A+ A A-
  • Kategoria: II WŚ
  • Odsłony: 5244

Poza blokadą Tobruku, Luftwaffe wykonywała nad Morzem Śródziemnym szereg innych zadań, z których najważniejszymi było zwalczanie maltańskich konwojów, walka z Royal Navy we wschodniej części akwenu i współdziałanie z frontem afrykańskim Rommla. Poza tym, zgodnie z porozumieniem między niemieckim a włoskim lotnictwem, to właśnie Niemcy mieli bombardować Aleksandrię, Kair i Kanał Sueski. „Od X Korpusu Luftwaffe wymagano zbyt wiele – stwierdził D. MacIntyre – on musiał rozdrobnić swoje siły i w rezultacie nie wykonał do końca żadnego z zadań”.

Niemieckie zgrupowanie lotnicze na Krymie było nieporównanie bardziej liczne, zresztą krąg jego zadań również. Zgodnie z książką niemieckiego gen. H. Plochera „Luftwaffe przeciw Rosji” 1 czerwca 1942 przeciwko Sewastopolowi rozwinięto 7 grup bombowców, 3 grupy bombowców nurkujących, 4 grupy myśliwców i 3 eskadry rozpoznawcze – ogółem około 600 samolotów. Przy tym wszystkie lotniska znajdowały się w odległości 100 km od Sewastopola, co skracało czas dolotu, dzięki czemu sprawne maszyny mogły wykonywać nawet 3 – 4 wyloty w ciągu doby. Tym samym intensywność ataków na przerywające się do Sewastopola okręty była całkiem inna. Przykładowo lider Taszkient w swoim słynnym ostatnim rejsie odparł nalot 89 bombowców!

W końcu czwarty czynnik – natężenie działań bojowych. Po niepowodzeniach zdobycia Tobruku z marszu, Niemcy nie podejmowali już później takich prób, zaś sami Brytyjczycy nie przeprowadzali godnych odnotowania kontrataków. Brytyjskie oddziały utrzymujące linie obrony, były cyklicznie luzowane i kierowane w głąb obrony na odpoczynek nad morzem. Zgodnie z oficjalnymi brytyjskimi danymi w okresie od kwietnia do października 1941 roku obrońcy Tobruku stracili 855 zabitych i 498 zaginionych bez wieści, co stanowiło około 4% znajdujących się w twierdzy sił lub innymi słowy 6 ludzi dziennie. Zrozumiałe, że w warunkach takiej „cieplarnianej” wojny nie potrzebny były duże rozchody amunicji i paliwa.

Pod Sewastopolem szła walka na śmierć i życie. Gdy Niemcy wycofywali się po nieudanych próbach zdobycia miasta (zima – wiosna 1942 r.) wojska radzieckie przechodziły do kontrataku. Walki o charakterze lokalnym trwały praktycznie przez cały czas. Szczególnie trudno było obrońcom SOR w czasie ostatecznego trzeciego szturmu. Weźmy choć intensywność wykorzystania lotnictwa. W dniu 2 czerwca niemieckie lotnictwo przeprowadziło 723 wyloty bojowe, 3 czerwca – 643, 4 czerwca – 563, zaś podczas całego szturmu zgrupowanie Luftwaffe przeprowadziło 23 751 samoloto-wylotów,zrzucając 20 529 t bomb. Innymi słowy, w ciągu dnia akcji przeciw Sewastopolu przeprowadzano tyle wylotów bojowych, ile kierowano na Tobruk w czasie miesiąca.

Wielkość radzieckich przewozów pozostawała praktycznie na tym samym poziomie. W marcu dostarczono do Sewastopola 11,6 tys. t ładunków, w kwietniu – 12,5 tys. t, w maju – 13,6 tys. t, a w czerwcu – około 11,3 – 11,9 tys. t. Wychodzi na to, że w czerwcu garnizon SOR otrzymał tyle co w marcu, tyle tylko, że zapotrzebowanie w czasie odpierania szturmu było inne: w marcu wynosiło średnio 386 t/dobę (faktycznie), a w czerwcu – 600 t/dobę (wyliczone na poziomie minimalnym). Stąd też pojawiły się wszystkie kłopoty, brak amunicji do dział – nie ma możliwości odpierania ataków (w ich trakcie artyleryjski ogień zaporowy tradycyjnie odgrywa podstawową rolę), niemieckie samoloty zaczęły bezkarnie operować nad bazą na niskim pułapie i niszczyć żywe cele. Dostarczać amunicję czy przerzucać rezerwy z tyłów na linię obrony nie można już było przeprowadzać w dzień. Po kilku dniach takiej egzystencji nastąpiło ogólne załamanie obrony, mimo dysponowania znaczną liczbą obrońców zdolnych do noszenia broni…

Podsumujmy więc. Teoria wojenna uczy, że blokada morska jest efektywna,  gdy w jej rezultacie nie dociera dostatecznie duża część ładunków, co wywiera wpływ na sytuację obrony lądowej. Sytuacja taka jest możliwa, gdy blokujący posiada przewagę w okrętach nawodnych, które jednak można w znacznej mierze zastąpić stosując lotnictwo. Blokada morska to forma walki na wyniszczenie w której albo jedna strona całkiem zrezygnuje z zaopatrywania z powodu wysokich strat, albo druga zrezygnuje z blokady w trakcie której straci wszystkie swoje siły. Zdaniem rosyjskiego historyka Mirosława Morozowa, z którym trudno się nie zgodzić, doświadczenia II wojny światowej pokazały, że organizowanie blokady niewielkiego garnizonu jest trudne i niecelowe. Małe, dobrze zorganizowane konwoje, nawet o ile ich straty przewyższą 2 – 3 krotnie wcześniej założony poziom, mogą łatwo zabezpieczyć zaopatrzenie takiego garnizonu. Przykład Tobruku, a szczególnie Malty, dowodnie to wykazuje9.
Blokada dużych zgrupowań jest zdecydowanie bardziej perspektywiczna, zwłaszcza jeśli nie ma odpowiedniego zapasu jednostek transportowych. W takiej sytuacji można w relatywnie niedługim czasie zniszczyć lub uszkodzić wiele transportowców, co praktycznie uniemożliwi przewozy. Działania takie zademonstrowali Niemcy pod Stalingradem, a alianci zachodni rok później w Tunisie.

Tym samym, posiadanie silnej marynarki wojennej jest pod wieloma względami korzystne dla armii działającej na kierunku nadmorskim, a w określonych sytuacjach może być nawet czynnikiem decydującym o sukcesie walki zbrojnej prowadzonej na lądzie. Nawet cienka nitka „Drogi Życia”, jaka wiązała oblężony Leningrad z Wielką Ziemią, pomogła utrzymać miasto. W tej sytuacji jak tu nie wspomnieć słów Piotra Wielkiego: „Każdy potentat, który posiada jedynie wojska lądowe, ma tylko jedną rękę, a ten który ma flotę, posiada obie ręce”!

Autor dziękuje J. Granowskomu, A. Kuzniecowi i M. Morozowi za pomoc okazaną przy przygotowywaniu artykułu.
Tłumaczenie z języka rosyjskiego Maciej S. Sobański

--------------------
9. są także i przykłady wojsk lądowych: niemieckie oddziały w Demiansku czy Chołmie także z powodzeniem wytrzymały długotrwałe oblężenie.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież