwierdzić, że albo zatonęły w Tobruku albo w jego pobliżu w okresie blokady, względnie uczestniczyły w operacji zaopatrywania twierdzy, jednak zatonęły w innym rejonie w toku realizacji innych zadań. W szczegółowym raporcie Admiralicji o działaniach na Morzu Śródziemnym w 1941 roku, nie znajdują się żadne dodatkowe informacje o statkach, które zatonęły w trakcie przerywania blokady Tobruku.


Teraz spójrzmy na sytuację z drugiej strony. Mimo poniesienia przez Brytyjczyków sporych strat, efektywność niemieckiej blokady Tobruku trudno uznać za wysoką. Mamy wszelkie podstawy by mówić o licznych błędach strony blokującej, przy czym istota tkwi nie w braku odpowiednich sił i środków, lecz raczej w rozwiązaniach natury organizacyjnej.

Jak już wspominaliśmy na wstępie artykułu, lotnictwo prowadziło walkę z zmierzającymi do twierdzy jednostkami w formie codziennych, rutynowych działań bojowych. Dowodzenie operacjami spoczywało w rękach „fliegerführer Afrika”, dla którego były one tylko jednymi z wielu zadań. Niemcy nie utworzyli specjalnego sztabu do koordynacji działań różnych sił blokujących Tobruk. Zdecydowanych zadań w zakresie blokady nie stawiano, podobnie jak i nie podejmowano w tym celu żadnych operacji. Nie istniała kontrola napływającego do Tobruku zaopatrzenia, która mogłaby wskazywać jako cele konkretne jednostki przerywające się do twierdzy. (tak jak miało to miejsce w przypadku konwojów na Maltę).

Zachodni historycy skłonni są przeceniać rolę X Korpusu Luftwaffe, który od 30 maja stacjonował na lotniskach kontynentalnej Grecji i Krecie. Choć odległość pozwalała na prowadzenie przez jego samoloty działań przeciwko trasie tobruckiej, to wszystkie sukcesy odniesione przez Niemców u wybrzeży wschodniej Cyrenajki były efektem operacji prowadzonych przez pododdziały podległe dowództwu lotniczemu „Afrika”. Można przypuszczać, że Korpusu nie angażowano w interesujące nas działanie, przeznaczając jego siły na akcje przeciwko konwojom maltańskim czy Kanałowi Sueskiemu.

Budzi zdziwienie niewielkie wykorzystanie włoskiego lotnictwa torpedowego. Zgodnie z danymi statystycznymi zawartymi w pracy Giuseppe Santoro, lotnicy ze składu 5 Eskadry Powietrznej oraz dowództwa lotnictwa Morza Egejskiego w ciągu 8 miesięcy przeprowadzili zaledwie 24 samoloto-wyloty przeciwko trasie tobruckiej, przy czym w źródłach brytyjskich odnotowano jedynie 3 ataki, które przyniosły jakiekolwiek rezultaty. Samoloty torpedowe operowały wyłącznie w nocy w niewielkich grupach (nie większych niż 3 maszyny) metodą „swobodnego polowania”, dlatego też nawet samo wykrywanie jednostek przeciwnika stanowiło dla nich niełatwe zadanie. Nie planowano uderzeń dużych grup samolotów torpedowych na wcześniej wyznaczone cele .

Jednak największą zagadka i istotnym czynnikiem, wpływającym na niską skuteczność blokady, była pasywność sił lekkich włoskiej floty. Posiadając co najmniej 30 niszczycieli i ponad 50 kutrów torpedowych, Włosi nie podjęli żadnych prób nocnego patrolowania podejść do Tobruku.

Do bazowania kutrów torpedowych można było z powodzeniem wykorzystać bazę w Bardiji lub zatokę Bomba. Najprawdopodobniej w tym przypadku zaważył czynnik psychologiczny, prześladujący dowództwo włoskiej marynarki wojennej po szeregu poważnych klęsk poniesionych w pierwszym roku wojny…

Epopeja Tobruku stanowiła przykład wykorzystania sił morskich dla współdziałania z izolowanym garnizonem lądowym. W historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej analogiem są działania radzieckiej Floty Czarnomorskiej zaopatrującej oblężony Sewastopol w końcu 1941 – początku 1942 roku. Tak w jednym jak w drugim przypadku utrzymanie zdolności bojowej blokowanego garnizonu zależało od dostaw morzem. W obu przypadkach przeciwnik nie dysponował znaczącymi własnymi siłami morskimi, tak że zadanie zwalczania floty przypadło lotnictwu. W końcu porównywalne okazały się nawet ramy czasowe blokady – w przypadku Tobruku było 242 dni, a Sewastopola 250 dób. Przy czym warto zaznaczyć, flota brytyjska uporała się z postawionym zadaniem, a radziecka – nie? Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba rozpatrzyć kilka czynników.

Pierwszy – liczebność garnizonu. Wojska Sewastopolskiego Rejonu Obrony (SOR) w przeddzień trzeciego szturmu liczyły 118 tys. ludzi. W czasie szturmu, uwzględniając straty, minimalne dobowe zapotrzebowanie wojsk wynosiło 600 t różnych ładunków. Dla porównania codzienne zapotrzebowanie niemieckiej 17. Armii, także broniącej Krymu (dwukrotnie liczniejszej od SOR), nie na poziomie minimalnym, lecz normalnym wynosiło 1500 t. Zgodnie ze stanem na koniec 1943 roku armia ta liczyła około 200 tys. ludzi i wymagało comiesięcznych dostaw 50 tys. t zaopatrzenia. Tym samym cyfry pozostają na porównywalnym poziomie.

W Tobruku w czasie oblężenia znajdowało się 32 – 35 tysięcy żołnierzy. Zgodnie z oficjalnym brytyjskim historykiem I. Playfair, minimalne potrzeby garnizonu określano na 70 t na dobę (średnia wielkość rzeczywiście dostarczonego zaopatrzenia wyniosła 140,5 t na dobę).

Porównanie danych o potrzebach niemieckich, radzieckich i brytyjskich wojsk zmusza do poddania w wątpliwość danych Playfair (wynika z nich, że Niemcy potrzebowali 7,5 kg/człowieka na dobę, obrońcy Sewastopola – około 5 kg/człowieka, a garnizon Tobruk – 2,25 kg/człowieka), są jednak w tej mierze także i kontrargumenty. Po pierwsze, nic nie wiadomo, jakie zapasy znajdowały się w Tobruku w chwili rozpoczęcia oblężenia. Zdobywając twierdzę w styczniu Brytyjczycy przechwycili w niej dwumiesięczny zapas żywności. Później  Tobruk przez kilka miesięcy był wykorzystywany w charakterze głównej bazy przeładowczej dla nacierających wojsk brytyjskich, dlatego też można przypuszczać, że w chwili rozpoczęcia oblężenia magazyny twierdzy nie były puste. Po drugie, znaczną część artylerii garnizonu stanowiły zdobyczne włoskie działa, do których amunicja nie mogła być dostarczana z Aleksandrii, a trzeba było korzystać wyłącznie z pozostawionej przez Włochów w samym Tobruku. Po trzecie, w początku 1942 roku Sewastopol był punktem oporu różnych rodzajów sił zbrojnych. Funkcjonowała dostatecznie liczna grupa lotnicza (około 120 maszyn), która operowała aktywnie, co wymagało sporo paliwa, poza tym paliwa wymagały również okręty działające w zachodniej części Morza Czarnego. W związku z tym MPS (materiały pędne i smary) stanowiły blisko połowę transportowanych ładunków. Brytyjczycy nie mieli takich potrzeb, u nich paliwo stanowiło co najwyżej 10 –15% ładunków.

Można też zauważyć, że większość rodzimych historyków nie ma dostępu do zagranicznych archiwów i dlatego zawsze będzie zakładnikami tych danych o sobie, które „całkiem otwarcie” państwa zachodnie są skłonne przedstawić. W każdym razie, wiadomo, że wielkość masy ładunków, których dowóz musiała zabezpieczyć brytyjska Flota Śródziemnomorska, była kilka razy mniejsza od tej, których wymagało utrzymanie zdolności bojowej wojsk SOR.

Drugim czynnikiem ułatwiającym sukces niemieckiej blokady Sewastopola, a niemożliwym do wykonania pod Tobrukiem, to ograniczoność taboru pływającego Żeglugi Czarnomorskiej. Brak statków towarowych zmusił do przerzucenia ich pracy na okręty bojowe, które w dostawie zaopatrzenia dla tak licznego zgrupowania wojsk, powinny odgrywać co najwyżej rolę pomocniczą. Dla przykładu przeprowadzenie transportowca o wyporności 3000 t stanowiło pod względem przewiezionych ładunków ekwiwalent 10 – 20 rejsów niszczycieli! Przy czym okrętów też było niewiele. W początkach maja 1942 roku w skład radzieckiej Floty Czarnomorskiej wchodził 1 okręt liniowy, 4 krążowniki, 13 niszczycieli, 2 dozorowce, 3 kanonierki i 11 szybkich trałowców.

Trzeba jeszcze zauważyć, że wiosną 1942 podstawowa część zaopatrzenia szła nie do Sewastopola, lecz do Kerczu – dla wojsk Frontu Krymskiego, który jak sądziło dowództwo, wkrótce pozwoli na przerwanie oblężenia głównej bazy. Z powodu braku tonażu transportowego w okresie całej wiosny (aż do zniszczenia wojsk Frontu Krymskiego w maju 1942) flota systematycznie nie wykonywała planowych przewozów dla dwóch dużych pod względem liczebnym zgrupowań, w tym szczególnie dla Sewastopolu. W twierdzy w rzeczywistości nie zdołano nawet odtworzyć zapasów utraconych w toku odpierania drugiego szturmu.

Trzeci czynnik – możliwości organizacyjne przeciwnika w zakresie ustanowienia blokady – także były zdecydowanie bardziej sprzyjające dla Brytyjczyków. Zgodnie z zestawieniem na 21 czerwca 1941 roku niemieckie dowództwo lotnicze „Afrika” dysponowało 1 grupą bombowców, 2 grupami bombowców nurkujących, 4 eskadrami jednosilnikowych i 1 eskadrą dwusilnikowych myśliwców oraz 1 eskadrą samolotów rozpoznawczych. Ogółem liczyły one 157 maszyn, w tym 118 w stanie gotowości bojowej. Pewien wkład wnosiły także włoskie siły lotnicze, jednak do działań przeciwko liniom zaopatrzeniowym Tobruku angażowano tylko 3 eskadry bombowców nurkujących oraz incydentalnie samoloty torpedowe. Teoretycznie blokadę Tobruku mógł także wspierać X Korpus Luftwaffe, posiadający w swoim składzie 4 grupy bombowców, 1 grupę bombowców nurkujących, 3 eskadry dwusilnikowych myśliwców oraz 5 eskadr samolotów rozpoznawczych i wodnosamolotów. Ogólna liczebność Korpusu wynosiła 205 maszyn, w tym zaledwie 89 sprawnych. Do końca blokady skład niemieckiego lotnictwa nad Morzem Śródziemnym zmienił się niewiele. Według zestawienia na 11 listopada „fliegerführer Afrika” dysponował 134 samolotami (73 sprawne), a w składzie X Korpusu znajdowało się 181 maszyn (104 sprawne).


Poza blokadą Tobruku, Luftwaffe wykonywała nad Morzem Śródziemnym szereg innych zadań, z których najważniejszymi było zwalczanie maltańskich konwojów, walka z Royal Navy we wschodniej części akwenu i współdziałanie z frontem afrykańskim Rommla. Poza tym, zgodnie z porozumieniem między niemieckim a włoskim lotnictwem, to właśnie Niemcy mieli bombardować Aleksandrię, Kair i Kanał Sueski. „Od X Korpusu Luftwaffe wymagano zbyt wiele – stwierdził D. MacIntyre – on musiał rozdrobnić swoje siły i w rezultacie nie wykonał do końca żadnego z zadań”.

Niemieckie zgrupowanie lotnicze na Krymie było nieporównanie bardziej liczne, zresztą krąg jego zadań również. Zgodnie z książką niemieckiego gen. H. Plochera „Luftwaffe przeciw Rosji” 1 czerwca 1942 przeciwko Sewastopolowi rozwinięto 7 grup bombowców, 3 grupy bombowców nurkujących, 4 grupy myśliwców i 3 eskadry rozpoznawcze – ogółem około 600 samolotów. Przy tym wszystkie lotniska znajdowały się w odległości 100 km od Sewastopola, co skracało czas dolotu, dzięki czemu sprawne maszyny mogły wykonywać nawet 3 – 4 wyloty w ciągu doby. Tym samym intensywność ataków na przerywające się do Sewastopola okręty była całkiem inna. Przykładowo lider Taszkient w swoim słynnym ostatnim rejsie odparł nalot 89 bombowców!

W końcu czwarty czynnik – natężenie działań bojowych. Po niepowodzeniach zdobycia Tobruku z marszu, Niemcy nie podejmowali już później takich prób, zaś sami Brytyjczycy nie przeprowadzali godnych odnotowania kontrataków. Brytyjskie oddziały utrzymujące linie obrony, były cyklicznie luzowane i kierowane w głąb obrony na odpoczynek nad morzem. Zgodnie z oficjalnymi brytyjskimi danymi w okresie od kwietnia do października 1941 roku obrońcy Tobruku stracili 855 zabitych i 498 zaginionych bez wieści, co stanowiło około 4% znajdujących się w twierdzy sił lub innymi słowy 6 ludzi dziennie. Zrozumiałe, że w warunkach takiej „cieplarnianej” wojny nie potrzebny były duże rozchody amunicji i paliwa.

Pod Sewastopolem szła walka na śmierć i życie. Gdy Niemcy wycofywali się po nieudanych próbach zdobycia miasta (zima – wiosna 1942 r.) wojska radzieckie przechodziły do kontrataku. Walki o charakterze lokalnym trwały praktycznie przez cały czas. Szczególnie trudno było obrońcom SOR w czasie ostatecznego trzeciego szturmu. Weźmy choć intensywność wykorzystania lotnictwa. W dniu 2 czerwca niemieckie lotnictwo przeprowadziło 723 wyloty bojowe, 3 czerwca – 643, 4 czerwca – 563, zaś podczas całego szturmu zgrupowanie Luftwaffe przeprowadziło 23 751 samoloto-wylotów,zrzucając 20 529 t bomb. Innymi słowy, w ciągu dnia akcji przeciw Sewastopolu przeprowadzano tyle wylotów bojowych, ile kierowano na Tobruk w czasie miesiąca.

Wielkość radzieckich przewozów pozostawała praktycznie na tym samym poziomie. W marcu dostarczono do Sewastopola 11,6 tys. t ładunków, w kwietniu – 12,5 tys. t, w maju – 13,6 tys. t, a w czerwcu – około 11,3 – 11,9 tys. t. Wychodzi na to, że w czerwcu garnizon SOR otrzymał tyle co w marcu, tyle tylko, że zapotrzebowanie w czasie odpierania szturmu było inne: w marcu wynosiło średnio 386 t/dobę (faktycznie), a w czerwcu – 600 t/dobę (wyliczone na poziomie minimalnym). Stąd też pojawiły się wszystkie kłopoty, brak amunicji do dział – nie ma możliwości odpierania ataków (w ich trakcie artyleryjski ogień zaporowy tradycyjnie odgrywa podstawową rolę), niemieckie samoloty zaczęły bezkarnie operować nad bazą na niskim pułapie i niszczyć żywe cele. Dostarczać amunicję czy przerzucać rezerwy z tyłów na linię obrony nie można już było przeprowadzać w dzień. Po kilku dniach takiej egzystencji nastąpiło ogólne załamanie obrony, mimo dysponowania znaczną liczbą obrońców zdolnych do noszenia broni…

Podsumujmy więc. Teoria wojenna uczy, że blokada morska jest efektywna,  gdy w jej rezultacie nie dociera dostatecznie duża część ładunków, co wywiera wpływ na sytuację obrony lądowej. Sytuacja taka jest możliwa, gdy blokujący posiada przewagę w okrętach nawodnych, które jednak można w znacznej mierze zastąpić stosując lotnictwo. Blokada morska to forma walki na wyniszczenie w której albo jedna strona całkiem zrezygnuje z zaopatrywania z powodu wysokich strat, albo druga zrezygnuje z blokady w trakcie której straci wszystkie swoje siły. Zdaniem rosyjskiego historyka Mirosława Morozowa, z którym trudno się nie zgodzić, doświadczenia II wojny światowej pokazały, że organizowanie blokady niewielkiego garnizonu jest trudne i niecelowe. Małe, dobrze zorganizowane konwoje, nawet o ile ich straty przewyższą 2 – 3 krotnie wcześniej założony poziom, mogą łatwo zabezpieczyć zaopatrzenie takiego garnizonu. Przykład Tobruku, a szczególnie Malty, dowodnie to wykazuje9.
Blokada dużych zgrupowań jest zdecydowanie bardziej perspektywiczna, zwłaszcza jeśli nie ma odpowiedniego zapasu jednostek transportowych. W takiej sytuacji można w relatywnie niedługim czasie zniszczyć lub uszkodzić wiele transportowców, co praktycznie uniemożliwi przewozy. Działania takie zademonstrowali Niemcy pod Stalingradem, a alianci zachodni rok później w Tunisie.

Tym samym, posiadanie silnej marynarki wojennej jest pod wieloma względami korzystne dla armii działającej na kierunku nadmorskim, a w określonych sytuacjach może być nawet czynnikiem decydującym o sukcesie walki zbrojnej prowadzonej na lądzie. Nawet cienka nitka „Drogi Życia”, jaka wiązała oblężony Leningrad z Wielką Ziemią, pomogła utrzymać miasto. W tej sytuacji jak tu nie wspomnieć słów Piotra Wielkiego: „Każdy potentat, który posiada jedynie wojska lądowe, ma tylko jedną rękę, a ten który ma flotę, posiada obie ręce”!

Autor dziękuje J. Granowskomu, A. Kuzniecowi i M. Morozowi za pomoc okazaną przy przygotowywaniu artykułu.
Tłumaczenie z języka rosyjskiego Maciej S. Sobański

--------------------
9. są także i przykłady wojsk lądowych: niemieckie oddziały w Demiansku czy Chołmie także z powodzeniem wytrzymały długotrwałe oblężenie.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież