A+ A A-
  • Kategoria: I WŚ
  • Odsłony: 5789

Wśród eksponatów tureckiego muzeum marynarki wojennej (Deniz Muzeis) w Stambule znajduje się jeden zupełnie nietypowy eksponat. Na otwartym placu przed muzeum, podobnie jak to ma miejsce we wszystkich muzeach morskich świata stoją stare działa, reflektory, miny, pociski, wyrzutnie torpedowe z okrętów różnych epok oraz... najprawdziwszy okręt podwodny niemiecki UB 46 z okresu pierwszej wojny światowej.

Dokładnie nie cały okręt, lecz tylko jego szkielet w postaci trzech dużych fragmentów dziobowej części kadłuba oraz kiosku, posadowionych na betonowym cokole i na sztywno połączonych ściągaczami. To wszystko, co pozostało z niemieckiego U-boota po wejściu na rosyjską zagrodę minową u wylotu Bosforu w dniu 7 grudnia 1916 roku.

W rozerwanych wyrzutniach torpedowych, ułożonych jedna nad drugą, widoczne są resztki torped, załadowanych wiele lat temu, które pozostały tam już na wieczność. Okręt, jak przystoi jednostce podwodnej pomalowany na kolor czarny, a torpedy na czerwono. Obok wyrzutni torpedowych widoczne są resztki łańcucha kotwicznego i sama kotwica. W wielu miejscach brak poszycia. Jest to zarówno skutkiem samego wybuchu miny jak i następstwem późniejszych uszkodzeń, gdy okręt wydobywano po kawałku. O historii odnalezienia jednostki na miejsce zatonięciu, i "wydobyciu" powiemy później. Z uwagi na swoją wyjątkowość, zasługują one na specjalną uwagę.

Artykuł zamieszczony dzięki uprzejmości czasopisma Okręty WojenneJak wiadomo, działania wojenne na Morzu Czarnym rozpoczęły się znacznie później, niż na innych teatrach I wojny światowej, w związku z niespodziewanym atakiem w dniu 29 października 1914 roku okrętów floty otomańskiej pod ogólnym dowództwem niemieckiego kontradm. Wilhelma Souchona na Odessę, Sewastopol, Noworosyjsk i Teodozje. W odpowiedzi na atak 31 października Rosja wypowiedziała wojnę Turcji. Po stronie Rosji wystąpili jej sojusznicy, Anglia i Francja. Już w dniu 6 listopada okręty rosyjskiej Floty Czarnomorskiej przystąpiły do minowania podejść do Bosforu. W tym też dniu rosyjska eskadra ostrzelała port Zonguldak (Zunguldak) na wybrzeżu Anatolii, z którego Turcy transportowali węgiel kamienny.

Z uwagi na brak innych środków transportu, od początku wojny morskie przewozy węgla z Zagłębia Węglowego w rejonie Zonguldak-Eregli, nabrały dla Turcji ogromnego znaczenia. Uderzenia rosyjskich okrętów liniowych i rajdy blokujących wybrzeże kontrtorpedowców przeciwko tureckiej żegludze nasilały się stopniowo, grożąc przerwaniem dostaw węgla dla tureckiej stolicy. Przy czym w międzyczasie rosły stopniowo siły rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, w Nikołajewie budowano bowiem jednostki różnych klas od okrętów podwodnych do drednotów. W tym czasie słabe ekonomicznie Imperium Otomańskie, mogło przeciwstawić siłom rosyjskim (a szerzej i całej Ententy) jedynie te nieliczne jednostki z którymi rozpoczęło wojnę. Jedynym możliwym teoretycznie wariantem wzmocnienia floty tureckiej na Morzu Czarnym było przerzucenie tam niemieckich okrętów podwodnych z Morza Śródziemnego.


UB 7
na Morzu Czarnym, pomalowany w kolory maskujące. fot. zbiory Władimir Zabłockij

Pierwsze świadectwa o pojawieniu się w Konstantynopolu niemieckich okrętów podwodnych zaczęły napływać do sztabu Floty Czarnomorskiej już wiosną 1915 roku. W rezultacie przypadki "wykrycia" ich na morzu zaczęto odnotowywać na długo przed rzeczywistym wyjściem pierwszych U-bootów. I tak w czasie ostrzału w dniu 2 maja 1915 baterii nadbrzeżnych w rejonie Bosforu o godz. 10.40 została zauważona podejrzana fala, przyjęta za ślad peryskopu, który został ostrzelany z dział kal. 152 mm okrętów liniowych Pantielejmon i Tri Swiatitiela. "Okręt podwodny" w samej cieśninie widzieli też jakoby rosyjscy lotnicy, którzy przeprowadzali wcześniej rozpoznanie Bosforu. Choć świadectwa o pojawieniu się okrętów podwodnych uważano za niewiarygodne, to jednak w toku kolejnej operacji przeciwko żegludze w rejonie Zagłębia Węglowego zaplanowanej na początek czerwca, rosyjskie dowództwo postanowiło przećwiczyć również organizację obrony pop eskadry w czasie przejścia morzem. W trakcie tej operacji 7 czerwca 1915 w rejonie Kozlu przechwycono niewielki turecki parowiec Edincik, na którego pokładzie grupa pryzowa odkryła osobisty list z wzmianką o przybyciu do Stambułu niemieckich okrętów podwodnych. Parowiec przyszło zatopić, bowiem przed jego opuszczeniem turecka załoga wypuściła parę i wodę z kotłów. Zdobyty dokument wprawił rosyjskie dowództwo w totalne zaskoczenie i zmusił do gruntownego zmodyfikowania poglądów na niektóre aspekty prowadzenia działań wojennych na Morzu Czarnym.

Do tej chwili abstrahowano od niebezpieczeństwa podwodnego, bowiem sama Turcja nie posiadała jednostek tej klasy, zaś możliwość przedarcia się niemieckich okrętów przez strefę odpowiedzialności sojuszników na Morzu Śródziemnym nie brano pod uwagę. Teraz jednak brak działań przeciwko broni podwodnej tak ze strony floty handlowej jak wojennej, groził bolesnymi następstwami. W związku z tym rosyjskie dowództwo zaczęło poszukiwać efektywnych środków przeciwdziałania zagrożeniu ze strony niemieckich sił podwodnych. Próby wykorzystania do obrony przeciwpodwodnej 4 specjalnie zakupionych w Anglii sterowców ("Czernomor - 1, 2, 3 i 4") okazały się z powodu różnych przyczyn nieudane, wobec czego podstawowy ciężar zabezpieczenia działań floty na otwartym morzu i żeglugi u własnych brzegów spadł na torpedowce, kutry patrolowe i lotnictwo morskie. Pilnie zamówiono w USA 18 kutrów patrolowych, które niestety zaczęły docierać dopiero w styczniu 1916 roku. W lipcu przyjęto "Instrukcję uchylania się od ataków okrętów podwodnych". Od sierpnia 1915 dla wykonywania zadań w zakresie obrony przeciw okrętom podwodnym na Morzu Czarnym rosyjskie dowództwo zmobilizowało pośpiesznie szereg jednostek pomocniczych - jachtów, kutrów i szkunerów. W początkach października w skład sił przeciwpodwodnych włączono całkowicie zmodernizowane okręty patrolowe No 1, 2,3, 8, 9 10 - dawne torpedowce, kończąc równocześnie prace na okrętach No 5 i 7. Wraz z tymi działaniami zamierzano uzbroić w sprzęt artyleryjski szereg transportowców, jednak brak dział ograniczył w znacznym stopniu te zamiary. Pewne nadzieje wiązało również rosyjskie dowództwo z wykorzystaniem specjalnych statków-pułapek (zbliżonych do brytyjskiego typu "Q-ships"), budowanych w warunkach całkowitej tajemnicy. W początkach 1916 roku z żaglowo-motorowych szkunerów zbudowano 2 statki-pułapki, każdy uzbrojony w jedno działo kal. 47 mm i kal. 37 mm, a następnie kolejne 2. Jednostki te otrzymały nazwy Nasz (eks - Wielikij Kniaź Michaił), On (eks - Sw. Nikołaj), Pokoj (eks - Andrzej Pierwozwannyj) i Rcy (Wasilij Wielikij), a także szkuner Priepodobnyj Siergiej ze składu flotylli transportowej Floty Czarnomorskiej. Według niektórych danych, w charakterze pułapek wykorzystywano i inne jednostki, w tym zwłaszcza szkutę Siergiej (ta ostatnia zapewne pod inną nazwą).


Niemiecki mały okręt podwodny UB 7 przerzuconyu na Morze Czarne z baz austro-węgierskich na Adriatyku fot. zbiory Władymir Zabłockij

Wszystko to jednak wymagało czasu i środków. Na razie, z powodu braku odpowiedniej liczby torpedowców dla ochrony głównych sił, po prostu przerwano wyjścia dużych okrętów floty pod tureckie brzegi. Mocno ograniczono również wyjścia kontrtorpedowców blokujących wybrzeże Anatolii. Przyczyna była jedna - zagrożenie ze strony okrętów podwodnych. W ten sposób sam fakt pojawienia się niemieckich okrętów podwodnych na Morzu Czarnym miało daleko idące skutki. Rzeczywiście Turcy, skwapliwie wykorzystali osłabienie rosyjskiej aktywności na morzu i wznowili dostawy węgla do stolicy drogą morską.

Powstaje zatem pytanie na ile uzasadnione były obawy strony rosyjskiej i jak poważne było rzeczywiście zagrożenie ze strony okrętów podwodnych.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież