A+ A A-
  • Kategoria: II WŚ
  • Odsłony: 4826

Teraz spójrzmy na sytuację z drugiej strony. Mimo poniesienia przez Brytyjczyków sporych strat, efektywność niemieckiej blokady Tobruku trudno uznać za wysoką. Mamy wszelkie podstawy by mówić o licznych błędach strony blokującej, przy czym istota tkwi nie w braku odpowiednich sił i środków, lecz raczej w rozwiązaniach natury organizacyjnej.

Jak już wspominaliśmy na wstępie artykułu, lotnictwo prowadziło walkę z zmierzającymi do twierdzy jednostkami w formie codziennych, rutynowych działań bojowych. Dowodzenie operacjami spoczywało w rękach „fliegerführer Afrika”, dla którego były one tylko jednymi z wielu zadań. Niemcy nie utworzyli specjalnego sztabu do koordynacji działań różnych sił blokujących Tobruk. Zdecydowanych zadań w zakresie blokady nie stawiano, podobnie jak i nie podejmowano w tym celu żadnych operacji. Nie istniała kontrola napływającego do Tobruku zaopatrzenia, która mogłaby wskazywać jako cele konkretne jednostki przerywające się do twierdzy. (tak jak miało to miejsce w przypadku konwojów na Maltę).

Zachodni historycy skłonni są przeceniać rolę X Korpusu Luftwaffe, który od 30 maja stacjonował na lotniskach kontynentalnej Grecji i Krecie. Choć odległość pozwalała na prowadzenie przez jego samoloty działań przeciwko trasie tobruckiej, to wszystkie sukcesy odniesione przez Niemców u wybrzeży wschodniej Cyrenajki były efektem operacji prowadzonych przez pododdziały podległe dowództwu lotniczemu „Afrika”. Można przypuszczać, że Korpusu nie angażowano w interesujące nas działanie, przeznaczając jego siły na akcje przeciwko konwojom maltańskim czy Kanałowi Sueskiemu.

Budzi zdziwienie niewielkie wykorzystanie włoskiego lotnictwa torpedowego. Zgodnie z danymi statystycznymi zawartymi w pracy Giuseppe Santoro, lotnicy ze składu 5 Eskadry Powietrznej oraz dowództwa lotnictwa Morza Egejskiego w ciągu 8 miesięcy przeprowadzili zaledwie 24 samoloto-wyloty przeciwko trasie tobruckiej, przy czym w źródłach brytyjskich odnotowano jedynie 3 ataki, które przyniosły jakiekolwiek rezultaty. Samoloty torpedowe operowały wyłącznie w nocy w niewielkich grupach (nie większych niż 3 maszyny) metodą „swobodnego polowania”, dlatego też nawet samo wykrywanie jednostek przeciwnika stanowiło dla nich niełatwe zadanie. Nie planowano uderzeń dużych grup samolotów torpedowych na wcześniej wyznaczone cele .

Jednak największą zagadka i istotnym czynnikiem, wpływającym na niską skuteczność blokady, była pasywność sił lekkich włoskiej floty. Posiadając co najmniej 30 niszczycieli i ponad 50 kutrów torpedowych, Włosi nie podjęli żadnych prób nocnego patrolowania podejść do Tobruku.

Do bazowania kutrów torpedowych można było z powodzeniem wykorzystać bazę w Bardiji lub zatokę Bomba. Najprawdopodobniej w tym przypadku zaważył czynnik psychologiczny, prześladujący dowództwo włoskiej marynarki wojennej po szeregu poważnych klęsk poniesionych w pierwszym roku wojny…

Epopeja Tobruku stanowiła przykład wykorzystania sił morskich dla współdziałania z izolowanym garnizonem lądowym. W historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej analogiem są działania radzieckiej Floty Czarnomorskiej zaopatrującej oblężony Sewastopol w końcu 1941 – początku 1942 roku. Tak w jednym jak w drugim przypadku utrzymanie zdolności bojowej blokowanego garnizonu zależało od dostaw morzem. W obu przypadkach przeciwnik nie dysponował znaczącymi własnymi siłami morskimi, tak że zadanie zwalczania floty przypadło lotnictwu. W końcu porównywalne okazały się nawet ramy czasowe blokady – w przypadku Tobruku było 242 dni, a Sewastopola 250 dób. Przy czym warto zaznaczyć, flota brytyjska uporała się z postawionym zadaniem, a radziecka – nie? Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba rozpatrzyć kilka czynników.

Pierwszy – liczebność garnizonu. Wojska Sewastopolskiego Rejonu Obrony (SOR) w przeddzień trzeciego szturmu liczyły 118 tys. ludzi. W czasie szturmu, uwzględniając straty, minimalne dobowe zapotrzebowanie wojsk wynosiło 600 t różnych ładunków. Dla porównania codzienne zapotrzebowanie niemieckiej 17. Armii, także broniącej Krymu (dwukrotnie liczniejszej od SOR), nie na poziomie minimalnym, lecz normalnym wynosiło 1500 t. Zgodnie ze stanem na koniec 1943 roku armia ta liczyła około 200 tys. ludzi i wymagało comiesięcznych dostaw 50 tys. t zaopatrzenia. Tym samym cyfry pozostają na porównywalnym poziomie.

W Tobruku w czasie oblężenia znajdowało się 32 – 35 tysięcy żołnierzy. Zgodnie z oficjalnym brytyjskim historykiem I. Playfair, minimalne potrzeby garnizonu określano na 70 t na dobę (średnia wielkość rzeczywiście dostarczonego zaopatrzenia wyniosła 140,5 t na dobę).

Porównanie danych o potrzebach niemieckich, radzieckich i brytyjskich wojsk zmusza do poddania w wątpliwość danych Playfair (wynika z nich, że Niemcy potrzebowali 7,5 kg/człowieka na dobę, obrońcy Sewastopola – około 5 kg/człowieka, a garnizon Tobruk – 2,25 kg/człowieka), są jednak w tej mierze także i kontrargumenty. Po pierwsze, nic nie wiadomo, jakie zapasy znajdowały się w Tobruku w chwili rozpoczęcia oblężenia. Zdobywając twierdzę w styczniu Brytyjczycy przechwycili w niej dwumiesięczny zapas żywności. Później  Tobruk przez kilka miesięcy był wykorzystywany w charakterze głównej bazy przeładowczej dla nacierających wojsk brytyjskich, dlatego też można przypuszczać, że w chwili rozpoczęcia oblężenia magazyny twierdzy nie były puste. Po drugie, znaczną część artylerii garnizonu stanowiły zdobyczne włoskie działa, do których amunicja nie mogła być dostarczana z Aleksandrii, a trzeba było korzystać wyłącznie z pozostawionej przez Włochów w samym Tobruku. Po trzecie, w początku 1942 roku Sewastopol był punktem oporu różnych rodzajów sił zbrojnych. Funkcjonowała dostatecznie liczna grupa lotnicza (około 120 maszyn), która operowała aktywnie, co wymagało sporo paliwa, poza tym paliwa wymagały również okręty działające w zachodniej części Morza Czarnego. W związku z tym MPS (materiały pędne i smary) stanowiły blisko połowę transportowanych ładunków. Brytyjczycy nie mieli takich potrzeb, u nich paliwo stanowiło co najwyżej 10 –15% ładunków.

Można też zauważyć, że większość rodzimych historyków nie ma dostępu do zagranicznych archiwów i dlatego zawsze będzie zakładnikami tych danych o sobie, które „całkiem otwarcie” państwa zachodnie są skłonne przedstawić. W każdym razie, wiadomo, że wielkość masy ładunków, których dowóz musiała zabezpieczyć brytyjska Flota Śródziemnomorska, była kilka razy mniejsza od tej, których wymagało utrzymanie zdolności bojowej wojsk SOR.

Drugim czynnikiem ułatwiającym sukces niemieckiej blokady Sewastopola, a niemożliwym do wykonania pod Tobrukiem, to ograniczoność taboru pływającego Żeglugi Czarnomorskiej. Brak statków towarowych zmusił do przerzucenia ich pracy na okręty bojowe, które w dostawie zaopatrzenia dla tak licznego zgrupowania wojsk, powinny odgrywać co najwyżej rolę pomocniczą. Dla przykładu przeprowadzenie transportowca o wyporności 3000 t stanowiło pod względem przewiezionych ładunków ekwiwalent 10 – 20 rejsów niszczycieli! Przy czym okrętów też było niewiele. W początkach maja 1942 roku w skład radzieckiej Floty Czarnomorskiej wchodził 1 okręt liniowy, 4 krążowniki, 13 niszczycieli, 2 dozorowce, 3 kanonierki i 11 szybkich trałowców.

Trzeba jeszcze zauważyć, że wiosną 1942 podstawowa część zaopatrzenia szła nie do Sewastopola, lecz do Kerczu – dla wojsk Frontu Krymskiego, który jak sądziło dowództwo, wkrótce pozwoli na przerwanie oblężenia głównej bazy. Z powodu braku tonażu transportowego w okresie całej wiosny (aż do zniszczenia wojsk Frontu Krymskiego w maju 1942) flota systematycznie nie wykonywała planowych przewozów dla dwóch dużych pod względem liczebnym zgrupowań, w tym szczególnie dla Sewastopolu. W twierdzy w rzeczywistości nie zdołano nawet odtworzyć zapasów utraconych w toku odpierania drugiego szturmu.

Trzeci czynnik – możliwości organizacyjne przeciwnika w zakresie ustanowienia blokady – także były zdecydowanie bardziej sprzyjające dla Brytyjczyków. Zgodnie z zestawieniem na 21 czerwca 1941 roku niemieckie dowództwo lotnicze „Afrika” dysponowało 1 grupą bombowców, 2 grupami bombowców nurkujących, 4 eskadrami jednosilnikowych i 1 eskadrą dwusilnikowych myśliwców oraz 1 eskadrą samolotów rozpoznawczych. Ogółem liczyły one 157 maszyn, w tym 118 w stanie gotowości bojowej. Pewien wkład wnosiły także włoskie siły lotnicze, jednak do działań przeciwko liniom zaopatrzeniowym Tobruku angażowano tylko 3 eskadry bombowców nurkujących oraz incydentalnie samoloty torpedowe. Teoretycznie blokadę Tobruku mógł także wspierać X Korpus Luftwaffe, posiadający w swoim składzie 4 grupy bombowców, 1 grupę bombowców nurkujących, 3 eskadry dwusilnikowych myśliwców oraz 5 eskadr samolotów rozpoznawczych i wodnosamolotów. Ogólna liczebność Korpusu wynosiła 205 maszyn, w tym zaledwie 89 sprawnych. Do końca blokady skład niemieckiego lotnictwa nad Morzem Śródziemnym zmienił się niewiele. Według zestawienia na 11 listopada „fliegerführer Afrika” dysponował 134 samolotami (73 sprawne), a w składzie X Korpusu znajdowało się 181 maszyn (104 sprawne).

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież